Left menu

Filtry

Humor»

Ocena: 1 Ilość ocen: 1

Plaża

Na plaży leży rozebrana, ładna dziewczyna. Obok niej położył się facet z radiem. Nastawiając radio, niby przypadkiem, pogładził ją po piersiach.
- Panie, co pan robi?!
- Szukam Wolnej Europy...
Dziewczyna spojrzała krytycznie na jego kąpielówki.
- Z taką anteną to pan nawet Warszawy nie złapie.

Plaża
  • Obecnie 1 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 1/5 (1)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Bzdury

Prawdę pisałem, że mażecie bzdury,

więcej...

Bzdury
  • Obecnie 3 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,1/5 (7)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Próbowanie nocy

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 3005 
Komentarzy: 0 
ID: 46942 
Węzeł: 28183 

Ostatnimi czasy w wędkarskiej prasie coraz częściej pojawiają się artykuły o nocnym spinningowaniu. W dni, gdy z nieba leje się żar, a słońce oślepia ludzi i zwierzęta, szanse na złowienie przyzwoitej ryby przynoszą dopiero ciemności i kojący chłód...

Lato było dla mnie zawsze okresem umiarkowanych sukcesów wędkarskich. W tym roku postanowiłem więc wypróbować skuteczność nocnych łowów. A że doświadczenie w tej dziedzinie mam równe zeru, postanowiłem wykorzystać w praktyce to, co dotychczas czytałem w teorii. Oto, co z tego wynikło.

ZLOKALIZOWAĆ, OBSERWOWAĆ

Autorzy artykułów są zgodni - nocą drapieżniki wychodzą na płycizny i żerują na odpoczywającej tam drobnicy. Rozejrzałem się więc po swojej rzece i wytypowałem atrakcyjnie wyglądające miejsce. Po wyjściu z zakrętu woda rozlewa się tam szeroko na prostym odcinku, główny nurt odchodzi ku środkowi koryta, a przy zewnętrznym brzegu powstaje płytka łacha. Spowolniony lecz wyraźny uciąg wody, grunt około 1 m, dno porośnięte podwodną roślinnością dają schronienie narybkowi.

Miejsce teoretycznie dobre, ale czy odwiedzają je nocni łowcy? Ano trzeba poobserwować. Tak przynajmniej radzili "moi" praktycy... Nie było źle. Pod koniec dnia powierzchnię mąciła oczkująca drobnica. Czasem uderzył okoń lub drobny boleń Przed samym zachodem słońca na łowisku pojawiał się szczupak. Kilka głośniejszych chlapnięć i cisza. Gdy słońce znikało za horyzontem, a tafla przybierała kolor różu, w łowisko weszły inne ryby. Coś cicho goniło drobnicę, bez chlapania i wyskoków nad wodę. W miejscu ataku woda burzyła się, jednak nie widać było drapieżcy. Ostrożność z jaką ryby polowały sugerowała, że to ładne sztuki.

PRZYGOTOWAĆ SIĘ, PRÓBOWAĆ

Sposób żerowania najbardziej przypominał klenie lub jazie, dlatego postanowiłem łowić stosunkowo delikatnym sprzętem. Wędka do 20 gramów ciężaru wyrzutu, kołowrotek z "hamulcem walki", żyłka 0,18 mm. Przynętami były 5-cio centymetrowe ripperki i twistreki w jasnych, mlecznobiałych barwach. Ze względu na płytko zanurzoną roślinność zbroiłem je w lekkie, trzygramowe główki. Wybierałem modele o szerokopracujących ogonach.
Gumki nie wytwarzają silnej fali hydroakustycznej. Arsenał uzupełniłem więc pływającymi, płytkoschodzącymi woblerami o agresywnej akcji oraz obrotówkami w "żarówiastych" kolorach. Wodery, latarka noszona na czole oraz płyn przeciwko komarom uzupełniały mój ekwipunek.

Pierwsze próby nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, kilka przeciętnych okonków. Główne obiekty moich zainteresowań, pomimo żerowania, zachowywały ostrożność. Chyba płoszyły je zaczepy, których nie dało się uniknąć nawet przy płytkonurkujących woblerach. Stopniowo zrezygnowałem z nich więc na rzecz gumek. Przyniosło to efekt - w przynętę puknęło coś delikatnie, nawet kilka razy. Nabrałem pewności, iż odkrycie skutecznej metody było kwestią czasu.

