Rybie Oko/Artykuły/Etyka i Prawo/Kogut - prawdziwe oblicze superprzynęty
Kogut - prawdziwe oblicze superprzynęty |
01.06. godz. 3:00 zaczęło się, w tym dniu zawsze jestem szybszy od budzika.
Wyglądam przez okno, czerwona Astra już stoi, Czesiek podjechał dużo wcześniej niż się umawialiśmy. Na szczęście kije przygotowane mam już od tygodnia tak że nie będzie długo czekać. Nad zbiornik mamy sześć kilometrów mam nadzieję że na wodzie będziemy pierwsi. Pogoda wymarzona, barometr nie drgnął od 3 dni.
No nareszcie widać już tamę, rybaczówkę i niestety dwie łodzie i to w najlepszych miejscach. Nasza łódź już czekała na nas.
Napływamy na miejscówkę, w tamtym roku było tu całkiem nieźle, jeszcze tylko wieża kościoła wejdzie w przerwę pomiędzy drzewami a z drugiej strony słup wysokiego napięcia skryje się za tą wysoką topolę. Jesteśmy na miejscu, przed nami na dwumetrowej wodzie metrowy dołek pomiędzy dwoma korzeniami pozostałością po dębowym lesie który rósł tu przed zalaniem zbiornika.
Myślę że kogucik z pięcio gramową główką będzie idealny. Czesiek już rzucił łowi troszkę inną techniką, podbija koguta wędziskiem, ja zdecydowanie wolę to robić szybkim skręcaniem linki na kołowrotku. Rzucam jak najbliżej zatopionego korzenia, wiem gdzie jest przecież miejsca na tym zbiorniku znam lepiej jak własną kieszeń. Po kilku podbiciach pierwsze drgnięcie nowiutkiej, żółtej plecionki, zacięcie, niestety pudło po wyciągnięciu przynęty okazuje się że na kotwiczce koguta mam sandaczową łuskę.
Dobry znak, sandacze już wróciły z nocnych łowów. Oddajemy kilka rzutów, w pewnym momencie Czesiek mocno zaciął wędka wygięła się „jest’ krzyknął. Przygotowałem już podbierak jeszcze kilka tąpnięć i ryba ląduje w siatce, ładny trzy kilowy sandacz.
Ciężko szedł – rzucił Czesiek-dlatego że zahaczony za grzbiet, myślałem że będzie większy.
Rybka ląduje na agrafce a nasze koguty w wodzie. Nawet nie zauważyliśmy jak dużo łodzi zebrało się już na wodzie. Kolejny rzut kilka skręceń kołowrotkiem, pleciona drgnęła, zacięcie, jest czuję jak ciągnie w dół, walczy pięknie. Czesiek czeka z podbierakiem jeszcze kilka podciągnięć i już jest w łodzi, ładny, troszkę mniejszy niż ten od Cześka. Ale zapięty tak samo, za grzbiet. Nie ma się co przejmować, nikt nie widzi, w tamtym sezonie 80% było tak wyciągniętych. Przecież o to w tej metodzie chodzi, zahaczyć potężną kotwicą odpoczywającego na dnie sandacza. Choć zdarzyło mi się kilka razy w poprzednim sezonie zahaczyć parę ładnych karpi, to nie mogę zapomnieć walki tej dwudziesto pięcio kilogramowej tołpygi zahaczonej przez Cześka we wrześniu.
Po kilkudziesięciu rzutach bez efektu zmieniamy miejsce, podwodna górka, twarde dno, no i kilka korzeni. Był to strzał w dziesiątkę po godzinie mieliśmy po „komplecie”. Zahaczyliśmy jeszcze dwie sztuki po dwa kilogramy. Niestety ktoś wymyślił zmniejszenie limitu dziennego połowu na naszym zbiorniku do dwóch sztuk dziennie. Ale nie ma problemu przecież przypłyniemy tu jutro i pojutrze, przecież będziemy tutaj dziennie aż do pierwszego lodu, tak jak co roku. Zamówienia na rybkę złożyli już przecież wszyscy sąsiedzi i koledzy z pracy, a sandacz zawsze ma dobrą cenę. W tamtym roku ze stu sprzedanych sztuk była niezła kasa.
P.S.
Opisane zdarzenie jest codziennością na śląskich zbiornikach zaporowych. Próbowałem interweniować w Z.O.PZW w Katowicach, wysłałem maila z opisem tej „metody połowu” oraz propozycję zmiany w przepisach (chodzi o zmianę uzbrojenia koguta) . Sądzę że kogut uzbrojony tylko w jeden hak nie byłby tak niebezpieczny. Zmniejszyło by się prawdopodobieństwo nieprawidłowego zahaczenia ryby. Niestety w odpowiedzi otrzymałem wyjaśnienie że metoda łowienia na koguta jest zgodna z przepisami. Widocznie koledzy z Z.O. lubią sobie od czasu do czasu coś zahaczyć. Szlag mnie trafia czytając artykuły propagujące tą metodę połowu , widocznie jej autorzy „troszkę” nie siedzą w temacie.
Według mnie jest to zwykły SZARPAK.
Inne tego autora: Waldemar Białas » więcej...
















Dyskusje i recenzje
Maciej Jagodzińśki <wobler129UKRYTY@FILTRSPAMUwp.USUNpl>
16.11.2006 15:08
Tomasz Płonka
05.12.2005 12:10
Sławek Rybicki
04.12.2005 21:54