Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 5 Ilość ocen: 2

Przed sądem...

Przed sądem staje murzyn, student i wędkarz za zdemolowanie środka komunikacji miejskiej, a dwaj ostatni dodatkowo za napad na obcokrajowca z pobudek rasistowskich. Sędzia do murzyna:
- panie murzyn, niech pan opowie przebieg zajścia
- wysoki sądzie, wszedłem do tramwaju, stanąłem grzecznie i stoję sobie spokojnie. Stoję, stoję aż w pewnym momencie obecny tu student dał mi w mordę. zaraz po nim poprawił mi wędkarz. Naprawdę nie wiem, dlaczego. I tak się zaczęła cała rozróba.
Sąd do studenta:
- a pan, panie student, co ma do powiedzenia w tej sprawie?
- wysoki sądzie, było tak: stoję sobie spokojnie w tramwaju, aż wszedł murzyn i stanął mi na nogę. Myślę sobie: dam mu minutę, a jak nie zejdzie, to zwrócę mu delikatnie uwagę. Sprawdziłem czas i czekam. Minęła minuta, sprawdziłem godzinę i myślę sobie: dam mu jeszcze minutę, w końcu kulturalny jestem, wytrzymam, i potem mu zwrócę uwagę. Minęła druga minuta, murzyn nic, noga boli coraz bardziej, to ja sprawdzam czas i myślę sobie dam mu jeszcze jedną minutę, a jak nie zejdzie, dam mu w ryj, bo już nie wytrzymuję. Sprawdziłem czas: minęła trzecia minuta, nie wytrzymałem bólu i dałem mu w pysk.
Sąd do wędkarza:
- a pan co ma do powiedzenia w tej kwestii?
- wysoki sądzie, jadę sobie spokojnie tramwajem na rybki, a tu patrzę, stoi murzyn a obok niego student. Student raz zerka nerwowo na zegarek. Nic. Po chwili zerka drugi raz, dalej nic. Po mniej więcej minucie zerka na zegarek po raz trzeci i nagle leje murzyna w ryj! To pomyślałem sobie, że tak o tej godzinie zaczęło się w całej Polsce i też mu dodałem od siebie i jeszcze poprawiłem wędkami.

Przed sądem...
  • Obecnie 5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 5/5 (2)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Problemy handlowców.

W hurtowniach szok i przerażenie,

więcej...

Problemy handlowców.
  • Obecnie 5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 5/5 (2)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Karp "na dziko"

Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1  hit
Ocena: 6 
Ilość ocen: 1 
 Ilość wyświetleń: 2602 
Komentarzy: 2 
ID: 22950 
Węzeł: 15614 
Moje drugie ja

