Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 1 Ilość ocen: 1

Do kwiaciarni wchodzi mężczyzna:
- Proszę o bukiet róż. To dla mojej żony, dodaje, leży w szpitalu.
- Proszę.
- Sto złotych.
- O nie! Taka chora, to ona nie jest!

Hyde Park»

Konkursowa recepta

By w konkursie wystartować
Trzeba by coś wysmarować.
Trzeba umieć opowiadać
No i słowa mądrze składać.

więcej...

Szukaj

Reklama

Sklepowe newsy »

St.Croix Rage Casting
St.Croix Panfish
St.Croix Rage
Bluza damska WFJ0320
Koszulka damska WRT9118
ACME - Phoebe

Rybie Oko/Artykuły/Felietony/Po Zjeździe Delegatów 

Po Zjeździe Delegatów

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 2917 
Komentarzy: 2 
ID: 174805 
Węzeł: 140851 

Nowy-stary prezes ma się dobrze - to już nieprzerwanie 20 lat. Dużymi krokami zbliża się dekada.

Tego betonu zdaje się nic nie skruszy. Jakkolwiek nawet za cztery lata, czy też osiem czy dwanaście - gdy wreszcie dla niektórych nastąpi ta wiekopomna chwila i nowym prezesem zostanie nowy-prezes (aż ciężko - jakby nie gramatycznie to brzmi), który rozbudzi nadzieje jakiejś tam rzeszy wędkarzy na poprawę - nic się nie zmieni. Przez te 20 lat (właściwie już można pisać 24) E. Grabowski uhoduje odpowiednich następców. Takich samych jak on. Zresztą kto by nie był prezesem, zawsze będzie tylko i wyłącznie prezesem … stowarzyszenia. Stowarzyszenie zaś to nie koncern nastawiony na robienie pieniędzy - zatrudniający pracowników zarabiających pieniądze - gdzie efektem finalnym jest jakiś „realny” produkt/usługa o którego jakość się dba, którego to jakość się udoskonala i kontroluje, a osoby które tego nie rozumieją są natychmiastowo usuwane.
Stowarzyszenie PZW to zbieranina różnych ludzi, to zderzenie poglądów ekologicznych (jakże mniejszościowe) z tym co się widzi nad wodą na co dzień, czyli wszechogarniającymi śmieciami na brzegach i jakby wygłodniałymi ludźmi z wędkami w rękach, którzy to są tak głodni i biedni, że muszą zabrać każdą rybę wyłowioną z wody żeby przetrwać.
Stowarzyszenie PZW to wędkarze, którzy marzą o wielkiej rybie - właściwie tylko na tym się koncentrują, a obok nich inni łowią na sztuki - nieważne jaka ryba (choćby ciernik), ale musi być jej w siatce dużo. Jest specyficzna bardzo duża grupa wędkarzy nastawionych tylko i wyłącznie na ryby egzotyczne. Te specyficzne ryby nie rozmnażają się naturalnie w polskich warunkach, ale są duże i smaczne toteż wędkarze sobie ciągle je dopuszczają i wyławiają - ku uciesze osób hodujących dla wędkarzy te egzotyczne ryby, pojawiające się w prawie każdym domu w okresie Wigilijnym.
Są też tacy, którzy na ryby chadzają kilka razy w roku, inni częściej ale wędzisko w ręku to tak dla kurażu - deklarują, że ryby złowić nie muszą. Trafiają się nawet tacy, którzy nawet celowo próbują nie złowić ! (przynajmniej tak piszą).
A to wszystko prawnie pod patronatem ustawy o stowarzyszeniach. W tym więc stowarzyszeniu nikt nie musi nic robić. A jak nie musi to nie robi. Ilu członków stowarzyszenia (z 600 tyś.) ogranicza swoje działactwo do zakupu znaczków.: 1%? .. może dwa. Myślą dodatkowo, że zapłacili za wędkowanie .. a oni się tylko „ściepneli” celem zgromadzenia jakichś środków na robotę, którą w myśl ustawy o stowarzyszeniach sami powinni wykonać -gdyż w stowarzyszeniu pracują członkowie.
Tylko jak oni niby mają tą robotę wykonać, jak nie mają kiedy, jak mają rodziny , jak ledwo im starcza czasu by się na ryby kilkanaście razy w roku wyrwać.
Można by się było nieźle z tego wszystkiego uśmiać , patrząc z boku na ten twór - na to całe stowarzyszenie - jego niemoc, niewiedze członków o swojej roli - gdyby nie to, że odbywa się to kosztem Przyrody.
To kto jest prezesem tego całego, szkodliwego dla środowiska za przeproszeniem eksperymentu nie ma większego znaczenia.
Członkowie w owym stowarzyszeniu mogą sobie wybierać miedzy sobą prezesa lepszego czy gorszego - a syf związany z jego funkcjonowaniem i szkodliwym wpływem na przyrodę pozostanie dokładnie taki sam jaki był, bo patrząc całościowo, to że gdzieś ktoś zagospodarował jakiś pstrągowy „siurek”, czy narobił krześlisk i wrzucił do jakieś „zaporówki” w skali globalnej znaczy tyle co nic.
Sam zaś nowy-stary prezes - obserwując to co „wędkarze” wyprawiają nad wodami - wydaj mi się, że jest ich godnym reprezentantem.
Wędkarze chcą przede wszystkim tanio - no to jest tanio (było tanio i za pewne będzie tanio). Gdyby przyszło realnie płacić za wędkowanie (uśrednijmy 20 zł dniówka - toć to dopiero wtedy by się głosy opłacających podniosły) - tutaj oczywiście realnie znaczy że członkowie mając więcej kasy
w stowarzyszeniu musieli by ją jakoś przerobić, czyli samemu a nikomu się nie chce - i koło się zamyka - jednym słowem jest tanio - nie trzeba robić - jest dobrze.
Wędkarze-członkowie chcą karpa - no to mają karpia - dużo i wszędzie.
Wędkarze chcą jeść rybę - mają RAPR - a nawet jak się komuś weźmie jeszcze coś tam więcej (!!) - to kto ma przypilnować porządku - ano jak to w stowarzyszeniu sami członkowie - ale to już powiedziane zostało, że nikomu się nie chce (przepraszam garstkę zapalonych SSR-ów jak się poczuli obrażeni) - znowuż mamy kwadraturę koła.
Podsumowując. Dla takiego stowarzyszenia odwieczny prezes jest dobrym prezesem, spełniającym oczekiwania członków (większości - chociaż nie zdają sobie być może oni do końca z tego sprawy).
Nie pozostaje nic innego jak życzyć staremu-nowemu prezesowi kolejnych 20 lat udanej prezesury, żeby członkowie którym przewodniczy byli nieustannie z wędkarstwa zadowoleni.