ZWYCIĘŻYĆ

Ataki ryb powtarzały się na granicy zanurzonej roślinności i głębszej wody. Z brzegu trudno było podać przynętę tak, by przebywała w polu rażenia dłużej niż kilka sekund. Wpadłem więc na pomysł, żeby podać ją z drugiej strony, od głównego nurtu. Pontonem napłynąłem na wysokość łowiska, zakotwiczyłem w odległości rzutu i czekałem, aż ryby zaczną żerować.

Przynętę rzucałem na skraj roślinności i po kilku szybszych obrotach zwalniałem tempo zwijania żyłki. W stronę pontonu ripper dryfował po łuku na napiętej żyłce, praktycznie bez kręcenia korbką kołowrotka.
Już za pierwszym wypłynięciem, o godzinie 20.30, poczułem puknięcie i zdecydowana poprawkę. Po zacięciu ryba odeszła ku środkowi rzeki wybierając kilkanaście metrów linki. Każdą próbę oderwania od dna kwitowała zdecydowanym odjazdem. Krążyła wokół pontonu stopniowo coraz bliżej. Starałem się kontrolować kierunek jej ucieczki i nie dopuścić w pobliże liny kotwicznej.

Szczytówka miękkiej wędki co raz znikała pod powierzchnią wodą. Gwałtownym zrywem ryba próbuje dostać się pod ponton. W ostatniej chwili, wolną ręką wyciągam kotwicę. Spływamy blisko 100 metrów, ryba powoli słabnie. Wykorzystuję to i kilkoma ruchami wioseł dobijam do plaży. Wyskakuję z pontonu, ląduję zdobycz wyślizgiem. Moim oczom ukazuje się blisko metrowy sumek. Nie jest to okaz, ale za to mój pierwszy wąsacz na spinning.

PRZEGRAĆ

Złowienie suma potraktowałem jako wypadek przy pracy. Zawsze słyszałem, że polowanie tego drapieżnika przypomina "walenie płytą chodnikową o wodę". Kolejne doświadczenia przekonały mnie, jak duże ryby przebywają nocą na płyciznach...

Zacząłem zostawać nad rzeką do późnej nocy. Stopniowo przyzwyczaiłem się do ciemności i tajemniczych odgłosów. Używałem też większych gum, we wściekłych kolorach zieleni i pomarańcza. Około 22.00 na opalizującej powierzchni wody zobaczyłem wiry i usłyszałem odgłosy "zasysania" drobnicy. Wykonałem rzut w miejsce żerowania i po chwili poczułem pobicie.

Po zacięciu ryba wybrała kilkadziesiąt metrów żyłki z kołowrotka. Nie byłem w stanie jej zatrzymać nawet po dociśnięciu "draga". Kiedy się wreszcie zatrzymała, próbowałem pompować - ale delikatne wędzisko gięło się aż po rękojeść i nie mogłem podnieść zdobyczy z dna. Zdenerwowana wreszcie moimi manewrami ryba ponownie ruszyła w dół rzeki. Szedłem za nią aż do najbliższych krzaków, a dalej mogłem tylko patrzeć, jak ubywa żyłki z kołowrotka. W końcu stało się nieuniknione.

Ta przygoda zweryfikowała moje podejście do nocnych łowów. Teraz używam mocniejszego, bardziej sztywnego kija. Nadal łowię na stosunkowo lekkie przynęty, jednak żyłkę zastąpiłem cienką plecionką (0,12 do 5,5 kg udźwigu). Ale na ryby wychodzę teraz po godzinie dwudziestej. A przede mną jeszcze lipiec, sierpień i wrzesień...

Od Redakcji Rybiego Oka: pierwotnie tekst opublikowano na naszym serwerze w Tygodniku Wędkarskim NR 12-13 29 czerwca 1999.

Dyskusje i recenzje

Standard view   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusNazwisko.plŚwiat Druku - ciekawe linkiŁowiskaUbrania strażackieWędkarstwo gruntowe

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).