Pół kroku |
Odnoszę wrażenie, że to, co robiłeś było zgodne "ze zdrowym rozsądkiem i z logiką". Dzieki temu udowodniłeś, że "można wiele zmienić na lepsze", budując punkt wyjścia dla dalszego postępu i przykład dla innych. Rozumiem, że ktoś (coś) nadepnęło Ci na odcisk i straciłeś widzenie szerszego horyzontu, ograniczając się do lokalnej czy wręcz osobistej perspektywy. Wiem, że znajdujesz naśladowców, ludzie chcą brac z Ciebie i z Twoich dokonań wzór i co zobaczą? Ano to, że z powodu trudności "zbierasz zabawki i odchodzisz z piaskownicy". Zamiast tworzyć coraz szerszy zespół ludzi robiących sensowne rzeczy zgodne z logiką i zdrowym rozsądkiem.
Postęp jest procesem ciągłym i długotrwałym, czasem przebiegającym przez okresy takich czy innych wahnięć. Trzeba wytrwałości. Jak podczas jazdy samochodem nie zawsze ma się do dyspozycji autostradę. Najczęściej zwykłą droge. A czasem tę droge podziurawioną i pełną wybojów. Ale kiedy ma się do osiągnięcia cel, nawet odległy, to omija sie te wyboje, zwalnia, żeby nie pogubić kół, i jedzie dalej. Inaczej nie ma szans na dotarcie gdziekolwiek. A jak jeszcze powie sie innym - to droga wyboista, nie jedźcie - to wtedy nikt do tego celu nie dotrze.
Mamy problem z dokonaniem rzeczywistego postępu. Głównie dlatego, że zatrzymujemy się w pół kroku. Dlatego, że wypala się zapał. Że wtedy kiedy widać jakiekolwiek oznaki powodzenia zniechęca nas byle co.
Poza tym mamy problem z podejmowaniem kolejnych wyzwań. Zatrzymujemy się na pewnym poziomie, oczekując, że dalej zrobią coś inni. Że nie my jesteśmy powołani. Że sa jacyś "oni", którzy powinni i są zobowiązani. I irytujemy się na tych "onych". Zamiast doprowadzić sprawy do końca. Najczęściej jak sie powiedziało A to trzeba powiedzieć B. Nie wycofywać się albo nie samoograniczać się, bo to wpływa na innych. Jeżeli zrobisz to, co napisałeś, jezeli zrezygnujesz, będziesz współodpowiedzialny. Także za to, że takie petycje będą aktualne jeszcze za pięć i za dziesięć kadencji jeżeli nie zajdą zmiany, które wynikają z aktywności, skoordynowanej aktywności ludzi. Samorządzących się.
Jak napisał Bogdan poniżej, jakby "powtarzając" po mnie
Jak sobie ukształtujemy społeczeństwo i jak się sami ukształtujemy jako społeczeństwo, jakie wyłonimy spośród siebie przedstawicielstwo, taki będziemy mieli kraj, w którym aktywność wedkarska jest tylko jedną z wielu. Bardzo zależnych od nas samych.
Szukaj współpracowników do poruiszania tej milczącej większości, żeby jak najwięcej z tych "kibiców", "klientów" wspierała Cię, żeby wiedzieli do czego zmierzasz i jaki cel chcesz osiągnąć.
Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia
Jurek Kowalski
Powiązane z |















