Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 1 Ilość ocen: 1

Do kwiaciarni wchodzi mężczyzna:
- Proszę o bukiet róż. To dla mojej żony, dodaje, leży w szpitalu.
- Proszę.
- Sto złotych.
- O nie! Taka chora, to ona nie jest!

Hyde Park»

Konkursowa recepta

By w konkursie wystartować
Trzeba by coś wysmarować.
Trzeba umieć opowiadać
No i słowa mądrze składać.

więcej...

Szukaj

Reklama

Sklepowe newsy »

St.Croix Rage Casting
St.Croix Panfish
St.Croix Rage
Bluza damska WFJ0320
Koszulka damska WRT9118
ACME - Phoebe

Rybie Oko/Artykuły/Etyka i Prawo 

Etyka i Prawo

Według daty publikacji:Rosnąco Malejąco    Według ocen:Rosnąco Malejąco    Według ilości ocen:Rosnąco Malejąco
Według ilości wyświetleń:Malejąco    Według ilości poleceń przyjaciołom:Malejąco    Losowo:Losowo

Po co Rejestry Połowów?

Ryszard Siejakowski

RAPR czyli stan się pogarsza.

Ryszard Siejakowski

Oszczędźmy szczupaka.

Ryszard Siejakowski

Nieuzasadnione podwyżki

Ostatni bastion?

Jarosław Szczepaniak

Fikcyjne założenia ©

Jarosław Szczepaniak

Kłusowali czy amatorsko łowili?

Kurier Gmin

Jak karać uprawnionego do rybactwa, który poławia niewymiarowe ryby?

Kogut - prawdziwe oblicze superprzynęty

Posłanie do Delegatów na Zjazd PZW

Ostatnie wypowiedzi

Ile warte jest ludzkie życie…

Szanowni koledzy życie innego człowieka jest bezcenne, bez względu na to czy to jest kłusownik czy ktokolwiek inny. Niewiadomo też jakimi pobudkami się kierował czy była to chęć szybkiego wzbogacenia się, czy droga do wykarmienia rodziny, którą ten człowiek uznał za najłatwiejszą. Niestety sytuacja materialna oraz wysokie bezrobocie miast robotniczych, oraz większość wsi jest taka jaka jest. Więc zanim będziemy kogokolwiek oceniać lub przyznawać mu racje po prostu postarajmy się zrozumieć życie innego człowieka a nie je mu odbierajmy.

Początek

Ile warte jest ludzkie życie…

Ludzkie życie jest bezcenne,nasze i czyjeś. W trakcie naszego życia dorabiamy się rzeczy, które stanowią dla nas coś wartościowego. A to zwykłe przyzwyczajenie, a to pamiątka a często niektóre z nich stanowią dorobek życia. Ja dzięki moim rodzicom mam pracę, ponieważ pracuję w zakładzie, na który ciężko pracowali. Ja dzięki min mam lżej, bo nie musze szukać pracy i zaczynać od zera. Miałem kilka przypadków, że przyszło paru podchmielonym, nieznajomych klientów (takich, co to zamiast poszukać pracy wola zbierać po 50 groszy na wino, przez cały dzień) i dawało mi znaki w sposób wulgarny ze chcą pieniędzy. Nie dostali pieniędzy, dostali natomiast mocno po ryju i nie przebierałem w środkach. Nic by im nie było gdyby nie groźba zdemolowania pomieszczenia.
Teraz czytając niektóre komentarze zastanawiam ile dla mnie ważne by było życie złodzieja, którego przypadkowa spotkałem w miejscy pracy. Przykładowa sytuacja. Wchodzę a tu plądruje mi jakiś łajdak dorobek życia. Powiem szczerze gdybym miał broń, waliłbym prosto w niego. Oczywiście śmierć byłaby bezsensowna, bo, po co tam właził?
Dla mnie to, czego dorobili się moi rodzice jest świętością i nie mógłbym patrzeć jak ich praca zostaję zbeszczeszczana przez rabusia. Zastanawiam się czy tan złodziej na stawach pomyślał, chociaż trochę ile wkłady pieniężnego i wysiłku ktoś musiał ponieść?
Druga rzecz. Dlaczego mam płakać na złodziejem? Jeżeli mamy się użalać na nimi to po co te dyskusje o kłusownikach i o tym jak bardzo nas dręczą i nasze ryby. Przecież każdego można wytłumaczyć ciężką sytuacją. Każdy złodziej tak się tłumaczy. Dlaczego nikt nie mówi ze widział biednego kłusownika (złodzieja) nad wodą i było mu go szkoda bo pewnie nie ma co do garnka włożyć?

