Wędkarstwo: Wędkowanie, Fishing, RYBIE OKO









Lewe menu

Filtry

Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Piękna nasza tradycja. 

Chłop żywemu nie przepuści! Rybie tymbardziej.

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 877 
Komentarzy: 9 
ID: 179115 
Węzeł: 141825 

Ile to jeszcze musi czasu upłynąć, pokoleń się zmienić, kiedy w końcu umrze odwieczna tradycja zabierania wszystkiego co zawiśnie na haku do domu. Szczupaki jak płotki małe i sumy nie wiele większe, masowo lądują w siatkach i wiadrach.

Od ostatniej powodzi dosłownie roi się od takich podrostków w Warcie od Gorzowa do Kostrzyna. W niektórych miejscach jest tak dużo małych szczupaczków, że aż trudno uwierzyć. Miejscowość Studzionka, siedzi sobie tam na pewnej łące przy warcie jegomość "łapie ryby", słowo wędkowanie raczej nie dotyczy ani jego ani tego co robi. Przechodzę obok i patrzę do wielkiego plastikowego wiadra w którym jest około kilkunastu sumów wielkości 10-20cm.

Bebechy się we mnie zakotłowały niczym zaprawa w betoniarce, pytam niby z zaciekawieniem na co biorą?

- "na kawałek rosówki" odpowiada szczerząc szczerbate uzębienie,

- "panie już tak z piaty dzień biorą jak opętane, wczoraj ze szwagrem to do wieczora to po 30 szt mieliśmy, no fajnie biorą tylko że małe cholery, łeb się obetnie i wiele nie zostaje"

"Łapaczowi ryb", bo nie jest to wędkarz, towarzyszy chłopiec może z 10 lat. Krząta się wkoło z bananem na gębie zadowolony jak nie wiem co, że tatuś tyle ryb nałapał i to sumów.

Powstrzymując wybuch agresji i napadu szału, spokojnie mówię - nie wydaje się "panu", że te sumy to trochę za małe na patelnie, nie wspominając o tym że w ogóle są za małe aby je zabierać, poza tym istnieje coś takiego jak wymiar ochronny i limit połowu.

- "Paaaanie daj pan spokój z przepisami, nie wezmę ja to weźmie kto inny a poza tym większych nie ma, to co mam brać.
- Kiedyś to były ryby a teraz to same maleństwa".

Nie wytrzymałem i wyjechałem do niego z taką wiązanka, że aż grzech to powtarzać. "Przez takich ******* jak ty******* nie ma ryb i ty się temu jeszcze dziwisz".

Dla pikanterii sytuacji postanowiłem wyrzucić jego zdobycze niestety już martwe do wody i połamałem mu wędkę. Gość dużo nie protestował, tak na marginesie to nie wiele mi brakuje do Pudziana wiec nawet nie kiwnął palcem.

Czasami dobrze jest być wielkim.

Dzień wczorajszy, wybieram się nad niewielki staw przy Warcie. Można tam trafić ładną wzdręgę i karasia.

Po chwili zjawia się tam starszy jegomość i starsza pani, dziadkowie ogólnie, rozkładają po dwie wędy a następnie po jeszcze jednej niedaleko obok, łapią małe żywczyki i stawiają je między kapeleonami, mija może z 10 minut i na kotwicy wisi pierwszy szczupaczek, zamiast w wodzie ląduje w reklamówce w bagażniku, w siatce są płotki, krąpie i karaski.

Mija niedużo czasu i następny zębaty podrostek ląduje w tej samej reklamówce.

Nie wytrzymuje, podchodzę do bagażnika łapię za reklamówkę i wywalam martwe szczupaki do wody.

Starszy pan najpierw wywala gały po czym ze zdziwieniem krzyczy do mnie, co robisz?

To ja się pytam co robisz, odpowiadam, ludzie czy wam dla tego skrawka ryby na patelnie całkiem rozum odjęło?

Ostrzegłem ich, że jeszcze raz to zobaczę to zadzwonię na PSR i spisałem numer ich samochodu. Dziadki się zwinęli i pewnie teraz łapią małe szczupaczki na innym stawku. Taka prawda niestety.

