Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 3 Ilość ocen: 1

Rozpoznawanie płci

Jak poznać, że gąsienica jest płci męskiej?
- Przeciągnąć przez zęby, jak stanie to chłop!

Rozpoznawanie płci
  • Obecnie 3 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3/5 (1)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Upał

Spadł na Polskę straszny żar,
Trza wziąć zimnej wody gar

więcej...

Dla ochłody
  • Obecnie 5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 5/5 (5)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Sklepowe newsy »

St. Croix SOLE
St. Croix MOJO SALT CONVENTIONAL
St. Croix MOJO JIG CONVENTIONAL
St. Croix MOJO JIG
St. Croix MOJO SALT
St. Croix Bass X (2017)

Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Czy był Zjazd? 

Był Zjazd a jakby go nie było.

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 5294 
Komentarzy: 0 
ID: 214957 
Węzeł: 143627 
Ryszard Siejakowski

Magia Zjazdów PZW minęła już dawno. Za komuszych czasów nadawano takiej imprezie odpowiednią rangę, włączając stowarzyszenie w cały system indoktrynacji, nawet na szczeblu tak trywialnego zajęcia jak łowienie ryb na robala czy na kukurydzę o pęczaku nie zapominając.

Od ponad dwudziestu lat prawie wszystkim wędkarzom, informacja o tym, czy jest zjazd delegatów czy go nie ma, praktycznie kalafiorem wisi. Gdyby dzisiaj spytać przygodnego wędkarza, jaki organ jest najwyższą władzą Związku, to prawdopodobnie 95% wędkarzy odpowiedziało by że Zarząd Główny a nie Krajowy Zjazd Delegatów. Monokultura panująca od czasu skoku milicjanta na stołek Prezesa Zarządu Głównego, tak wszystkim wędkarzom zohydziła działaczy związkowych i to co robią, że ewentualna informacja o odbywającym się Zjeździe, jest sekowana z umysłu aby go nie zaśmiecać. Nie inaczej jest z ostatnim Zjazdem Delegatów. Był a jakby go nie było. Nawet na stronach ZG PZW informacja jest tak oszczędnie serwowana, że jest to co najmniej zastanawiające, jakie są przyczyny. Czyżby na tym Zjeździe dokonało się coś, czego nie warto rozgłaszać, bo może to naruszyć czyjeś interesy? Od czasu monopolu na władzę, gdy na stołku Prezesa osadzono utrwalacza władzy ludowej z milicyjną przeszłością i to niezbyt chwalebną jak wynika z dokumentów IPN, zarówno samo stowarzyszenie jak i jego działacze staczają się po równi pochyłej z ruchem jednostajnie przyspieszonym. Co rusz w stowarzyszeniu ujawniane są afery finansowe, świadczące o tym, że głównym zadaniem działaczy jest napchać sobie kabzę, a jak coś zostanie to wrzucimy do wody trochę materiału zarybieniowego aby nikt nie mówił, że nic nie robimy. I tak rozklekotany wózek stowarzyszeniowy z woźnicą milicjantem jako furmanem, toczył się przez ponad dwadzieścia lat, doprowadzając polskie wody, będące własnością Skarbu Państwa a użytkowane przez PZW, do kompletnej ruiny. Zasobność polskich wód spadła dramatycznie a na dodatek idiotyczna polityka zarybieniowa w zakresie gatunkowym, spowodowała kompletne zachwianie równowagi ichtiologicznej. Nie będzie pozbawione sensu stwierdzenie, że taka a nie inna polityka zarybieniowa była prowadzona z cała premedytacją aby osiągnąć cel zamierzony, jakim jest utrwalenie przeświadczenia, że jedynym zbawcą polskich wód jest PZW i jego sztuczne oddziaływanie na skład gatunkowy ichtiofauny w wodach. Jaki jest ten skład gatunkowy, wie każdy wędkarz, czytając informację o zarybieniach w poszczególnych Okręgach i bywający nad wodą. Po monokulturze w sprawowaniu władzy, nastąpiła monokultura w obsadzie gatunkowej ryb i wszechobecną rybą stało się ścierwo, zwane karpiem, który stanowi ponad 90% materiału zarybieniowego pod względem wagowym. Można się tylko dziwić, że ZGW i RZGW nie reagują na prowadzenie takiej polityki użytkowania wód, oddanych w czasową dzierżawę PZW. Czyżby RZGW nie czuło się odpowiedzialne za majątek stanowiący własność Skarbu Państwa? Takie pytanie powinien sobie zadać Minister Skarbu Państwa, pan Włodzimierz Karpiński, któremu podlega personalnie ZGW. Wielu wędkarzy zadawało sobie pytanie, czy milicyjny władca PZW utrzyma tą władzę dożywotnio. Na początku Zjazdu wydawało się, że kolejny raz, tron na Twardej, przypadnie Grabowskiemu. I praktycznie taka opcja była opcją przewodnia rozważaną przez wiernych pretorian Prezesa matuzalema. Ale coś nie poszło i wdrożono