Początek

Ile warte jest ludzkie życie…

Drodzy koledzy po kiju!
Sprawa postrzelenie kłusownika jest sensacyjna, bo nikt we "wspaniałym" dzienniku lokalnym jakim jest Kurier Lubelski nie zadał sobie trudu żeby przyjrzeć się sprawie bliżej.
Tak się składa że mój kolega , także wędkarz pochodzi z tamtych okolic i 3 lata temu zaprosił mnie na dłuugi weekend w tamte okolice na wspólna wyprawę wedkraską. W planie była Wisła obok Zawichostu i starorzecza. Jednego dnia postanowiliśmy udać się z kijami na stawy hodowlane, żeby powalczyć z wielkimi karpiami.
Ponieważ mój kolega wychował się w tamtych okolicach znał prawie wszystkich miejscowych. Na wieść o naszej wyprawie z wędkami na stawy wszyscy strasznie się temu dziwili i wręcz naśmiewali się z nas. Był nawet jeden miejscowy 'kozak', który wprost zaproponował nam wyprawę nocną z akumulatorem.. Odmówiliśmy i następnego dnia pojechaliśmy na stawy. Teraz mały rys geograficzny. Wszystkie stawy położone są w lesie, nie ma dojazdu utwardzoną drogą. Ich powierzchnia jest ogormna, nie widać ich końca. Własciwie każdy ze stawów jeden brzeg ma oddalony o metr lub dwa od granicy lasu, co zdecydowanie ułatwia kłusowanie. Po środku stawów stoi budynek przypominający leśniczówkę, gdzie mieszka 'gospodarz'. Jest jeden staw przeznaczony do wędkowania. Opłaty za łowienie nie ma, a za przysłowiową flaszkę ryb można zabrać tyle ile się złowi.
Wyprawa była udana, opłata uiszczona,ale w gotówce.
Po powrocie do naszej noclegowni, miejscowy 'kozak' przyniósł na worek ryb, na oko wszystkie ważyły ze 40 kg ze stwierdzeniem, że za dwie 'flaszki' może nam je sprzedać (widać flaszaka to jedyna wymienialna waluta w tamtych okolicach!). Odmówiliśmy kupna kłusowanych ryb, co znowu spotkało się ze zdziwieniem.
I teraz rys historyczny.
Praktycznie w każdym domu w tamtych okolicach jest przynajmniej jedna osoba, która pracuje za granicą i przysyła walutę do domu. Biedy tam nie widać, wręcz przeciwnie. Nawet Kurier Lubelski, że ten zastrzelony dopiero powrócił z zagranicy, więc z biedy tego nie zrobił. Strzał padł z bliska, z odległości metra, zatem strzelba mogła wypalić przypadkowo podczas trzymania złodzieja na muszce. Pytanie dlaczego koledzy złodzieja nie pomogli mu, tylko go zostawili.
Pamiętajmy, że strażnik mógł być w szoku, a poza tym kto nie słyszał, że zabicie złodzieja na własnym terenie przyłapanego na gorącym uczynku wcale nie gwarantuje nam oborny koniecznej, co można obejrzeć w telewizji o perypetiach sądowych ludzi, którzy odważyli się zdecydowanie bronić swojego.
Moim zdaniem nie można liczyć ludzkiego życia jakąkolwiek miarą materialną, czy to są ryby inne waluty, ale jego czynami, w tym wypadku kradzieżą, pojęciem które nie padło w Kurierze Lubelskim.
Co za różnica czy bronisz swoich ryb w stawach, czy bronisz swojego mieszkania. Bronisz swojego, przed ludźmi, którzy delikatnie mówiąć, mają odmienny system wartości od naszego i mogą nawet nas zabić,żeby nas okraść.
Jeżeli złodzieje nadal będą czuć się bezkarnie, takie przypadki będą się powtarzać, a ofiarami nie będą złodzieje, ale ludzie broniący swojej własności lub bezpieczeństwa.
Ja uważam, że teraz miejscowy 'kozak' dobrze się zastanowi zanim pójdzie nocą z akumulatorem na stawy.

Pozdrawiam,
Rafał

Początek

Ile warte jest ludzkie życie…

Czytając komentarze nie mogę oprzeć się wrażeniu, że chyba zatracił się sens mojego artykułu.

Większość z Was ma racje - każdy człowiek ma prawo do obrony swojego życia, zdrowia i mienia - tylko gdzie przebiega ta subtelna granica pomiędzy prawem a bezprawiem, między sprawiedliwością a samosądem, między człowiekiem, a...

...no właśnie, czym?

Nie szukajmy odpowiedzi na to pytanie w Dekalogu, nie przytaczajmy przykładów z dalekiego świata - żyjemy tutaj i tutaj powinniśmy się określić...

Polska nie jest bezpiecznym krajem. Każdy z nas jest zagrożony, każdy z nas może znaleźć się w sytuacji, w której trzeba będzie podjąć decyzję, być może najtrudniejszą w życiu...