Ktoś teraz powie że nie mam prawa na nikogo krzyczeć, łamać mu wędek ani wyrzucać ryb do wody,

I słusznie.

Ale jakoś się tym nie przejmuję.

Największym kłusownikiem w naszym kraju nie jest gość na łodzi z agregatem, siatą czy innym ustrojstwem. Ich jest nie wielu. Prawdziwy kłusownik to "wędkarz", siedzący obok nas z kartą wędkarską i opłaconą składką, to on jest największym grabieżcą wód bo występuje tysiącami w całym kraju i to do jego siatki trafia wszystko co woda przyniesie.

Puki się to nie zmieni będzie tylko gorzej.

A najbardziej to już nie rozumiem dlaczego tak jest, przecież nikt w dzisiejszych czasach nie potrzebuje ryby na kolację bo nie ma co jeść a na pewno już nie ci z wędkami za grubą kasę.

Naród nasz jest pazerny, że aż wstyd i za grosz szacunku dla przyrody nie ma i nawet się z tym nie kryje specjalnie.

Wybrać wszystko, zniszczyć, zaśmiecić, nasrać i iść do domu.

Piękna nasza tradycja.

Dyskusje i recenzje

Pokaż teksty   
   

A ja popieram autora! Z klusolami z kartą w kieszeni inaczej sie nie wygra, policja PSR w wiekszosci przypadkow ma nas gleboko w dupie lub po prostu jest ich za mało aby reagowac na telefony wedkarzy, trzeba brac sprawy we wlasne rece, nie mowie aby bic itd ale wyrzucenie ryb spowrotem do wody to nic strasznego. Pozdrawiam i gratuluje odwagi!

Początek

tak sobie czytam i się z wami zgadzam,nie mam prawa tak robić,jestem chamem ok.burakiem itd,niech wam będzie jakoś to przeżyje. przynajmniej coś robię w sprawie która męczy nas wszystkich ale nie wszyscy coś z tym robią.większość nic nie robi,wierzcie mi że naprawdę próbowałem to robić tak jak trzeba ale to było jak rzucanie grochem o ścianę.
w pewnym momencie nie wytrzymałem i coś pękło,wędkarstwo dla mnie to nie tylko sposób na nudę czy jakieś hobby na niedzielę,dla mnie to już pasja i rodzinna tradycja,tradycja która uczy szacunku dla przyrody,uczy ją poznawać i podziwiać.czy to nad wodą czy w lesie czy gdziekolwiek.
droga która obrałem do celu nie jest właściwa ale skuteczna,taki łapacz ryb drugim razem się zastanowi zanim walnie małego szczupaczka w dekiel i zapakuje go do torby,a przynajmniej się będzie rozglądał czy znowu nie idzie jakiś dryblas aby mu kija połamać,
jednak jedna sprawa o której tu czytam mnie dość mocno kuje w boku.czy to jakiś standard że jak ktoś jest wielki i silny to jest kretynem,idiotą i debilem.
coś wam o sobie napiszę,nie pochodzę z arystokracji gdzie jak to się mówi bułkę przez bibułkę..... ,jestem synem rolników,skończyłem studia,mam własną firmę,żonę,córkę i psa a wieczorami siedzę w kapciach,piję 16 letnią szkocką i oglądam stare francuskie filmy albo czytam Lema.
,to że wyglądam jak Pudzian (prawie,na szczęście ) kosztowało mnie wiele lat ciężkiej pracy i wyrzeczeń,nie brałem żadnego gówna aby mi bicepsy rosły,mam naturalne predyspozycje do rozwoju masy mięśniowej i nie potrzebowałem żadnych sztucznych nawozów.musiałem to połączyć z nauką,wędkowaniem no i jeszcze gdzieś po drodze musiały być dziewczyny
nie było łatwo,dla tego jak ktoś teraz pisze mi że jestem wyrosłym daunem czy kretynem to mnie............... wiecie co
wszystkim chuderlakom i anemikom mogę tylko współczuć bo choćby nie wiem jak inteligentni byli to kiedy trafią na prawdziwego goryla bez mózgu,napakowanego prochami i kto wie czym jeszcze to mogą zrobić tylko jedno-zsikać się w majty i błagać NIE BIJ MNIE .
mam życiu szczęście i nie musiałem nikogo bić i nikt nie bił mnie,a jak kiedyś przyjdzie ta chwila to zachowam się jak należy i załatwię sprawę po męsku.
w życiu nie można być idiotą,ale trzeba tez mieć jaja,czego wam wszystkim życzę

