Między historią a współczesnością. |
Otóż wszystko co napisałaś jest oczywiście niepodważalną prawdą historyczną. Historyczną, podkreślam. I nijak ma się zarówno do współczesności wogóle, jak i do konfliktów wewnątrz PZW w szczególności.
Otóż zarządy kół, okręgów a nawet sam ZG jest po to, by robić dobrze wędkarzom. Im niżej w organizacji, tym ten obowiązek robienia dobrze jest silniejszy. Nierobienie dobrze w przypadku koła zakończy się po czteroletniej kadencji, bo się ludzie wkurzą, że jest im źle. W okręgu władza jest dużo stabilniejsza, a najbardziej pewnie dzierżona - jak pokazuje przykład z realu - przez ZG i Generała.
Obowiązkiem koła jest dobrze robić wędkarzom. Ale którym? Spinningistom, karpiarzom, spławikowcom, drgającoszczytówkowcom, młodzieży, emerytom, sportowcom, antysportowcom, wędkarzom brzegowym, lubiącym połowy z łodzi, początkującym, zaawansowanym, biednym, bogatym, pstrągarzom, szczupakowcom, boleniarzom, killowcom, nokillowcom, mądrym, głupim, pełnosprawnym, niepełnosprawnym? Którym?
WSZYSTKIM!
Dobrze dzialający zarząd powinien (pomimo szczupłości finansów) zapewnić możliwie najszerszej rzeszy wędkarzy zadowolenie i satysfakcję.
Ale jak to zrobić, by nie robić dobrze kosztem innych?
Przykład 1. Na zebraniu zarządu koła pada propozycja, by wprowadzić "podatek" na sprzątanie brzegu w wysokości symbolicznej, niech będzie - 5 zł. Wędkarze bogaci są zadowoleni, bo za 5 zł na rok (żaden pieniądz) mają szansę połowić w czystszej okolicy. Wędkarze biedni zaraz przeliczą, że 5 zł to kupa pieniędzy i niejeden z nich ma tyle na dzień, by przeżyć.
Przykład 2. Wędkarze sportowcy domagają się, by w następnym roku zorganizować więcej zawodów. Wędkarze niesportowcy są oczywiście przeciw, bo pieniądze zamiast na zawody mogą być wydane na inny, zbożny cel.
Przykład 3. Spinningiści postulują zwiększenie zarybienia szczupakiem. W tym czasie niespinningiści domagają się więcej karpia.
Przykładów starczy. Konflikty w PZW nie świadczą o większym partykularyźmie niż ten, który spotyka nas co krok w codziennym zyciu. Nikt też - jak w podanych przez Ciebie przykładach - nie prowadzi walki o władzę tak zażartej, by uniemożliwiała ona doprowadzenia do kompromisów. Chodzi po prostu o odnalezienie kompromisu pomiędzy grupami, które dobro PZW (i przy okazji swoje) rozumieją na różny sposób.
Bardzo łatwo jest prowadzić dywagacje w stylu "trzeba zrobić to czy tamto", gdy stoi się poza kręgami władzy. Pokrzyczeć można, nic to nie kosztuje. Dużo trudniej wejść do władz i swoje dotychczasowe zamierzenia wprowadzić w czyn, biorąc pod uwagę nie tylko swoje widzimisię, ale również inne czynniki, o których czasami nawet nie mamy pojęcia stojąc z boku i pokrzykując. I to jest prawdziwa odwaga i prawdziwy sprawdzian.
Powiązane z |















