Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 4 Ilość ocen: 67

Krąg

Prezes spółki giełdowej wzywa sekretarkę:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Proszę się pakować.
Sekretarka po przyjściu do domu przekazuje nowinę mężowi:
- Krystian, jadę z szefem w delegację. Biedactwo, będziesz musiał sobie jakoś poradzić sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyjeżdża na weekend, zabawimy się nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum męskim dzwoni do swego ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolony uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam korków. Mogę do ciebie wpaść na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.
Sekretarka dzwoni do męża:
- Krystian, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Weronika, ch*jnia. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobotę.
Uczeń do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak będą. Nie mogę wpaść do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyjeżdżamy...

Krąg
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,9/5 (67)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Fotograf

Maksyma fotografującego niedźwiedzie: "Nie musisz być szybszy od niedźwiedzia, wystarczy, ze będziesz szybszy od swojego asystenta".

Fotograf
  • Obecnie 3,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,3/5 (9)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Sklepowe newsy »

St. Croix SOLE
St. Croix MOJO SALT CONVENTIONAL
St. Croix MOJO JIG CONVENTIONAL
St. Croix MOJO JIG
St. Croix MOJO SALT
St. Croix Bass X (2017)

Rybie Oko/Artykuły/Podstawy/Ciepłe ciuchy 

Ciepłe ciuchy

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 5870 
Komentarzy: 0 
ID: 14114 
Węzeł: 10736 

Bez tego nie ma sensu zaczynać. Wybranie się na zimową wyprawę bez odpowiedniego ubrania, wyposażenia, czy nawet brak przemyślnie przygotowanego pakietu żywnościowego może zamienić coś, co miało być przyjemnością w prawdziwą mordęgę. Jedna eskapada bez starannego przygotowania, jakieś przeoczenie, zapomnienie, pośpiech, czy też przesada w którąkolwiek stronę uczynić może z wędkarza zajadłego wroga zimowego wędkowania.

Chłód włazi w człowieka z dwóch przeciwnych końców, zwykli mawiać najbardziej doświadczeni w zimowych połowach Rosjanie i Ukraińcy. Ich powiedzonka, tchnące słowiańską bliskością, zazwyczaj doskonale oddają istotę rzeczy. Miałem to szczęście, że nauki prawdziwego zimowego wędkowania przechodziłem na niezmierzonych obszarach Zbiornika Kijowskiego.

- Ty nie patrz na mormyszki, kiwaki i błystki, nie spoglądaj na wędki, kołowrotki i żyłki. Ty na ubranie spójrz, na wygodne siedzenie, na papachę i buty. Od tego zaczyna się wędkarski fart i przyjemność - do dzisiejszego dnia pamiętam tyradę, jaką wygłosił mój wielki przyjaciel ze Wschodu, Wołodymyr Uchynia, wędkarz całą duszą. I to wędkarz przede wszystkim zimowy. To on mi powiedział:

UBIERZ SIĘ TAK, JAKBYŚ MIAŁ KUĆ PRZERĘBLE NA BIEGUNIE PÓŁNOCNYM!

Sezon wędkarski w Polsce dlatego jest tak krótki, że mało kto podchodzi poważnie do sprawy stroju i do akcesoriów zapewniających komfort na łowisku. Te wszystkie ocieplacze, polarteki, czapki, goretexy, siedziska, kombinezony, grzałki, termosy - mimo wyraźnego postępu w ostatnich latach - nadal polskiemu wędkarzowi wydają się czczą fanaberią.

Nadal wolimy inwestować w wędki, w przynęty, kołowrotki - a dla takich wędkarzy nawet lato nie zawsze będzie przyjazne, wygodne. Tymczasem zimowe wędkowanie zaczyna się od myślenia o ciuchach. I właśnie odzież - zaczynając od "obu końców": głowy i stóp - stanowi najpoważniejszy wydatek zimowego wędkarza.

Niekoniecznie trzeba nabywać kombinezony Alpinusa, te wszystkie goretexy, chlorofibry, hottextile, neopreny, aczkolwiek zachęcam do tego wszystkich dysponujących większą gotówką lub potrafiących odkładać pieniądze na jakiś cel przez dłuższy okres. Porzekadło o tym, że biednego nie stać na tanie rzeczy, także ma sens. Kurtka dobrej firmy, papacha z szynszyli, czy nawet z królika, ocieplane buty producenta specjalizującego się w wytwarzaniu wyposażenia dla szkół survivalu - to rzeczy na lata, nieraz na połowę wędkarskiego życia.