opcję rezerwową czyli osadzić na stanowisku kogoś, kto będzie kontynuował wytyczoną linię partyjną czyli związkową. Pojawił się kolejny człowiek znikąd. Swego czasu, były Prezes Grabowski w jednym z wywiadów, stwierdził, że nigdy się nie pchał na stołek Prezesa ale to po niego przyszli i go tam osadzili. Warto by było sprawdzić, kto przyszedł po niego, w jakim celu i ile można było na tym zarobić. Teraz manewr sprawdzony ponad 20 lat temu powtórzono i znów ktoś, po kogoś przyszedł. Raczej trudno będzie wmówić wędkarzom, że wybory Prezesa odbyły się w sposób demokratyczny i zgodnie z oczekiwaniami. PZW, więcej obecnie przypomina pod względem organizacyjnym, struktury mafijne, niż transparentne stowarzyszenie moczyglizdów i sznurołapów. Teoretycznie na stanowisko Prezesa kandydowało dwóch kandydatów. Jednym z nich był znany czytelnikom Rybiego Oka Teodor Rudnik a drugim Dionizy Ziemiecki. Na stronach ZG PZW można przeczytać charakterystykę kol. Ziemieckiego, spisane wierną ręka kol. Antoniego Kustusza, osobistego podnóżka kol. Grabowskiego i wiernego towarzysza broni w szeregach byłej SB. Kolega Rudnik to etatowy kandydat na stołek Prezesa od kilku lat. Swego czasu w Zarządzie Głównym był odpowiedzialny za pracę z młodzieżą. W swym macierzystym Okręgu w Słupsku ma rewelacyjne wyniki w tym obszarze a na szczeblu ZG nie miał, bo nie miał prawa mieć. Tajemnica poliszynela było to, że przyczyną zwolnienia Rudnika z funkcji w ZG było to, że podważał kierowniczą role towarzysza Grabowskiego. Do dzieła przystąpił na jednym z poprzednich Zjazdów wierny pretorianin Grabowskiego, niejaki Jerzy Kowalski i podłożył Rudnikowi tzw świnię. W wyniku zakulisowych gierek pretorian Grabowskiego, Rudnik został wycięty równo z korzeniami i pożegnał się z ZG PZW. Prawdopodobnie odbyło się to z korzyścią dla Okręgu w Słupsku. Podobny zresztą los spotkał innego kandydata na stołek Prezesa, byłego Prezesa ZO PZW w Koszalinie. Można wręcz powiedzieć, że wycinanie kandydatów odbywało się w dobrym bolszewickim stylu, opracowanym swego czasu przez Josifa Wissarionowicza Stalina. Coś jest na rzeczy, że w stowarzyszeniu działa się metodami bolszewickimi, zarówno na szczeblu centralnym jak i okręgowym. Więcej na ten temat zapewne miałby do powiedzenia towarzysz Kustusz z imienia Antoni. Bądź co bądź doskonale wie jak się działało w dawnej SB a ta była skuteczna jak diabli o czym przekonała się opozycja w latach PRL-u. Jakie kwity i papiery wyciągnięto na Rudnika pewnie się nie dowiemy ale z relacji niektórych delegatów wynika, że coś takiego miało miejsce. Tym razem w rolę Jerzego Kowalskiego wcielił się kolega Bedyński, Prezes największego Okręgu PZW w Polsce a mianowicie mazowieckiego. Gremium prawdziwych władców PZW musiało wysoko ocenić rolę kolegi Bedyńskiego w usuwaniu potencjalnych przeciwników wcześniej wyświęconego pomazańca, gdyż w nagrodę przypadła mu rola drugiego po bogu w ZG, v-ce Prezesa. Suma summarum Zjazd, w sposób wysoce „demokratyczny”wybrał na czteroletnią kadencję nowego miłościwie panującego nam Prezesa, godnego następce największego szkodnika w historii PZW. Bo naczelnym imperatywem determinującym wybory w stowarzyszeniu są hasła: „raz przejętej władzy nie oddamy nigdy” i drugie, „kto podniesie rękę na działaczy PZW, to ta ręka zostanie mu odrąbana”.

Byłbym zapomniał o jednym. Kolega Ziemiecki pełnił w ZG „bardzo odpowiedzialną” funkcję trenera Kadry Narodowej w wędkarstwie morskim. Czy funkcja trenera jest wystarczającą rekomendacją na bycie Prezesem ponad 600 tyś stowarzyszenia raczej powątpiewam ale zawsze można pełnić rolę zwaną potocznie BMW. Bo przecież nikt z tylnego siedzenia nie będzie wymagał od kolegi Ziemieckiego aby posprzątać stajnię Augiasza jaka pozostała po niesławnym milicjancie w stopniu generała.

Na zakończenie, Zjazd Delegatów uhonorował milicjanta generała zaszczytnym tytułem Honorowego Prezesa PZW w podziękowaniu za wyjątkowe zasługi w niszczeniu polskiego wędkarstwa i degenerację polskich wód. Ciekawe czy zakończono Zjazd tradycyjnym zawołaniem: wodom cześć. Jeśli tak, to można to potraktować jako przejaw wyjątkowego kołtuństwa.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusTygodnik WędkarskiForumeZ PublishŻbikowskaZez - Blog zez.pl

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).