Rybie Oko/Artykuły/Felietony/Po Zjeździe Delegatów/Miejsce w loży.
Miejsce w loży. |
Żeby nie było na mnie, ostrzegam zawczasu. Takiego wazeliniarstwa i bałochwalstwa, dawno nie czytaliście. Osoba niezorientowana mogła by na podstawie tegoż referatu sądzić, że w polskich wodach od ryb sie gotuje i to wszystko przez dwudziestoletnie rządy towarzysza Generała w PeZetWu. Ubawić się mozna setnie jak sie czyta takie wyrażenia jak internetyzacja i dobrostan ryb. Internetyzacja to jakis neologizm, nie występujacy w języku poprawnej polszczyzny, zaś dobrostan ryb, to zapewne jakies pojecie z pogranicza science fiction i fantasy. Dobrostan, to pewnie mieli koledzy delegaci podczas tzw czasu wolnego, gdy nie przygniatały ich nabrzmiałe problemy polskiego wędkarstwa. Co by nie powiedzieć, towarzysz Generał widzi polskie wędkarstwo przez bardzo rózowe okulary. Tutaj przypomniał mi sie stary dowcipas. Spotyka sie dwóch kumpli i sobie debatują o wszystkim i niczym. W pewnym momencie jeden z nich mówi w ten deseń. Jakby to dobrze było gdyby wymyślono takie szkło, przez które by człowiek widział świat bardziej radosny i bardziej kolorowy, a nie taki szary i smutny. Na to jego interlokutor mówi. Chłopie juz dawno takie szkło wymyślono, ma jednak pewną wadę. Trzeba je często napełniać.
Nie wiem czym napełniano szkło na zjeździe ale prawdopodobnie większość delegatów nie bardzo cokolwiek widziała, jeśli takie gawędy dziadka Gienia, przyjęła do wiadomości. I tym miłym akcentem pozdrawiam wszystkich delegatów, że z takim zaangażowaniem, włączyli sie w kontynuowanie dalszego upadku Rzeczpospolitej wędkarskiej. Wdzięczny wędkarski Naród, nigdy Wam tego nie zapomni. Ładujcie nadal do wody, te tysiące ton karpi, skażonych posocznicą. Zarybiajcie rzeki Pomorza łosośkami zarażonymi wrzodzienicą. I jeszcze jedno, nie zapomnijcie szybko opylic Łopusznej, pomnika polskiego wędkarstwa, tego prawdziwego z którego można byc dumnym. Najlepiej jak to opylicie jakiemus kumplowi towarzysza Generała. Co tam nam po takiej Łopusznej. Lepiej postawic towarzyszowi Generałowi jakis pomnik, w końcu przez dwadzieścia lat, trzymał twardo na swych spracowanych milicyjnych barkach, cały ciężar polskiego wędkarstwa. Pomnik sie należy jak nic. Ma swój pomnik Feliks Edmundowicz, zwany Dzierzyńskim, może miec i towarzysz Generał. Nie bądźcie gorsi.
Powiązane z |















