Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 6 Ilość ocen: 1

Sławny myśliwy pokazuje znajomemu swoje trofea. Gość
zachwycony widokiem licznych poroży, szabli i kłów, nagle
woła:
- W rogu salonu widzę na ścianie głowę uśmiechniętej kobiety!
- To głowa mojej teściowej. Do ostatniej chwili biedaczka
myślała, że chcę ja sfotografować!

Hyde Park»

Konkursowa recepta

By w konkursie wystartować
Trzeba by coś wysmarować.
Trzeba umieć opowiadać
No i słowa mądrze składać.

więcej...

Szukaj

Reklama

Sklepowe newsy »

St.Croix Rage Casting
St.Croix Panfish
St.Croix Rage
Bluza damska WFJ0320
Koszulka damska WRT9118
ACME - Phoebe

Rybie Oko/Artykuły/Paragrafy/Quo vadis/sport/Mechanizmy/Dawno, dawno temu ....... 

Dawno, dawno temu .......

Ryszard Siejakowski

Słusznie prawicie Szanowny Adminie. Chcesz mieć przyjemność, to płać. Zasada jest prosta jak konstrukcja cepa. Sport w wędkarstwie jest dewiacją, to fakt niepodważalny. Można pisać co się chce ale i tak nie zmieni to postawionej tezy. Mogę się wczuć w sytuację osoby, którą kręci taka rywalizacja. Pytanie czy osoba, zainteresowana uprawianiem takowej dyscypliny potrafi się wczuć w odczucia szeregowego wędkarza, który ma stosunek do sportu, delikatnie mówiąc ambiwalentny. Raczej powątpiewam. Nad rozsądkiem przewagę uzyskuje partykularyzm. Warto sobie odpowiedzieć na proste, podstawowe pytanie. Co z uprawiania sportu, w obszarze wędkarstwa, ma stowarzyszenie? Celowo użyłem określenia stowarzyszenie a nie przykładowo działacze, członkowie klubów wędkarskich, kapitanat sportowy szczebla okręgowego czy krajowego, sędziowie klasy krajowej czy międzynarodowej. Co oni z tego mają wiedzą wszyscy i zasadniczo sprawa sprowadza się do tak zwanego środka płatniczego. Dlatego powtarzam, co z tego sportu ma stowarzyszenie, jako pojęcie daleko szersze od grup bezpośrednio zainteresowanych i wymienionych powyżej. Odpowiedź jest trywialna, po prostu nic. Od uprawiania sportu w stowarzyszeniu, nie przybywa ryb w wodach, nie spada poziom kłusownictwa, nie zwiększa się poszanowanie dla otaczającej nas przyrody. A to są przecież główne bolączki polskiego wędkarstwa. Nie jest bolączką polskiego wędkarstwa mniejsza czy większa ilość klubów wędkarskich, gdyż nie ma to większego znaczenia. Tak jak nie ma większego znaczenia ilość osób zainteresowanych uprawianiem sportowego połowu ryb w formie wyczynowej. Patrząc na to oczywiście z punktu stowarzyszenia w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Od momentu dokonania idiotycznych wpisów do Statutu o tak zwanym sporcie kwalifikowanym, notuje się zdecydowany wzrost zjawisk patologicznych. Nie tak dawno, szerokim echem po wędkarzach poszła wieść o kupowaniu ryb przez zawodnika podczas Mistrzostw Polski. Tym czynem, ta wąska grupa ludzi, nomen omen też będących członkami stowarzyszenia, po prostu osiągnęła dno. Niżej już upaść nie można. Z patologiami można walczyć tylko w jeden sposób. Zlikwidować przyczynę. A tą przyczyną jest zdeprawowana grupa ludzi, żądna sukcesu. To nie tylko zawodnicy, to także kapitanat sportowy, działacze, sędziowie. Nie można zamykać oczu na ewidentne szwindle.
Dawno temu, gdy organizowałem wyjazdy na zawody w obrębie Koła, zasada była prosta. Chcesz jechać, płać opłatę startową. Pokrywała ona praktycznie 70% kosztów przejazdu. Chcecie mieć nagrody, proszę bardzo, płaćcie. Z tego co się uzbiera, będzie nagroda. To koledzy wędkarze decydowali, czy zwycięzca bierze wszystko czy premiowane są trzy miejsca. Proste i bezproblemowe. I co ciekawe, z tego wszystkiego najwyżej cenione było nie zdobycie nagrody, tylko możliwość koleżeńskiej rywalizacji bark w bark. Możliwość wspólnego spędzenia czasu. Była to oczywiście forma towarzyska a nie wyuzdany i zdeprawowany profesjonalizm, z którym mamy dzisiaj do czynienia. Ze sportem skomercjalizowanym idą w parze te wszystkie zjawiska, które obserwujemy czy to w lekkoatletyce, piłce nożnej czy boksie. Głód sukcesu za wszelką cenę. Parcie po trupach, dosłownie i w przenośni. Sport profi zabija radość sportu, deprawuje go, staje się źródłem dewiacji. To niestety gorzka prawda. Wpisanie do Statutu, nadrzędnej roli sportu w stowarzyszeniu, jest w mej opinii wstępem do samozagłady stowarzyszenia o charakterze hobbystyczno-towarzyskim.
Pokaż teksty   

Powiązane z

Quo vadis

Rafał Kos
 
RSS 2.0
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusWędkarstwoWędkarstwo - archiwumKołowrotki PennMetki odzieżoweStowarzyszenie Wędkarzy Internautów

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).