Rybie Oko/Artykuły/Patenty i pomysły/Dawno, dawno temu...
Dawno, dawno temu... |
...dostałem w prezencie muchę od Szkota!
Na jego usprawiedliwienie dodam, że od długiego czasu mieszkał w Stanach Zjednoczonych i pewnie stąd pochodziła jego rozrzutność. Zresztą nie był tak bardzo bezinteresowny, bo najpierw moje pudełko z nimfami stało się lżejsze o dobre pół kilo. Było to w latach pierwszych sukcesów Polaków na Mistrzostwach Świata, kiedy to wędkarscy eksperci w poważnych czasopismach rozpisywali się odsłaniając tajemnicę „polskiej” nimfy. Pokazał mi kilka artykułów, gdzie dokładnie opisana była konstrukcja nimfy z podana ilością zwojów i grubością ołowiu, numerem nici wiodącej i ilością wełny użytej na tułów oraz innych szczegółów. Na koniec powiedział, że ma już ze 100 nimf, tylko stosując je nie złowił jeszcze żadnej ryby.
Pokazałem sposób prowadzenia i po chwili udalo mu się zdecydowanym zacięciem powiesić małego jelczyka na najbliższej gałęzi. Był szczęśliwy.
Wracając do tytułowej muchy była to prosta konstrukcja z metalowymi oczami i pęczkiem koziego włosia. Służyła do połowów wielkich krewniaków naszej uklei - tarponów. Ponieważ na łowiskach w zasięgu trzy godzinnej jazdy rowerem tarpony nie występowały przeleżała kilka lat w pudełku.
W końcu została doceniona i w dniu premiery odpłynęła w pysku jakiegoś szczupaka, bo łowiłem bez zębo-odpornego przyponu.
Banalna historia nie warta wspominania, gdyby nie fakt, że mucha była bezzaczepowa.
Obecnie wędkarze łowiący na streamery „dziubiące” w dno stosują muchy typu „up side down”, czyli ze skierowanym do góry żądłem haczyka.
Jest to dobre w przypadku łowienia tam, gdzie są uczepy w postaci patyków. Łowiąc wśród roślinności, lub tuż nad nią nie unikniemy zaczepów.
„Moja” konstrukcja pozwala na prześlizgiwanie się przez podwodną dżunglę.
Wykonanie jest proste, trzeba zdobyć grubą żyłkę 0,5 – 0,6 mm i to największa trudność w dzisiejszych czasach. Układanie muchy rozpoczynam od przywiazania kawałka żyłki na początku łuku haczyka. Następnie wykonuję tułów muchy łącznie ze skrzydełkami i dowiązuję drugi koniec żyłki w okolicy oczka. Jeszcze tylko bródka i mam gotową muchę.
Jeszcze prościej sprawa wygląda z muchami na szczupaka. W takich muchach nie wykonuję tułowia, bo stanowi on niepotrzebne obciążenie dużej i ciężkiej muchy, a zęby ryby i tak poradzą sobie z najlepszymi materiałami. Przy oczku mocno przywiązuję jeden koniec żyłki, a drugi luźno i dopiero po uformowaniu łuku chroniącego ostrze mocuję na gotowo. Mocowanie trzeba zabezpieczyć lakierem, lub mocnym klejem. Teraz dowiązuję materiał skrzydełek i jeszcze raz całość kleję. Nasz antyzaczep spełnia swoje zadanie a podczas brania pysk ryby poradzi sobie z nim. Tarpony sobie radzą, to nasze szczupaki, czy trocie w morzu też potrafią.
Uwaga techniczna: to jak wykonam muchę decyduje kierunek odgięcia oczka haczyka i jej przeznaczenie.
Teraz, kiedy sezon wędkarski polega głównie na przeglądaniu sprzętu i much warto spróbować wykonać kilka takich egzemplarzy i...
do zobaczenia nad wodą.
Inne tego autora: Roman Wigura » więcej...



















Dyskusje i recenzje