I znowu powόdź |
Tegoroczny czerwiec był bardzo deszczowy, skutki okazały się smutne dla kilku rejonόw podgόrskich (m.innymi Kotlina Kłodzka, i Podkarpacie). Nic nowego, tak i niegdyś bywało. Są lata suche i lata mokre, jak to w przyrodzie. Żal ludzi, ktόrzy stracili dobytek...
Dla innych powόdź to doskonały temat medialny. I znowu słyszymy o „wylewających rzekach”, o tym, jak „taka niewielka rzeczka i stała się groźnym żywiołem” itd, itp. Znowu winne są rzeki. Bo to one wylewają i powodują powόdź...
Naprawdę można się załamać! XXI wiek a nasi dziennikarze dalej wierzą w jakoweś rzeczne bόstwa, bόstwa, ktόre to czymś rozsierdzone okazują nagle swόj gniew i mszczą się na biednych ludziach. Pisałem kiedyś o pomieszaniu przyczyn i skutkόw. O tym, że wieje wiatr, bo drzewa machają gałęziami. Nadal nic się nie zmieniło, ten sam język, ten sam mętlik w głowach. Niestety. Za tym pomieszaniem pojęć pόdą dalej konkretne działania. Ludzie będą domagać się, aby coś z tymi wrednymi rzekami wreszcie zrobić. Okiełznać je, ujarzmić. Może lepiej przebłagać te rozgniewane bόstwa i złożyć im ofiarę? Puścić kogoś z tą wodą?
Bzdury, bzdury, czyste bzdury. I może niewarte pisania, gdyby to błędne myślenie nie spowodowało dalej błędnych działań. Wiadomo – zła diagnoza – fatalne leczenie. Znόw ktoś będzie rozpatrywał problem powodzi jako okiełznanie rzek. Znowu miliony pόjdą w błoto; na budowę kolejnych zbiornikόw - dodam zbiornikόw wielofunkcyjnych, czyli rekreacyjnych przede wszystkim, bo ambicją niejednego wόjta jest mieć zbiornik w swojej wόlce. Znowu powstaną kilometry wałόw, znowu zostaną przeryte i przekopane – przepraszam „udrożnione” – rzeki i znowu biedni ludzie będą przekonani, że wreszcie problem załatwiono, powodź zażegnano i wreszcie będą mogli spać spokojnie. Do następnego razu.
Kiedyż wreszcie decydenci rozmaitego szczebla zrozumieją, że powόdź nie powodują rzeki? Że to nie rzeki generują wodę i nie rzeki same z siebie wylewają? Że tak naprawdę powόdź z rzekami ma niewiele wspόlnego, ba, może być powόdź tam, gdzie żadnej rzeki nie ma?
Kiedyż wreszcie decydenci rozmaitego szczebla zrozumieją, że powόdź powoduje NADMIAR WODY, ktόry po prostu nie mieści sią w rzekach? Nie mieści, bo nie może.
Kiedyż zauważą zależność obfitych opadόw i tego nadmiaru wody?
Kiedyż zrozumieją, że woda, ktόra nam spadła z nieba musi albo wsiąknąć w glebę, albo spłynąć niżej?
Kiedyż zrozumieją, że to CAŁA DOLINA RZECZNA jest korytem dla wόd wysokich i że NIE WOLNO W NIEJ NIC BUDOWAĆ?
Kiedyż zrozumieją wreszcie, że KONIECZNIE NALEŻY pomyśleć o opόźnieniu spływu wody podeszczowej i skierowaniu jej w bezpieczne miejsca, tak, aby nie powowdowała strat? Że zamiast przyśpieszać spływ małych potokόw należy kierować tę wodę na jakieś celowo zaplanowane miejsca?
Kiedyż zauważą, że przez ostatnie dziesiątki lat przybyło powierzchni NIEPRZEPUSZCZALNYCH dla wody, jak szosy asfaltowe, chodniki itp?
Kiedyż zostaną zbudowane systemy kierujące wody z takich szos na zalewowe poldery, gdzie będzie ta woda mogła spokojnie wsiąkać i parować przez wiele dni, zamiast spływać dalej?
Kiedyż zostanie wreszcie zrozumiane, że „zbiornik przeciwpowodziowy” to ZBIORNIK SUCHY?
Po mokrym czerwcu zanosi się na deszczowy lipiec. Więcej, po latach suchych czas znowu na lata mokre – tak to jest, kolejne wahnięcie, jak to w przyrodzie. Znowu popada, znowu woda zaleje ludziom gospodarstwa i znowu spowoduje kolejne zniszczenia. I znowu winne okażą się rzeki, a za unijne pieniądze ruszą kolejne niepotrzebne i niecelowe prace, niszczące środowisko i nie poprawiające niczego. Ktoś na tym zarobi, powodzianie znowu zostaną wystawieni na kolejne straty. A dziennikarze znowu opowiedzą nam o wylewających wodę rzekach.
Andrzej Trembaczowski
Inne tego autora: Andrzej Trembaczowski » więcej...
















Dyskusje i recenzje
Ryszard Siejakowski
01.07.2009 13:48
Tomasz Płonka
01.07.2009 13:46
Mateusz Sławiński
29.06.2009 18:30
Jarosław Szczepaniak
29.06.2009 14:00