Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 3,5 Ilość ocen: 9

Ostatnie słowo

- Wczoraj pokłóciłem się z żoną - zwierza się kolega koledze
- I do kogo należało ostatnie słowo?
- Pewnie, że do mnie.
- A co powiedziałeś?
- Powiedziałem: "no już dobrze, kup sobie te buty".

Ostatnie słowo
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,4/5 (9)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

jeszcze.....

Słońce już wyzłociło wszystko:
wody i trawy, dzioby piskląt,
kaczeńce zółte, barwne łąki,
motyle, drzewa i skowronki.

więcej...

jeszcze....
  • Obecnie 4,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,5/5 (2)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Sklepowe newsy »

St. Croix SOLE
St. Croix MOJO SALT CONVENTIONAL
St. Croix MOJO JIG CONVENTIONAL
St. Croix MOJO JIG
St. Croix MOJO SALT
St. Croix Bass X (2017)

Patyczek

Rating: 0 
Rating count: 0 
 View count: 1924 
Comments count: 0 
ID: 47457 
Node: 28505 

„Wstanę o 5.00, o 5.00, o 5.00. Która jest? Aha: 4.30! Zaczekam do 5.00.. Dobra, wstaję!”

Nigdy nie mogę doczekać się wypadu nad wodę. Budzę się wcześniej i.. zazwyczaj wcześniej wstaję. Tym razem miałem po raz kolejny odwiedzić niedawno odkrytą miejscówkę.
Zawsze ilekroć tam pojadę, coś łowię. A to otoczenie – jest nieprawdopodobne.

Dobrze pamiętam, gdy trafiłem tam po raz pierwszy. Hmm, właściwie to wszystkie ciekawsze miejscówki były wtedy zajęte i poszukując jakiegoś zacisznego kąta, zauważyłem ścieżynkę prowadzącą nad wodę. Miejsce nie było ciekawe. Rzekłbym nawet, że pierwszą wizytę zapamiętałem ponuro, tylko momentami promienie przeszywające ciemne chmury czyniły łowisko bardziej czytelnym. Ale to była jesień.
Przybyłem tu ponownie na wiosnę – środek wiosny, dni dłuższe, coraz cieplejsze, tym samym przyjemniejsze dla wędkarza. Tak właśnie zaczęła się ta ciekawa historia, którą chciałbym Wam w poniższym tekście przybliżyć, a przy okazji uchylić rąbka tajemnicy o tym miejscu.

Niebo niczym nieobciążone, zapowiadało radosny dzionek. Dopełnieniem świetnego nastroju i poczucia wewnętrznego spokoju było to zewsząd otoczone drzewami miejsce. Wśród gęsto porastających brzegi „królowej” krzewów, czekało na mnie od ubiegłego sezonu. Ja również nie mogłem doczekać się wizyty w moim „klejnocie wśród krzewów”.

Olśnienie. Znam ja to miejsce? Skąd nagle tyle przyrody naokoło? Ta przebiwszy się przez do niedawna zmarzniętą ziemię, sprawiała niesamowite wrażenie. Bajkowy krajobraz, przeszywany delikatnymi promieniami wschodzącego słońca. Nabierając powietrza w płuca czuję zapach pyłków traw, wyostrzając wzrok zauważam drzewa kładące się cieniem na niespokojną wodę, wreszcie nadstawiwszy uszu słyszę tętno przyrody..

KLAPS! [ UJĘCIE I ]
Krzesełko, ja na nim. W górze zielono, listki szumią muskane ciepłym wiatrem. Przy brzegu pływający kożuch zieloności - o! Jest i kamuflaż. Powoli wysuwam topy wędziska, uważnie zaczynam wyważać zestaw, mieszam na sucho składniki zanęty, szukam robaczków, atraktorów, kleju PV1. Na szczęście wziąłem, bo już myślałem.. Próbuję zaczerpnąć wody do rozrobienia zanęty.