Ja sobie życzę, żeby Polska doczekała się kiedyś takich regulacji prawnych dot. ochrony przyrody / środowiska - które pozbawiły by wpływu na decydowanie o czymkolwiek stowarzyszenie wędkarskie i wszystkich ludzi patrzących na wody i przyrodę jak wilk na owcę.

Do tego czasu kolegów ze stowarzyszenia zasiadających w „loży szyderców” proszę o przesunięcie się celem zrobienia jednego dla mnie miejsca.

Dyskusje i recenzje

Pokaż teksty   
   

Sory z krótki tytuł, ale kontestuję konieczność pisania tytułów
Z radością witam w naszej loży. Po tym oto tekście, środeczek honorowy jest dla ciebie. Mam nadzieję, że się spotkamy w realu, z lewa - ode mnie dostaniesz keliszeczek Baherovki, z prawa - od Rysia popitkę piwo Lech Pils, a potem osłodzimy sobie wieczór zeszłoroczną wiśnióweczką o napięciu min 50 volt. Tych, którzy się wzdrygną przy czytaniu, przepraszamy, ale skoro was wzdrygło to nie ma potrzeby rozszerzania składu naszej loży. Chyba że jakieś wkupne przygotowane, w postaci np. podobnie słusznego co Wojtkowy - artykułu.
Precz z Kiełbasińską, niech żyje bigosik.
No i jeszcze dla nowo przyjętych obowiązkowy tekst piosenki naszej loży wolnowędkarskiej:

Nasza loża zawsze górą
ciuralla, ciuralla la
Nad esbeckowalską bzdurą
ciurall, ciuralla, la
Każdy z loży kawał zucha
ciuralla ciuralla la
Nas Grabowski nie wychucha
Ciuralla Ciurall la!!!




