Rybie Oko/Artykuły/Patenty i pomysły/Wschodnie patenty
Wschodnie patenty |
Przyzwyczailiśmy się już do woblerów pływających, tonących i suspenderów. Dzielimy je na boleniowe, szczupakowe itd. a tu okazuje się, że są jeszcze inne. Poniżej prezentuję modele, które odnalazłem w sieci.
Oto pierwszy z nich wersja dla zwolenników Budweisera. Wobler ten ma tą (tę) przewagę nad innym polegającą na łatwej regulacji głębokości pracy. Wystarczy uszczknąć odrobinę zawartości i już.
Podobny pomysł, choć już bez wyraźnych preferencji przyświecał autorowi tego woblera. Szklana fiolka może przecież zawierać dowolny płyn. Dodatkowo po zamianie korka na zatyczkę gąbkową możemy rozpocząć przyzwyczajanie ryb do ciut innych atraktorów. Jednak tak w przypadku tego jak i poprzedniego modelu trzeba zadbać o transport z łowiska. Wędkarzu pamiętaj – Piłeś nie jedź!!!
Następne modele to propozycja dla wędkarzy ekologicznych, którzy chcą ocalić środowisko wodne przed złomem i plastikiem
Niestety są wśród nas „czarne owce”, które nie mogą rozstać się z obrzydliwym nałogiem palenia papierosów. Nałóg obrzydliwy, zgoda, ale jakie nowe możliwości otwiera przed spinningistą.
Na tym woblerze wyraźne piętno odcisnęła wojna. Pytanie tylko czy ryby umieją czytać.
Dotychczasowe modele pochodziły zza naszej wschodniej granicy. Teraz kilka z jeszcze dalszego wschodu, bo z Japonii. Wiadomo, że japończycy dużą wagę przywiązują do elementu pozazmysłowego. Ten model woblera jest zaopatrzony według autora w potężne czary i ma wabić każdą rybę. Musi to być prawda, bo kosztuje ok. 30 dolców.
Bardzo trudno było mi ustalić zamiar twórcy tej przynęty, ale jak widać musi mieć coś wspólnego ze stworzeniami latającymi
Tutaj mamy prawdziwego killera. Twórca nazwał go „Aniołem”, choć osobiście podejrzewam, że jest przeznaczony na rekiny. Chyboczące się nogi i ręce muszą je znakomicie wabić.
Co zwabi to „ustrojstwo” nie wiem, ale spod wody może wyglądać bardzo apetycznie. W wersji „big” prawdopodobnie jest znakomitym killerem na nurków. Na zdjęciu brak kotwiczek ale i tak dysponuje groźną bronią.
Na zakończenie jeszcze przynęta „antyzaczepowa” jak toto pracuje łatwo zorientujecie się po zdjęciach.
PS. Wszystkie te „wynalazki” znalazłem podczas przeglądania rosyjskojęzycznych stron wędkarskich. To prawdziwa kopalnia wiadomości i jeżeli choć trochę liznęliśmy rosyskiego warto tam zajrzeć. Ot choćby po to by zobaczyć ten prosty przyrząd do wiązania żyłek. Polecam.
Inne tego autora: Sławek Rybicki » więcej...















Dyskusje i recenzje
Mateusz Sławiński
23.04.2009 17:31