Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 1 Ilość ocen: 1

Do kwiaciarni wchodzi mężczyzna:
- Proszę o bukiet róż. To dla mojej żony, dodaje, leży w szpitalu.
- Proszę.
- Sto złotych.
- O nie! Taka chora, to ona nie jest!

Hyde Park»

Konkursowa recepta

By w konkursie wystartować
Trzeba by coś wysmarować.
Trzeba umieć opowiadać
No i słowa mądrze składać.

więcej...

Szukaj

Reklama

Sklepowe newsy »

St.Croix Rage Casting
St.Croix Panfish
St.Croix Rage
Bluza damska WFJ0320
Koszulka damska WRT9118
ACME - Phoebe

Rybie Oko/Artykuły/Etyka i Prawo/Kogut - prawdziwe oblicze superprzynęty 

Kogut - prawdziwe oblicze superprzynęty

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 3755 
Komentarzy: 3 
ID: 23267 
Węzeł: 15781 

01.06. godz. 3:00 zaczęło się, w tym dniu zawsze jestem szybszy od budzika.

Wyglądam przez okno, czerwona Astra już stoi, Czesiek podjechał dużo wcześniej niż się umawialiśmy. Na szczęście kije przygotowane mam już od tygodnia tak że nie będzie długo czekać. Nad zbiornik mamy sześć kilometrów mam nadzieję że na wodzie będziemy pierwsi. Pogoda wymarzona, barometr nie drgnął od 3 dni.
No nareszcie widać już tamę, rybaczówkę i niestety dwie łodzie i to w najlepszych miejscach. Nasza łódź już czekała na nas.
Napływamy na miejscówkę, w tamtym roku było tu całkiem nieźle, jeszcze tylko wieża kościoła wejdzie w przerwę pomiędzy drzewami a z drugiej strony słup wysokiego napięcia skryje się za tą wysoką topolę. Jesteśmy na miejscu, przed nami na dwumetrowej wodzie metrowy dołek pomiędzy dwoma korzeniami pozostałością po dębowym lesie który rósł tu przed zalaniem zbiornika.

Myślę że kogucik z pięcio gramową główką będzie idealny. Czesiek już rzucił łowi troszkę inną techniką, podbija koguta wędziskiem, ja zdecydowanie wolę to robić szybkim skręcaniem linki na kołowrotku. Rzucam jak najbliżej zatopionego korzenia, wiem gdzie jest przecież miejsca na tym zbiorniku znam lepiej jak własną kieszeń. Po kilku podbiciach pierwsze drgnięcie nowiutkiej, żółtej plecionki, zacięcie, niestety pudło po wyciągnięciu przynęty okazuje się że na kotwiczce koguta mam sandaczową łuskę.

Dobry znak, sandacze już wróciły z nocnych łowów. Oddajemy kilka rzutów, w pewnym momencie Czesiek mocno zaciął wędka wygięła się „jest’ krzyknął. Przygotowałem już podbierak jeszcze kilka tąpnięć i ryba ląduje w siatce, ładny trzy kilowy sandacz.
Ciężko szedł – rzucił Czesiek-dlatego że zahaczony za grzbiet, myślałem że będzie większy.