Początek

Ryszard Siejakowski

Ja sie kapke przesunę w lewo, Tomek ciutek w prawo i jak sie nie będziesz zbyt rozpychał, mozesz sie półdupkiem przysiąść Nam nie ubędzie, Tobie nie przybędzie. Zjazd był przeuroczy a towarzysz Generał, przeszedł samego siebie z pomoca róznego rodzaju wazelin. W jednym sie ciutek pomyliłem. Zmienił się dość mocno tzw ZetGie PeZetWu. Warto sie przyjrzeć geografii, czyli jakie Okregi sobie zasłużyły a jakie są be. Wymieciono praktycznie cały obszar północno zachodni. Na najbardziej eksponowane miejsca, "przydzielono" osoby raczej z Okregów niewiele znaczących na wędkarskiej mapie Polski. W odstawke poszli dotychczasowi pretorianie, typu Zwarycz czy Nyk. Czy oznacza to, że dziadzio zaczyna sie bać i usuwa konkurentów do schedy. Tak by sie mogło wydawać, na pierwszy rzut oka. Coś mi jednak mówi, że to raczej czarna robota kowalszczyzny a jak wiadomo osoby w mocno zaawansowanym wieku są cholernie podejrzliwe. Wystarczy takiemu matuzalemowi szepnąc czule do uszka, że ten czy tamten, czają sie na taborecik prezia i w geriatycznym odruchu następuje natychmiastowy odstrzał, czego zapewne byliśmy świadkami. Nie byłbym sobą, gdybym się nie ponaigrywał, z tego owczego spędu delegatów. Jeśli ktos ma ochotę serdecznie sie pośmiać, gorąco zachęcam do wnikliwego przeczytania referatu sprawozdawczego /tutaj:http://www.p...ix_kzd_pzw.pdf/
Żeby nie było na mnie, ostrzegam zawczasu. Takiego wazeliniarstwa i bałochwalstwa, dawno nie czytaliście. Osoba niezorientowana mogła by na podstawie tegoż referatu sądzić, że w polskich wodach od ryb sie gotuje i to wszystko przez dwudziestoletnie rządy towarzysza Generała w PeZetWu. Ubawić się mozna setnie jak sie czyta takie wyrażenia jak internetyzacja i dobrostan ryb. Internetyzacja to jakis neologizm, nie występujacy w języku poprawnej polszczyzny, zaś dobrostan ryb, to zapewne jakies pojecie z pogranicza science fiction i fantasy. Dobrostan, to pewnie mieli koledzy delegaci podczas tzw czasu wolnego, gdy nie przygniatały ich nabrzmiałe problemy polskiego wędkarstwa. Co by nie powiedzieć, towarzysz Generał widzi polskie wędkarstwo przez bardzo rózowe okulary. Tutaj przypomniał mi sie stary dowcipas. Spotyka sie dwóch kumpli i sobie debatują o wszystkim i niczym. W pewnym momencie jeden z nich mówi w ten deseń. Jakby to dobrze było gdyby wymyślono takie szkło, przez które by człowiek widział świat bardziej radosny i bardziej kolorowy, a nie taki szary i smutny. Na to jego interlokutor mówi. Chłopie juz dawno takie szkło wymyślono, ma jednak pewną wadę. Trzeba je często napełniać.
Nie wiem czym napełniano szkło na zjeździe ale prawdopodobnie większość delegatów nie bardzo cokolwiek widziała, jeśli takie gawędy dziadka Gienia, przyjęła do wiadomości. I tym miłym akcentem pozdrawiam wszystkich delegatów, że z takim zaangażowaniem, włączyli sie w kontynuowanie dalszego upadku Rzeczpospolitej wędkarskiej. Wdzięczny wędkarski Naród, nigdy Wam tego nie zapomni. Ładujcie nadal do wody, te tysiące ton karpi, skażonych posocznicą. Zarybiajcie rzeki Pomorza łosośkami zarażonymi wrzodzienicą. I jeszcze jedno, nie zapomnijcie szybko opylic Łopusznej, pomnika polskiego wędkarstwa, tego prawdziwego z którego można byc dumnym. Najlepiej jak to opylicie jakiemus kumplowi towarzysza Generała. Co tam nam po takiej Łopusznej. Lepiej postawic towarzyszowi Generałowi jakis pomnik, w końcu przez dwadzieścia lat, trzymał twardo na swych spracowanych milicyjnych barkach, cały ciężar polskiego wędkarstwa. Pomnik sie należy jak nic. Ma swój pomnik Feliks Edmundowicz, zwany Dzierzyńskim, może miec i towarzysz Generał. Nie bądźcie gorsi.

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusImplanty maam.plStowarzyszenie Wędkarzy InternautówWszywki odzieżoweUsługi poligraficzneWędkarstwo

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).