Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 5 Ilość ocen: 2

Naprawa obuwia.

Po piętnastu latach odsiadki, gościu wychodzi z kicia. Odbiera swoje rzeczy osobiste, przebiera się w cywilne ciuchy i wychodzi wreszcie na wolność. Za więzienna bramą sprawdza jeszcze kieszenie i ku swemu zdziwieniu, w kieszeni marynarki znajduje kwitek od szewca na naprawę obuwia. Pojechał do swego rodzinnego miasta, zamieszkał kątem u znajomego i pomału przyzwyczajał się do życia na wolności. Po kilku dniach, przypomniał sobie o kwitku od szewca. Z ciekawości postanowił tam pójść. Zakład szewski nadal tam był. Wchodzi do środka i dostrzega tego samego szewca sprzed kilkunastu lat. Szewc się postarzał, pochylił ale ten sam. Wyciąga kwitek i podaje szewcowi. Ten go ogląda, przeprasza i wychodzi na zaplecze. Po dobrych kilku minutach wraca, oddaje kwitek i mówi: będą gotowe na czwartek.

Naprawa obuwia.
  • Obecnie 5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 5/5 (2)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Wspomnienia

Do wspominków, to mam serce
choć poszedłem na komercję
łowię szczubły i okonie,
i od muchy też nie stronię
gdzie ten raj jest? w jakim kraju?
tam, gdzie PZW nie mają!

Wspomnienia
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,8/5 (5)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Opowiadania/Karpie z Nowak 

Lepiej pilnuj sam swoich wędek bo nie wiesz kiedy przyjdzie branie

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 4611 
Komentarzy: 1 
ID: 85539 
Węzeł: 61616 

Wraz z kuzynem często w wakacje jeździmy na ryby. Wtedy to możemy całkowicie zając się swoją pasją-wędkarstwem. Nie martwimy się wtedy matematyką, geografią czy innymi gorszymi. Na ostatnich wakacjach najczęściej naszym łowiskiem był zbiornik w Nowakach (Opolskie) oddalony od naszego miejsca zamieszkania o jakies 7km. Musielismy tam jezdzic ponieważ nie posiadaliśmy jeszcze kart wędkarskich, a ten zbiornik należy do prywatnego właściciela, który co najważniejsze systematycznie je zarybia. Za bardzo drobną opłatą mogliśmy łowic do woli. Jezioro znajduje się w niewielkiej odległości od wsi Nowaki, gdzie zawsze można było sie zaopatszyc w jedzenie i picie. Zbiornik jest zadbany. Do okoła porobione są stanowiska oraz pomosty. Nie jest zarośnięty. Można tu złowic okonia, karpia, karasia, płoc oraz sandacza. Największą popularnością cieszą się oczywiście karpie, na które zjeżdżają się wędkarze z całej Polski oraz Niemiec. Spowodowane jest to ogromnymi okazami pływającymi w wodach tego niepozornego jeziorka. Jak na razie z wiadomych mi informacji rekordem jest 28kg złowiony pod koniec sierpnia 2007.