Jednak niekiedy wystarczy swoją szafę uzupełnić o kilka rzeczy - kosmaty sweter, czapkę-terrorystkę, włochate kalesony i góralskie skarpety - by wykluczyć dygotanie na łowisku. Trzeba przez cały czas wszystko mierzyć własną miarką. Są bowiem ludzie, których bielizna z włókien syntetycznych drapie, którzy wolą wełniany sweter od bluzy z polaru. Zresztą nawet do wyrobów najbardziej renomowanych firm dobrze jest podchodzić z rezerwą - i w ofercie potentatów znaleźć można chłam lub co najmniej rzeczy zupełnie zbyteczne.

PODCHODŹ Z REZERWĄ DO OFERTY SKLEPOWEJ!

Wszyscy, którzy zamierzają wędkować zimą, powinni rozejrzeć się za ubraniem zapewniającym dwie rzeczy: poczucie ciepła i swobody. Trzeba przy tym bardzo precyzyjnie odpowiedzieć sobie na pytanie: "Gdzie i w jaki sposób będę łowił?".

Inne wszak potrzeby będzie miał spinningista na pomorskich trociach, inne spławikowiec łowiący w kanale zrzutowym elektrociepłowni, jeszcze inne ktoś lubiący siedzieć przez cały dzień nad jednym przeręblem, a zupełnie odmienne ten, kto lubi wędrować po lodowej tafli i wiercić niezliczone otwory.

Zacznijmy wszakże od owych "dwóch końców". Ocieplacz na łeb - tak o tym należy myśleć, nie zaś o nakryciu głowy. Jeśli ktoś głowę ma gorącą, niechżesz swoją czapę włoży do plecaka, pudła, czy bagażnika i założy dopiero na łowisku. Ale to trzeba mieć.

Naukowcy twierdzą, że "przez głowę" organizm ludzki traci ponad 30% ciepła. Przez to zimno jest nie tylko w uszy, ale jest zimno w ogóle.

Moim zdaniem, nie ma jak uszanka. Mimo wielkiego szacunku, jakim darzę naturę i zwierzęta, uważam, że najlepsza jest dobrze uszyta papacha z naturalnego futra. Mnie osobiście nie stać na lisiurę, ale mogę ją polecić - miałem na głowie, grzała wspaniale, była miękka, przyjemna w dotyku. Dobre są czapki z szynszyli, ja sam bardzo lubię ciepło i aksamit pospolitego królika. Nie polecam czapek z nutrii - drapią, drażnią, wywołują swędzenie. Moi znajomi zadnieprzańscy Kozacy za najlepsze uważali papachy baranie - ale u nich wyprawianiem skór zajmują się mistrzowie, u nas zaś zwyczajni garbarze. Baranie czapy z Ukrainy czy Kaukazu, to dzieła sztuki kuśnierskiej, nasi specjaliści od futer tego jeszcze nie potrafią.

Komu jednak osobiste przekonania nie pozwalają na głowę zakładać zwierzęcych skór, mogą - niekiedy za te same pieniądze - poszukać zimowych czapek z metkami najznakomitszych firm światowych. Od narciarki lepsza będzie ta przeznaczona dla alpinistów - przy pierwszej płaci się za szpan, przy drugiej można za 200-300 zł znaleźć miękko podszytą czapę z polaru z zewnętrzną powłoką z goretexu.

CZAPKA MUSI DAĆ SIĘ NOSIĆ ROZMAICIE!

Zupełnie jednak wystarczy zwyczajny, pojedynczy - byle kosmaty - polar. Trzeba tylko wybrać taką wielkość, aby można było wciągnąć czapkę głęboko na uszy. Warto przy tym pomyśleć, czy kupowany model daje się nosić w kilku wariantach: w trakcie szybkiego marszu i wiercenia przerębla w grubym lodzie - na czubku głowy; przy spokojniejszej przechadzce czy w samo południe - do połowy uszu: podczas wiatru czy długiego bezruchu - po same żuchwy.

Podczas umiarkowanych mrozów nie przegrają współzawodnictwa zwolennicy czapek wełnianych - byle z grubej i gęsto dzierganej włóczki. Porządne góralskie narciarki, czapeczki szetlandzkie oraz dostępne w "demobilach" wojskowe czapki pod natowskie hełmy także dają się stosować na kilka wariantów.