Ps, catfish to nie jest pseudo jakiegoś bramkarza z wiejskiej dyskoteki
Pozdrawiam i żegnam

Początek

Tak jak w temacie nie masz prawa i możesz mieć z tego tytułu nieprzyjemności. To że inni są głupi wcale Cię nie tłumaczy z twojej głupoty no ale co się spodziewać po posturze "pudziana". Co do łapaczy ryb to są inne sposoby aby pozbyć się takiego gnojstwa. Samosądy się dawno skończyły a i postura nie wystarczy, jak trafisz na swojego to też będziesz się wytrząsał, przypominasz mi pseudo ochroniarzy.

Początek

Kuba Guzowski

Pierwszy to zachowanie a la sedzia Lynch i tego nie będę komentował, na to są organy i paragrafy. Na RO zdaje się też...

Drugie to masowe poławianie niemiarków i ogólna olewka wszelkich limitów. I tego w zasadzie też nie powinienem komentować, bo sam łowie w zasadzie jedynie sportowo, ale to jest tak zawsze jak coś bylo i jest niczyje. Zmiana postaw nastąpi - albo i nie - ze zmianą pokolenia.
A póki co można jedynie dzwonić na PSR i mieć nadzieję, że się dodzwoni i że ktoś zareaguje.

Początek

Czytając ten wątek, faktycznie ręce opadają jak się słyszy i widzi co robią łowiący na wędki. Czasem zastanawiam się, czy wędki nie powinny być przyznawane dopiero po przejściu specjalnych psychotestów. Ale do rzeczy.

Agresja i łamanie prawa w takich przypadkach mimo wszystko nie są uzasadnione. Skoro kolega jest tak wielki, trzeba było ludzi zatrzymać (na podstawie prawa obywatelskiego), wezwać policję i zmusić ich do nałożenia mandatu - w obu przypadkach.
Z pewnością by nie mogli odmówić. Coś o tym wiem.
Tak postępuje zrównoważony, normalny człowiek. Tym bardziej, gdy posiada ku temu odpowiednie warunki fizyczne.

Co do zasady no kill - głupi zwyczaj rodem z Rex-a Hunta. Panowie - większość ryb (oprócz karpia, karasia, suma i podobnych silnych ryb, zależy też od długości walki na holu) po wypuszczeniu najzwyczajniej zdycha. Ryba nie jest przyzwyczajona do takiego wysiłku i w wyniku zakwaszenia mięśni traci wydolność tlenową. Pogadajcie z ichtiologami, to Was uświadomią.

Ja jestem podwodnym łowcą. Dlaczego się zdecydowałem na taki sposób połowu ryb? Wybieram tylko te ryby, które uznam, że są warte zabrania i na dodatek jeszcze jak mam taką potrzebę. Złowionych ryb nigdy nie wydaję, a tym bardziej nie sprzedaję. Dodatkowo jak nie mam ochoty na rybę (raz w tygodniu lub rzadziej), w drugim ręku mam aparat, robię zdjęcie i płynę dalej.
Tak było dla przykładu wczoraj. Popływałem 2 godziny, woda była czysta, świetnie wypocząłem (piękne widoki), widziałem 3 szczupaki od 1 do 1,5 kg, lina 1,5 kg i stado ładnych okoni. Wszystko sobie odpłynęło, bo w upały nie lubię jeść ryb, a mi zostały 3 fotki. Kto by takim rybom z wędkarzy przepuścił? Odpowiedzcie sobie uczciwie na to pytanie. Dla jasności - zgodnie z prawem łowiectwo odbywa się tylko na wstrzymanym oddechu. Żadnych butli itd.