Pisząc ten tekst miałem jedno na myśli...
Głupia, niepotrzebna śmierć człowieka - tragedia, która dotyka nie tylko jego rodzinę i bliskich, ale być może jeszcze bardziej tego, który strzelił, jego żonę, dzieci...

Nie jest tu najważniejsza przeszłość zastrzelonego - czy był to przestępca, wielokrotnie już karany, czy był to pijany gówniarz, który czując się silny w towarzystwie kolesi chciał pogonić strażników...

Czy lekarz, któremu położą na stół operacyjny rannego bandziora ma się zastanawiać, czy warto ratować mu życie ?
On ma w nim widzieć człowieka - ma ratować życie człowiekowi...

Andrzej w swoim komentarzu napisał:
..."Nasze prawo przyczyniło się do tego, że ludzie często tłumią w sobie reakcje obronne - to skutkuje niejednokrotnie tragicznymi zdarzeniami..." To jest prawdą...

Nasze prawo (jego ślamazarność i bezduszność) spowodowało to, że bandziory wszelkiej maści czują się bezkarni, są coraz bardziej agresywni.
Oskarżony przed Sądem ma niejednokrotnie większe prawa niż osoba pokrzywdzona...

Ale człowiek jest człowiekiem i o tym nikomu nie wolno zapominać. To nie jest kawał "mięcha", które można pokrwawione pozostawić w lesie - to trąca barbarzyństwem...

Przekrocznie granicy obrony koniecznej jest bardzo płynne...To od "widzimisię" Prokuratora, czy Sędziego zależy jak do tego podejdzie...żaden przepis prawny tego precyzyjnie nie definiuje...

Ale prawo musi być przestrzegane przez każdego - niezależnie czy to podoba się komuś, czy nie...i do tego jesteśmy wszyscy zobowiązani...

I nie rzucajmy wielkich słów...to nie jest potrzebne. Komentując takie zdarzenia kierujmy się rozsądkiem.



Początek

Ile warte jest ludzkie życie…

Piotrze,
wszyscy jesteśmy tą tragiczną historią poruszeni i trudno, nawet siedząc przed komputerem, komentować spokojnie.

Dzięki za przypomnienie zasad użycia broni palnej. Bardzo możliwe, że właśnie te zasady zostały spełnione i że zaszły niektóre lub może nawet wszystkie okoliczności, jakie tam wymieniono. To już śledztwo wykaże i nie nam się wymądrzać.

Mimo wszystko trudno tego nie komentować. Nie tylko dlatego, że dotyczy zabicia kłusownika, ale dlatego, że przyszło nam żyć w kraju, gdzie rozzuchwaliło się złodziejstwo wszelkiej maści. Faktem jest, że ludzie nie czują się bezpiecznie. Faktem jest, że od zarania dziejów broń była i będzie potrzebna. Faktem jest też, że nie ma u nas obycia z bronią palną, która przez wiele lat była dla przeciętnego obywatela niedostępna i większość nie potrafi z nią się obchodzić. Faktem jest też, że każdy normalny człowiek będzie miał poważne opory, zanim użyje jakiejkolwiek broni przeciw komukolwiek. Nawet będzie się wahał, czy kogoś we własnej obronie uderzyć gołą pięścią. Do takich postaw przyczyniło się też i nasze prawo, które tłumi w ludziach reakcje obronne - niestety, nie tłumi agresji bandytów! Ludzie boją się bronić! Za to często płacą własnym życiem. Ilu policjantów zginęło niepotrzebnie, bo wahali się strzelić?!

Strażnik jest jak żołnierz na posterunku. Ma chronić powierzony obiekt, ma w razie czego udaremnić napad, zatrzymać sprawców, wezwać potem policję. Ale nie może dać się zabić. Ani uciec, bo co to za strażnik?

Nam trudno wyobrazić sobie to zdarzenie - mam nadzieję, że zostanie dobrze wyjaśnione i dobrze ocenione. W każdym razie mogło być tak, że strażnik był zagrożony. Bardzo możliwe, że do tej sytuacji stosują się wszystkie wymienione przez Ciebie punkty, z odparciem bezpośredniego zagrożenia włącznie.

Obym nigdy nie był w takiej sytuacji. I choć jestem zwykle spokojny, raczej nie czekałbym, aż mnie łobuzy załatwią. Nawet nie czekałbym, aż podejdą na odległość metra (to niebezpieczna odległość). Kazałbym im się zatrzymać, a gdyby nie usłuchali, gdybym się poczuł zagrożony, bez wahania wystrzeliłbym do dwóch pierwszych jeszcze z kilku metrów, celując w korpus, nie w powietrze, a potem po szybim przeładowaniu do jeszcze jednego i dopiero kazałbym się położyć na ziemi pozostałym. Nie ryzykowałbym bijatyki w kilku na jednego, wykorzystałbym przewagę jaką daje broń palna. To oczywiste. Własne życie ważniejsze i mimo wszystko lepiej mieć proces o zabicie łobuza (!) niż samemu zostać pobitym, skopanym lub zabitym.