Jeżeli tylko kurtka, czy kombinezon będą miały obszerny i nieprzemakalny kaptur, to 30% ciepła zostanie w organizmie. Na koniec jeszcze dość istotna uwaga ? dzięki różnym wariantom noszenia czapki, można świadomie i bardzo precyzyjnie regulować utratę ciepła i znakomicie chronić się przed przegrzaniem. Nie wolno tylko nagle zerwać z głowy nakrycia - taka utrata ciepła, to pewne przeziębienie.

Raz na zawsze mogą spędzić z lodu zmarznięte stopy. Na dodatek to właśnie przemrożone lub przemoczone nogi są najczęstszą przyczyną przeziębień, chorób. Rosjanie powiadają:

CHROŃ PŁUCA, WŁÓŻ WALONKI!

Wiedzą, o czym mówią. Potrafią przecież siedzieć nad dziurą w lodzie podczas trzydziestostopniowych mrozów. Muszą więc o ubraniu i obuwiu wiedzieć wszystko. Jedyne miejsce, gdzie obecnie można jeszcze kupić walonki, to niektóre sklepy myśliwskie oraz nieliczne z tzw. obuwiem przemysłowym. Klasyczne walonki wykonane są z grubej świńskiej skóry, specjalnie impregnowanej, wodoodpornej. Wewnątrz wyściełane są grubą warstwą kosmatego filcu. Luksusowe modele dodatkowo mają wkładki ze sztucznego kożuszka.

Mimo, iż jest to naprawdę ciepłe obuwie, to posiada ewidentną wadę - jest otóż bardzo ciężkie i nie nadaje się do dłuższych marszów. Rosjanie dają sobie z tym radę, zakładając je dopiero na łowisku, ale przecież noszenie w plecaku ciężkich buciorów, to także nie jest przyjemność.

Trzeba więc pomyśleć o obuwiu, które będzie lekkie, ciepłe i na dodatek jeszcze wodoodporne. Są takie w sklepach. Niestety, nie spotyka się butów polskiej produkcji - większość to ocieplane modele zachodnie typu mountain, survival, alpen, hunter i igloo. Te najlepsze - podobnie jak wędkarski sprzęt - oparte są na kosmicznych technologiach. Nie są one niestety tanie - jest to wydatek powyżej 250 PLN - aczkolwiek można znaleźć wzory zgrabne i eleganckie, które będzie można wykorzystać na codzień.

Nie oznacza to, że nie można na lód wybrać się w tańszym obuwiu. Do przyjęcia są podbite sztucznym miśkiem kozaczki, trzeba jednak stosować w nich grube filcowe wkładki, które zresztą przydają się w każdych zimowych butach. Te na lód wymagają jednak wkładki szczególnie grubej - można skleić klejem silikonowym kleistym kilka cieńszych. Warto więc kupić buty o numer, a nawet półtora większe. Pozwoli to ? i znów powołam się na Rosjan - na korzystanie z flanelowych onuc. Podobno żadne skarpety ich nie zastąpią.

Wodoodporność docenia się podczas każdej odwilży. Tak się jakoś składa, że ryby upodobały sobie okresy ocieplenia i żerują wówczas bardzo ładnie. Przemoczone buty, to pewne przeziębienie. Na nic zdają się polecane przez starszych wędkarzy impregnacje w glicerynie, gotowanie w oleju maszynowym - jeśli buty nie są wodoodporne fabrycznie, to lepiej na czas odwilży zaopatrzyć się w zwykłe gumofilce i dobre onucki. Niezłym, choć alarmowym sposobem jest włożenie na zwyczajne buty ochraniaczy z kilku foliowych toreb.

I znów powołam się na wschodnie porzekadło:

LEPIEJ GŁUPIO, BYLE SUCHO!

Wędkarzom łowiącym zimą znacznie ułatwia życie używanie podczas zasiadek nad przeręblem podkładek izolujących stopy od lodu. Wędkujący na jeziorach wycinają kępkę trzciny i kładą ją pod nogi. Kilka suchych gałęzi, kawałek deski też załatwiają sprawę. Niektórzy wożą ze sobą zwyczajną słomiankę, czy wycieraczkę. Ja sam mam kawałek tzw. aluminomaty używanej jako materac przez zimowych alpinistów.