KLAPS! [ UJĘCIE I I ]
Na czarnym mulistym dnie, wyściełającym całe koryto rzeczki w tym miejscu, wyróżnia się patyczek. Nie – patyczek by się nie ruszał (moja bystrość porażaJ). Zatem skoro patyk pływa w moich oczach, to znowu strzeliłem sobie za mocną kawę z rana. Ej tam: cóż to za istotka?
Stadko pająków topików, marszczących swoimi odnóżami lustro krystalicznej cieczy raz to zbija się w ciasną gromadę, raz to rozchodzi, szukając schronienia w rozłożystych liściach nadwodnej roślinności..

Przypomina to sylwestrowe fajerwerki, rozbłyskujące w głębi mroźnej zimowej nocy, pośród okrzyków tłumu, wiwatującego nadejście Nowego Roku.. A w głowach ich szumi szampan i inne trunki (z tych /oczko/ bezalkoholowych naturalnie). Beztroska i wewnętrzny niepokój zarazem – kiedyś i dla nich nadejdzie ten ostatni Sylwester..

Co powoduje, że te topiki tak się zachowują? Jaka siła narzuca im takie instynkty?
A jednak to nie jest żaden przedmiot martwy. Dopiero teraz zauważam zielone ubarwienie ciała i ledwo widoczne żółte plamki. Tak, przecież to młody szczupaczek. A więc kolejny przedstawiciel gat. esox lucius zaczyna swój drapieżny żywot nękając grupkę bogu winnych owadów. Ale co to! Ruszył, napiął się jak malutka sprężynka – atak. W tym momencie stałem się świadkiem małej tragedii. Koleje losu bywają nieprzewidywalne: owad cieszy się życiem, łapiąc każdy promień wschodzącego słońca i nagle wpada w macki śmierci, z których już się nie uwalnia / Patyczek (bo tak go ochrzciłem) cieszy się z porannego posiłku, chwilowo jest syty. Biolog nazwie to łańcuchem pokarmowym. Ja powiem: „Prawo dżungli – jak w dzisiejszym świecie – kto silniejszy, ten przetrwa”.

KLAPS! [ UJĘCIE I I I ]
Sięgnąłem po pudełko z białymi robaczkami i wrzuciłem dwóch farciarzy (tych, co to ani na haczyk, ani do zanęty nie trafiło) dosłownie na „nos” Patyczkowi. Ruszył się, później przypatrywał chwilę z jaką niezdarnością walczą o życie, a no końcu wchłonął jednego po drugim.

Młodego esoxa karmiłem prawie z ręki, przez kilka kolejnych wypraw. Był w tym samym miejscu, jakby czekając na przekąski. Wykonywałem ruch ręką, a on ostrożnie, z pewną nieufnością, co do moich zamiarów, podpływał do powierzchni. Chlup, chlup – leciały kolejne smakołyki, a on chwytał je swoimi delikatnymi szczękami, zanim te dotarły na dno przybrzeżnego wypłycenia.

Któregoś dnia Patyczka w tym miejscu już nie spotkałem. Ktoś usunął kożuch roślinności, będący dla niego schronieniem przed „dużą wodą”. Przyjeżdżałem tu wielokrotnie, ale rybki już nie było.. Kto wie, co się z nią stało (?) Zatem intruz „przygotował” (czyt. zdewastował) łowisko, nie tylko ujmując pięknu tego zakątka, ale raniąc również mnie – wędkarza i miłośnika przyrody. Nie wiem, co gorsze: to, że ktoś odkrył moją tajemnicę, czy, że towarzysza wypraw już tam nie uświadczyłem?
Ciągle żyję nadzieją, że GO jeszcze tam spotkam. Może pewnego majowego poranka zawiśnie na końcu żyłki ozdobionej sztuczną przynętą, jako wyrośnięta rybka. Niewiarygodna rybka, z którą jak by nie było łączą mnie pewne więzy..

GRAND PRIX

Reviews and comments

Standard view   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusWędkarstwoŚwiat DrukuWędkarstwo - archiwumOsuszanie bydynków - izolacja pionowaWdrożenia OpenERP

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).