Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Czyn społeczny
Czyn społeczny |
Witam
jak to jest z tymi czynami (zresztą jak zwał tak zwał ) czy nad Waszymi wodami, czy też się odbywają?
U mnie ostatatnio zorganizowałem wraz z kolegą jako Zarząd sprzątanie brzegów rzeki. Napsaliśmy ogłszenia. Sprzątanie miało byc w sobote o godz 15 (tak sobie obmyśliliśmy że wszyscy będą po pracy).
W sobote o ustalonejgodzinie nikogo nie było żadnego wędkarza ni żywej duszy. Wkurzylismy się bo jak ryba jest wpuszczana to wszyscy siedzą i nie ważna jaka pogoda. Wzieliśmy sie sami do pracy po godzinie mieliśmy już 400 l śmieci na 500 m odcinku rzeki. I to jeszcze nie wszystko.
Pytam więc jak to jest ? Czy u Was też tak jest czy przychodzą wędkarze na sprzątanie, czy jest to zorganizowane w ten sposób, że zleca się to komuś i dostaje za to pieniądze ?
Wiem np że u mnie w kole każdy wędkarz płaci po 5 zl na tzw ochronę i zagospodarowanie wód i z tego kasę dostaje gospodarz koła by posparzątał rzekę. Tylko czy taki układ ma sens. Prosta matematyka: mamy w kole 320 członków każdy po 5 zl to wychodzi ładna sumka. Na zebraniach wszyscy jęczą i domagają sie większej ilości wpuszczanych ryb. Jak policzyłem za tą kaskę mozna troche tej ryby wpuścić. Tylko nikt nie pomyśłi o tym.
Tak się zastanawiam czy nie lepszym rozwiązaniem były by np kary finansowe za nie uczaestniczenie w takim właśnie sprzątaniu. Dla przykładu: powiedzmy, że w ciagu raku organizujemy 3-4 sprzatania i przynajmneij na jednym powienien być każdy wędkarz, jeśli nie uiszca dodtakową opłate na następny sezon przy opłacaniu karty wędkarskiej, powiedzmy 30 zl.
Wg mnie było by to dośc dobre rozwiązanie. My z kolega sprzątaliśmy brzeg 1 godzinę jełsi przyszło by nas przynajmneij 4 juz praca by trwała 15 min a jeśli 6,8, 10 ...
Z drugiej zaś strony czy wszystko i wszystkich trzeba karac za nie wykonanie pracy czy MY jako niby ta światła częś ludzi szanujących przyrode znajacych się troche bardziej na ekologii niż "cywil" nie powinniśmy się sami poczówac do tego by przyjśc i posprzątać?
Tylko coś mi się wydaje, ze jeszcze długo długo nie. Bo przecierz to nie my nabrudziliśmy tylko ONI.
Lowic każdy che, każdy narzeka na brud kłusownictwo, ale niewielu się schyli.
Tak troche abstrachyjąc na sprzatanie nasze niktk nie przyszedł z Zarządu Koła (nie licząc nas ) to najbardziej smuci bo jak wiadomo przykład idzie z góry.
I jeszcze jedno sowją droga ciekawy jestem ilu jutro wędkarzy spotkam na woda z żywcem? Ciekawe ilu się pofatyguje do tablicy ogłoszeń i przeczyta, że od 1 maja a ilu powie, że "słyszałem, że można".
pozdrawiam na nowym RO starych i nowych bywalców
kosu:)
p.s
napiszcie mi swoje opienie na temat sprzątania społecznego brzegów rzek
Inne tego autora: Rafal Kos » więcej...



















Dyskusje i recenzje
Tomasz Płonka
30.04.2005 00:09
Kamil R
29.04.2005 22:41
Tomasz Okręt
29.04.2005 21:08