UCZCIWY CZŁOWIEK MUSI MIEĆ PRAWO DO OBRONY!!!

Owszem, jest też i druga strona medalu.
Mogę sobie wyobrazić sytuację, kiedy łażąc po lesie wejdę przypadkiem na teren strzeżony. Ale strażnik powinien zauważyć mnie-intruza w porę, ostrzec, nakazać zatrzymanie się, poinformować, że naruszyłem strzeżoną własność. Jeżeli obie strony takiego zajścia zachowają spokój, sytuację można wyjaśnić. Nic się wtedy nikomu nie stanie. Na pewno nie da się już nic zrobić, kiedy dochodzi do agresywnych działań - wtedy padają trupy...
Oby ta tragedia skłoniła innych do refleksji.
Andrzej

Początek

Posłanie do Delegatów na Zjazd PZW

Popieram

Początek

Ile warte jest ludzkie życie…
Arek Bareja

- ile coś jest warte?
- tyle, ile ktoś jest w stanie za to zapłacić!
******

Piotrze, broni palnej nie używa sie po to by kogoś zranić, wie to każdy kto przeszedł przeszkolenie wojskowe. Broń palna to narzędzie do zabijania i każdy kto trzyma ją w rękach jest potencjalnym zabójcą (nie mordercą!)
Problem jest taki że większośc prostaczków którzy mają służbową broń, nie jest praktycznie i psychicznie przygotowana do jej użycia.
Tak sie składa że przez 5 lat służby prawie nie rozstawałem się z bronią a nie jestem w stanie powiedzieć czy umiałbym jej użyć tak by zranić - skoro na każdym szkoleniu uczono mnie że nie służy ona do ranienia. Wiem co czuł człowiek który w czasie służby, w nocy, na pustkowiu miał przed sobą wroga, wiem co czuł bo byłem w podobnej sytuacji i wiem jak się zaciska dłoń na rękojeści broni i nie ważne czy jest to FAMAS czy jakaś myśliwska śrutówa. W tak traumatycznej sytuacji nie myślisz że masz przed soba człowieka który ma jakąś tam rodzinę, nie myślisz czego bronisz i ile to jest warte. Tu nie ma miejsca na myślenie i wachanie. W szpitalu wojskowym w Cayenne widziałem takich co sie wachali...
Łatwo rozprawiać o takich sytuacjach, łatwo teoretyzować siedząc przy biurku i stukając na laptopie ale trzeba znaleźć się w takiej sytuacji i poczuć strach o własne życie. Dlatego rozumiem tego strażnika, pomimo tego że nie miał odpowiedniego przeszkolenia do takiej służby.
A ten konkretny przypadek:
Jeśli dobrze to zostało opisane to była sprzeczka, strażnik trzymał broń przed sobą(długa broń myśliwska) kłusownik złapał za lufę, w szamotaninie obaj pociągneli w swoją stronę, padł strzał...
Nie można mówić tu że ktoś komuś nie udzielił pomocy. Przeciez z relacji wynika że ten postrzelony uciekł i umarł pod własnym domem. Kiedy po strzale kłusownik rzucił sie do ucieczki to strażnik miał go gonić? Może nie znał skutków wystrzału. Ale to wyjaśni śledztwo...
****

Znam prawo (kończę studia na wydziale prawa i administracji UW) i wiem że w wielu przypadkach jest ono oderwane od życia.
Gdy np. na mojej posesji stanie przedemną agresywny i/lub uzbrojony napastnik to nie będę się zastanawiał czy to bandyta, narkoman czy głodny bezrobotny - jesli w jego oczach zobaczę własną śmierć lub krzywdę kogoś mi bliskiego to użyje wszelkich środków by go zneutralizować, nawet "ostatecznie" - najwyżej wydam potem trochę na adwokata.

A obrazek przy artykule rewelacyjny. No gratuluję...
Sympatyczni chłopcy w kolorowych ubrankach. Szkoda że kłusole na moich wodach wyglądają "trochę inaczej"...

Pozdrawiam
Arek

Początek

Posłanie do Delegatów na Zjazd PZW
Michał Sopiński

Wciąż, może naiwnie, wierzę.
Michał Sopiński - PZW Łódź

Początek

Posłanie do Delegatów na Zjazd PZW

POPIERAM!!!!!!!!

Łukasz Marczyński.

Początek

Posłanie do Delegatów na Zjazd PZW

Popieram.
Hubert Nartowski

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusSystemy CMSSystemy CMS eZPublishNazwisko.plŚwiat Drukucatering

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).