Spinningiści jednak nie zawsze mogą korzystać z krótkiego obuwia. Do kanonu zimowego spinningowania - szczególnie na Pomorzu - należą wędrówki w kopnym śniegu, przełażenie przez tzw. ciepłe błota, a niekiedy nawet brodzenie. Konieczne są więc wodery. Co prawda niektórzy preferują spodniobuty, ale ja serdecznie odradzam. Proste zrobienie siusiu, a nie daj Boże czegoś więcej, zamienia wędkowanie w tragifarsę.

Najlepsze są wodery z warstwą goretexu, dobre są neoprenowe. Niestety, znów przeraża cena. Jednak warto pokusić się o taki wydatek.

Posiadaczy zwykłych, letnich woderków obowiązuje następujący zestaw "dośrodkowy": dwie pary skarpet (o tym za chwilę) plus wkładki z polarteku, kalesony (najlepiej z włókna chlorofibre), polarowe spodnie i spodnie zwyczajne. Da się w tym wędrować przez całe dnie. Zarówno podczas trzaskających mrozów, jak i w czasie odwilży.

Problem skarpet zaprząta głowy nie tylko naszym babciom, ale także twórcom odzieży dla kosmonautów i himalaistów. Wełnę jednak wymyśliła natura i w "kwestii skarpet" nikt chyba już niczego lepszego nie wykombinuje. Zresztą w poradnikach preferuje się naturalne włókna - jednak włókna 100% niszczą się bardzo szybko. Najlepiej więc wybierać skarpety z 20-30% domieszką syntetyków. Na lód i do spinningowych wędrówek potrzebne będą dwie pary - na bosą stopę bawełniane (z domieszką!) skarpety, a na nie krótsze, bardzo grube i włochate wełniane skarpety. Zmarzluchy, czyli ci, którzy zdecydują się na buty o dwa numery za wielkie, mogą dodatkowo założyć wkładki z polaru.

Dla wędkarza istotną kwestią są swobodne ręce. Nikt oczywiście haczyka wiązać nie będzie w rękawiczkach, ale obsługiwać kołowrotek - owszem. I w tej materii producenci prześcigają się w bajerach, Są rękawice neoprenowe, można znaleźć cuda z "odkładanymi" na zatrzaski czy rzepy palcami, są także rękawicowe kombajny z mechatego polaru i goretexu z oddzielnie naciąganymi paluchami... Do niektórych modeli trzeba byłoby chyba dołączać osobną instrukcję obsługi, której nauczenie zabrałoby tyle samo czasu co opanowanie Kursu Języka HTML Pawła Wimmera...

Dlatego też polecam z całą odpowiedzialnością rękawice wełniane, niedrogie. Dobrze, jeśli będą miały przecięcia pozwalające na wysunięcie członów palca wskazującego i kciuka. Za jedną trzecią ceny "wyuzdanych" rękawic będzie można na łowisko zabrać trzy, a nawet cztery pary. I ma to sens. Zmoczenie rękawic jest nieuniknione, szczególnie, gdy ryby będą brały...

Dłoniom co jakiś czas trzeba poświęcić chwilę specjalnej troski. Odłożyć wędkę, włożyć ręce do kieszeni, za pazuchę, czy rozgrzać je elektrycznym lub katalitycznym ogrzewaczem. Czas, jaki się na to straci, zwróci się w dwójnasób - sprawnymi dłońmi inaczej się łowi.

CIEPŁO I SWOBODNIE

Kolej na ubranie reszty ciała... Dysponujący sporą gotówką i lubiący lekki szpan mogą zamówić w renomowanych sklepach właściwie każdą pozycję katalogową. Niemal wszystkie produkujące firmy wędkarskie oferują sporą gamę ocieplaczy, kurtek, kombinezonów przeznaczonych na chłodne pory roku. Większość z nich wykorzystuje kosmiczne technologie - włókna termoizolujące nazywają się rozmaicie, mają jednak wspólne cechy: przepuszczają ciepło w jedną stronę (od ciała), zapobiegają zapoceniu, są bardzo lekkie, zadziwiająco cienkie. Niestety, są też bardzo drogie.

O ich zaletach pierwsi dowiedzieli się himalaiści. Tam, na wysokości kilku tysięcy metrów, ciepło i swoboda decydują niekiedy o ludzkim życiu. Podczas uprawiania wędkarskiego hobby natomiast zapewniają pełny komfort. I budzą autentyczną zawiść facetów w ciężkich kożuchach, pięciu swetrach, w pół tuzinie gaci. Jak trudno poruszać się w odzieży ważącej niekiedy kilkanaście kilo, wie każdy, kto na lód się wybrał, wyciągając z szafy wszystkie zapasy.