To takie moje wypociny konkursowe

Karpia byś chciał czytelniku drogi – karpia. A do supermarketu nie łaska????. Złowić byś chciał???A jakiegoż???? ..... bo sporo gatunków w wodzie się obraca. Jest pełnołuski, jest i golec a jest i lustrzeń. Aaaa, prawdziwego i dużego??? To do Łazienek Królewskich, do stolicy zapraszam. Wróć, żartuję. Jak chcesz karpia to znajdź najpierw wodę gdzie takie olbrzymy pływają (tylko nie staw hodowlany). Latem jest łatwiej, latem można je zobaczyć kiedy płyną jak flotylla łodzi podwodnych od czasu do czasu grzbiety pokazując. Czasem jak są w figlarnym nastroju to wyskakują ponad wodę, ale tylko dla żartu - bo duży karp tylko człeka się boi. Siedzisz tak człowieku i gapisz się wtedy z rozwartą paszczęką jak nie przymierzając pałacowe wrota i z podziwu wyjść nie możesz. A potem chcesz złowić takiego. Tak się ta choroba zaczyna.
Zakładam teraz, że taką wodę znalazłeś. Najpierw zarzucasz zwykłą wędkę (no może tylko trochę mocniejszą niż zwykle), bo nie wiesz jeszcze, z jakim przeciwnikiem potykać się będziesz. A mocarz to nie byle jaki. Więc zarzucasz ta wędkę ze spławikiem (a jakże) i czekasz. I łowisz... ale nie karpie bo w zanęconym miejscu są płotki, i krąpie, i leszcze a karpi niet. Nęcisz więcej, i więcej i wreszcie po kilku dniach jest karp ale nieduży, taki ze 2 kg. Gdzie te duże ??? pytasz sam siebie i kombinujesz że może miejsce trza zmienić. A ten dwukilowy malec (taki 3-latek karpiowy) dał Ci nieźle popalić. Wędka trzeszczała, żyłka mało nie pękła a jak pięknie grał kołowrotek (na szczęście nie zapomniałeś go wyregulować). No i tak sobie myślisz, jaki to będzie odjazd jak weźmie taki powyżej dychy.
Wracasz do domu dumny jak paw, (bo w reklamówce karp leży) i kombinujesz. Kupujesz książki, czytasz wszystko, co o karpiach znajdziesz. Najpierw wiesz, że trzeba było znaleźć ich ścieżkę, stołówkę (lub samemu ją zrobić) i tam urządzić zasadzkę. Potem łazisz po sklepach i kompletujesz sprzęt: zestawy helikopterowe, zestawy włosowe itp. Uczysz się o nim więcej i więcej. Poznajesz jego sposób życia i sposoby pobierania pokarmu. Wiesz już, że nie wzrok a smak i dotyk są dla niego najważniejsze. Wieczorem zasypiając widzisz pływające w wodzie karpie. Widzisz jak zanurzają swoje ryjki w mule i wypluwają zassaną breję a z niej bezbłędnie wyłapują jadalne cząstki. Rozumiesz już jak powinien wyglądać zestaw karpiowy. I wiesz, że nie jest najważniejsze czy są na nim kulki czy kukurydza. Zaczynasz myśleć jak karp. Wreszcie nadchodzi dzień próby – Ja czy On. W wodzie (w wybranym miejscu) leżą ze dwa wiadra zanęty. Zarzucasz i czekasz. Nic. Cholera nic nie bierze. Nagły szelest a tuż obok twojego stanowiska trzciny rozchylają się jakby dzik je burzył. To Pan Karp idzie. Idzie, ale za diabła wędek nie rusza. Są dwie na jednej zestaw włosowy a na drugiej zwykła sprężyna. Przypon króciutki czasem nawet nie wystaje z kluchy ciasta oblepiającego sprężynę. Czekasz bracie i wreszcie po południu, w sam upał - kij spada z widełek. Zacięcie i czujesz worek kamieni na końcu. Możesz tylko czekać, bo Pan Karp robi, co chce. O nie wyjmę go – myślisz z sobie – i zaczynasz ciągnąć. Już po chwili czujesz, że to był błąd. Ryba przestała pływać tu i tam tylko ciągnie jak parowóz gdzieś w głąb jeziora. Jezu, ale wielki – myślisz – a tam jest karpik tylko trochę większy od poprzedniego. Kołowrotek oddaje żyłkę (coraz mniej tego), lekko przytrzymujesz sprzęgło i..... trzask. Nie ma ryby, nie ma żyłki. Bo Pan Karp jest cwany, Pan Karp wie jak korzystać z płetwy grzbietowej czy zatopionych badyli. A Ty jesteś zwykły leszcz, który chce złowić Pana Karpia.
Wrócisz tu jeszcze. Nie raz i nie dwa razy. Nauczysz się co to kijanka i jak karp pobiera pokarm. Wrócisz z innymi kijami i zestawami. Będziesz nęcił, co raz to inaczej, odkryjesz kulki proteinowe i karpiówki.
I wreszcie.... złowisz tego olbrzyma o którym śniłeś. A kiedy go złowisz i zmęczony będzie ruszał ciężko skrzelami leżąc na brzegu zrobi Ci się go żal. I wróci do wody Pan Karp.
A Ty..................Zostaniesz prawdziwym łowcą karpi.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
Primum non nocere

No ładnie! Kto teraz doskoczy do takiego poziomu?!?

Początek

Chyba zapomniałeś odhaczyć, że to konkursowe...

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusPozycjonowaniePozycjonowanie stron WWWŻbikowskiOsuszanie bydynków - izolacja pionowaAlkohol etylowy całkowicie skażony - Hurtownia chemiczna CHEMIO-STACH

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).