Dzień przed wyjazdem na ostatnie wędkowanie na tych wakacjach zaopatrzyliśmy się w pobliskiej Nysie w zanęty,robaki,kulki proteinowe oraz wiele innych podstawowych rzeczy. Wieczorem telefonicznie umówiłem się z moim kuzynem-Dominikiem o której jutro startujemy. Następnie poszedłem do łóżka ponieważ jutro pobudka o piątej. 5:00 i nie miłosierny budzik. Wtedy to pomyślałem: Ale żem sobie znalazł zajęcie. Mój tato już nie spał. Przed pracą miał nas podwieźdź na łowisko. Zjedliśmy śniadanie. Tato poszedł wyjechac z garażu a ja po sprzęt. Było tego jakies 20kg. Wrzuciłem wszystko do bagażnika i ruszyliśmy po Dominika. On jak zwykle punktualny stał już przed domem. Resztę drogi spędziliśmy słuchając radia i rozmawiając o warunkach pogodowych. On dzisiaj były średnie. Było pochmurno, ale przynajmniej nie wiało. Wiatr jest największą zmora wędkarzy. Wyskoczyliśmy z samochodu i zabraliśmy nasze rzeczy z bagażnika. ruszyliśmy ku wałowi którym dało się przejśc na drugą stronę jeziora. Tam znajduje się nasze ulubione miejsce. Jeszcze nigdy nie było tak aby tam nie udało się nam nic złapac. Idąc przez wał widzieliśmy na środku tafli wody boje z świetlikami. Zapewne były to zestawy karpiowe wywiezione na wywuzkę. Gdy byliśmy już na drugiej stronie zaczeliśy się rozpakowywac. Wbiliśmy w ziemię stojaki, rozłorzyliśmy wędki, rozrobiliśmy zanęte i wyciągliśmy przynęty na spining. Zazwyczaj robi tak, że jeden pilnuję wędek, a drugi idzie na okonia. W jeziorze niby jest sandacz, ale w życiu go tu nie złowiłem. Piersze zestawy poszły do wody. Ja pierwszy pilnuje gruntu,a Dominik idzie porzucac. Za jakies 25 min wpada pierwsza płoc. Nawet ładna. Jakies 23 centy. Kuzyn wraca, ale z jego miny mogę już wywnioskowac, że przydarzyły mu sie jakies zaczepy. I tak było. Jednak stratę 4 twisterów i jednej obrotówki zrekonpensował mu 30 cm okoń. Nie największy, ale i nie najmniejszy. Moja pora na spining. Na złośc zaczeło kropic. Zarzuciłem pelerynę i nie zrażony ruszyłem na studnie. Tak nazywalismy nasze ulubione miejsce, gdzie łowiliśmy okonie. Była to przerwa między trzciną. Znajdowała sie tam zamknięta studnia. Deszcz coraz bardziej doskwierał, ale nie mogłem byc gorszy od Dominika. Na początek czerwony twister. Parę rzutów i nic . To nie dzień na ten kolor. Założyłem zielony odblask. I odrazu branie lecz za późno zacięte. Niestety było to ostatnie branie na tego twistera. Już tak bywa z pasiastymi. Założyłem nie zawodnego twistera: biały tułw i zielony, odblaskowy oogon. Od razu lepsze efekty! Parę brań. I chyba ósme genialne zacięte. Byłem dośc ostrożny ponieważ garbusy łowię na żyłkę 0,18. Nie było jednak czego się obawiac. Moj pierwszy okoń w tym dniu miał ledwie 20 cm. Nastęone rzuty na tego twistera i 4 okonie od 20-30cm. Dobra trzeba isc zmienic Dominika. Wracam na nasze stanowisko i widzę w siatce jednego okonia i 10 płoci. No niezle. dorzucam do siatki moje piec okoni. Wtedy było już koło 10:00. Jak zwykle kolo tej godziny przyjechał gospodarz rozliczyc sie z nami. Poprosił nas o pomoc w posprzataniu wału. Zmienilismy zanęty i zarzucilismy wszystkie wędki, nie zdając sobie z tego co ma się wydarzyc.Po niespełnaj 30 min byliśmy z powrotem. Gdy dochodzilismy Dominik wyszedł na przód jakby z ciekawości, Gdy wyszliśmy za zakrętu kuzyn rzucił się w bieg do wędek,. Nie wiedziałem o co mu chodzi. Pacze a moja wedka zarzucona na karpia trzyma sie tylko na kołowrotku. Dominik zaciał zwielkim rozmchem. Gdy dobiegałem wiedziałem juz, że czeka mnie nie lada walka, Dominik przekazał mi wędke i rozpoczął się pojedynek między mną, a karpiem, Hol trwał pół godziny. Może i z takiego powodu, że jest to pierwsza tak wielka ryba w moim życiu. Po prostu bałem się zmarnowac ta szanse. Jest jakies 10 m od brzegu. Już go widzę. Jakies 8kg. Kuzyn sięga po podbierak. Wyciągamy go. Hurra,udało sie. Odetchnełem z ulga. Troche mnie zmeczył. Dobra cza go zwarzyc. Waga wskazuje 7,78kg. Ładna sztuka. Oczywiscie go wypuscłem.

Do końca dnia złapaliśmy:

25 płoci

13 okon

1 karpia

Pożegnanie wakacji w wielkim stylu

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

Przepraszam za błędy pojawiające się sporadycznie w tekscie oraz nie występowanie ci z kreska. Z gury przeppaszam bo umnie z ortografią zawsze było cienko.

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail to administrator Printerfriendly version Help Bugs Guest Book


Reklamy KrokuseZ PublishMetki i wszywki odzieżoweSznury galowe OSPZdjęcia rybopinie OpenERP

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).