Tymczasem wystarczy pomyśleć...

W uprzywilejowanej sytuacji są narciarze. Każdy dobrej klasy kombinezon, łącznie z tymi piankowymi, nadaje się na lód. Pamiętając, że łowienie pod lodem kojarzy się niekiedy z bezruchem, warto na wierzch wdziać zwykłą ocieplaną kurteczkę albo pod spód góralski sweter. Inna sprawa, że kolegom po kiju niestosownym wydaje się świecenie tymi tysiącznymi barwami fluo. Narciarstwo to feeria kolorów. Wędkarstwo niekoniecznie. Ale w sklepach myśliwskich kupić można ochronne peleryny ? zimowe także.

Właśnie, łowiectwo. To ten sam rodzaj nawiedzenia, co wędkarstwo, więc obie pasje przenikają się wzajemnie. Ci, których nie stać na ?kosmiczne" ocieplacze, mogą strój do zimowego wędkowania skompletować w sklepach myśliwskich. Dobór zaczynamy "od skóry", od bielizny. A więc ciepłe, bawełniane reformy. Potem podkoszulek z długimi rękawami i obfite kalesony. Z naturalnego włókna, niezbyt opięte, ale nie obwisłe. Najlepsze są te, które od strony ciała są nieco kosmate.

Przed dwoma laty na naszym rynku pojawiła się bielizna "rhovylowa" z włókna zwanego chlorofibre. Jest droga, ale bardzo ciepła. Moim zdaniem, zastępuje bieliźnianą "cebulkę", w którą ubierałem się dotychczas.

Koszula koniecznie flanelowa, dość obszerna, z kołnierzykiem o numer większym od używanego na codzień. Z powodzeniem może ją zastąpić bluza "bajowa" z bawełny - gładka na zewnątrz, kosmata w środku.

Sweter, koniecznie z polarteku, albo przynajmniej z wełny, dziergany dość gęsto. Doskonałe są podhalańskie, jednak nie tandeta przeznaczona dla turystów, a tzw. goprówki o "ścisłym" ściegu, rozczesywane po obu stronach. Świetne są także klasyczne szetlandy z wypukło-wklęsłym wzorem, skosmacone od strony zewnętrznej...

Ta kosmatość i włochatość zimą ma szczególne znaczenie. Nikt nie wymyślił lepszego stroju od eskimoskiego anoraku z futer zwierzęcych - pierwsza warstwa ubrania ludzi północy to delikatnie wyprawione skórki najszlachetniejszych zwierząt futerkowych - lisów, soboli - odwróconych włosiem na zewnątrz. Druga warstwa to skóra renów lub karibu - włosiem do środka. Dwie warstwy podszytych puchem skór tworzą grubą, niemal nieruchomą poduszkę powietrzną idealnie izolującą od arktycznego powietrza. Dokładnie na tej zasadzie skonstruowane są kombinezony himalaistów.

Myślący wędkarz stworzy taki anorak za pomocą zupełnie zwyczajnych elementów ubrania. Słynne ubieranie się "na cebulę" nie polega na pośpiesznym wkładaniu na siebie kolejnych warstw ciuchów. Warto pomyśleć podczas kompletowania ubioru na zimową wyprawę o tych kosmatościach. I o tym, by kolejna sztuka odzieży nie była przyciasna - wówczas całe starania z poprzednich warstw na nic się nie zdadzą...

"Cebulkowatość" ma jeszcze jedną zaletę - pozwala na zdjęcie części ubrania w podróży, czy w sytuacji, gdy zrobi się ciepło. Na przykład na skutek długiego marszu....

Jak widać z obszerności tego artykułu, problem właściwego ubioru jest podczas zimowych eskapad łowieckich niezwykle ważny, jeśli nie najważniejszy. Mógłbym, oczywiście, zrobić przegląd sklepowych ofert, ale nie w katalogowej ofercie rzecz. Rzecz w myśleniu o wszystkich elementach ubrania, o wszystkich szczegółach dotyczących kolejnych warstw, jakie na siebie włożymy.

Lepiej samemu myśleć o sobie i nie zostawiać tego nawet "Alpinusowi".

A wtedy cała zima jest nasza!

Ilustracje pochodzą z katalogu Cabelasa "Master Catalog Fall 98"

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusŻbikowskiBlog o CMSOsuszanie budynków - osuszanie ścianMetki i wszywki odzieżoweMetki odzieżowe

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).