Rybka ląduje na agrafce a nasze koguty w wodzie. Nawet nie zauważyliśmy jak dużo łodzi zebrało się już na wodzie. Kolejny rzut kilka skręceń kołowrotkiem, pleciona drgnęła, zacięcie, jest czuję jak ciągnie w dół, walczy pięknie. Czesiek czeka z podbierakiem jeszcze kilka podciągnięć i już jest w łodzi, ładny, troszkę mniejszy niż ten od Cześka. Ale zapięty tak samo, za grzbiet. Nie ma się co przejmować, nikt nie widzi, w tamtym sezonie 80% było tak wyciągniętych. Przecież o to w tej metodzie chodzi, zahaczyć potężną kotwicą odpoczywającego na dnie sandacza. Choć zdarzyło mi się kilka razy w poprzednim sezonie zahaczyć parę ładnych karpi, to nie mogę zapomnieć walki tej dwudziesto pięcio kilogramowej tołpygi zahaczonej przez Cześka we wrześniu.
Po kilkudziesięciu rzutach bez efektu zmieniamy miejsce, podwodna górka, twarde dno, no i kilka korzeni. Był to strzał w dziesiątkę po godzinie mieliśmy po „komplecie”. Zahaczyliśmy jeszcze dwie sztuki po dwa kilogramy. Niestety ktoś wymyślił zmniejszenie limitu dziennego połowu na naszym zbiorniku do dwóch sztuk dziennie. Ale nie ma problemu przecież przypłyniemy tu jutro i pojutrze, przecież będziemy tutaj dziennie aż do pierwszego lodu, tak jak co roku. Zamówienia na rybkę złożyli już przecież wszyscy sąsiedzi i koledzy z pracy, a sandacz zawsze ma dobrą cenę. W tamtym roku ze stu sprzedanych sztuk była niezła kasa.

P.S.
Opisane zdarzenie jest codziennością na śląskich zbiornikach zaporowych. Próbowałem interweniować w Z.O.PZW w Katowicach, wysłałem maila z opisem tej „metody połowu” oraz propozycję zmiany w przepisach (chodzi o zmianę uzbrojenia koguta) . Sądzę że kogut uzbrojony tylko w jeden hak nie byłby tak niebezpieczny. Zmniejszyło by się prawdopodobieństwo nieprawidłowego zahaczenia ryby. Niestety w odpowiedzi otrzymałem wyjaśnienie że metoda łowienia na koguta jest zgodna z przepisami. Widocznie koledzy z Z.O. lubią sobie od czasu do czasu coś zahaczyć. Szlag mnie trafia czytając artykuły propagujące tą metodę połowu , widocznie jej autorzy „troszkę” nie siedzą w temacie.
Według mnie jest to zwykły SZARPAK.

Dyskusje i recenzje

Pokaż teksty   
   

Kolego większość, co napisałeś w artykule to bzdury. Oczywiście, możesz mieć inne zdanie. Ale proszę nie pisz, że kogut to szarpak !!!

Początek

Otóż, szanowny autorze, twój teoretyczny wywód o kogucie i opadzie nijak się nie ma do rzeczywistości. Piszesz absolutną nieprawdę, choć masz przecież prawo do swojego prywatnego podejścia do łowienia z opadu. Nigdy nie zahaczyłem kogutem ryby, ani nikt z moich kolegów - a są to bardzo wytrawni "koguciarze". Zdarzyło się za to nam wszystkim zahaczyć leszcza czy sandacza łowiąc gumą na pojedynczym haku przepisowej wielkości. W miarę zdobywania doświadczeń nauczyliśmy się rozróżniać brania od trącenia przynęty "ciałem" do tego stopnia, że nie zacinamy 90% "podejrzanych brań". Podczas opadu plecionka zupełnie inaczej się zachowuje gdy ryba atakuje, a inaczej gdy przynęta spada rybie na grzbiet. Zasada jest taka - w miejscu zgrupowania białej ryby-szczególnie leszczy, nie łowimy tak agresywnie, bo rzeczywiście mogą się zdarzyć podhaczenia. Po prostu etyczny, w mierę dobry technicznie wędkarz bardziej uważa w takich miejscach i nie kaleczy ryb. Trzeba umieć dobrać ciężar główki, prowadzenie przynęty do zaistniałych warunków. Tego się trzeba nauczyć a nie pisać bzdury że łowienie z opadu to szarpak.

Początek

Moje drugie ja

jest z określeniem Jiga. Na Dębe i nie tylko jest stosowany dosyć specyficzny (ale daruję sobie opis)

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusMetkiZdjęcia wędkarskiePrzygotowanie drukuWędkarstwo - archiwumBar U Ignaca: tanie obiady domowe

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).