Tołpydze i amurowi natomiast nie odpuszczam. To największe szkodniki w naszych wodach. Potrafią zachwiać równowagą każdego zbiornika. To samo w przypadku nadmiaru suma. Wielu dzierżawców też już to zrozumiało i proszą nas o selektywny odłów, bo niczym nie mogą skutecznie zarybić. Sum wymiata im wszystko. Dlaczego - nie będę pisał. Poszukajcie na google.

Zachęcam do zaznajomienia się z tym tematem. Selektywny odłów to najlepsze co może być, bo nie wiadomo co się zawiesi na haku. A już targanie ryby tylko po to, by ją potem wypuścić, to IMHO niepotrzebne męczenie dla własnej satysfakcji. To już chyba lepiej złowić, żeby zjeść, lub jeśli nie chce się zjeść - dać spokój.

Gwarantuję, że przy takim podejściu ryb w Polsce byłoby więcej. I zgodzę się z tezą, że największy kłusownik, to kłusownik z wędką, co bierze wszystko oraz pseudo nurek z butlami i kuszą, który wyjmuje węgorze. Tępimy takich bez litości.

I na koniec poproszę jeszcze kolegę o mniej nerwowe reagowanie, bo tak się składa, że przy współpracy podwodnych łowców z dzierżawcami, właśnie w tych rejonach odławiane są na wędę małe sumiki i wpuszczane do wybranych jezior. W ślad za tym pójdzie jeszcze zarybienie drobnicą, bo sum potrafi zjeść. Wędkarze też na tym skorzystają, bo ktoś daną wodą się opiekuje i więcej wpuszcza niż odławia. Jest zatem co na wędkę łowić. Tylko Panowie - duże przynęty i nie wypuszczać, bo to w większości nie ma sensu.

A na koniec jeszcze taka mała dygresja odnośnie PZW. Zakładajcie swoje małe, lokalne stowarzyszenia. Startujcie do przetargów na dane zbiorniki, zarybiajcie je i pilnujcie ich. PZW to stary skostniały twór i jego dni są policzone przy takiej polityce. Zaorać to towarzystwo (wystąpić z organizacji) i zacząć od nowa, ale lokalnie. Ryb będzie wówczas pod dostatkiem, bo problemem jest obecnie brak zarybień - gospodarka rabunkowa oraz brak kontroli, a czasem nawet i nadmiar kormorana. PZW też Was rżnie. My to wiemy, bo widzimy co w wodzie pływa, a Wy płacicie składki łudząc się, że coś złapiecie.
Łowiska specjalne natomiast to największe zakłamanie naszych czasów. Każde powinno być specjalne. A niespecjalne to co? Służy tylko do brania kasy za zezwolenia nie oferując nic w zamian? PZW ma za dużo wód, którymi w ogóle się nie opiekuje i osobiście bardzo mnie to boli.

Wszystkiego dobrego.

podwodny łowca


Początek

wyjaśnię tylko jedno,nie każdego zaraz napadam i na pewno nie połamię kija jakiemuś dziadkowi z babcią,bez przesady.
co do powiadamiania kogo trzeba to niestety ci których powiadamiam maja to w d.... i prosili abym więcej nie dzwonił z takimi pierdołami.
ten cep co mu kija połamałem,ech szkoda gadać,może był właśnie czas aby ktoś mu wyjaśnił parę spraw
i zgadzam się że to co robię jest chamskie i takie ma być.co nie znaczy ze jestem chamem,
co do mięśni i rozumu to szybko mnie kolega ocenił,proszę ostrożniej z osądami.

Początek

Dominico Bomboni

A ja uważam , że nic nie usprawiedliwia chamstwa i przemocy według słabszych a zwłaszcza starszych ludzi. Jeżeli gość łapał niewymiarowe ryby kolejny raz w tym samym miejscu zapewne na drugi dzień tez by tam łapał i wystarczyło poinformować o tym np. policję i jakieś media by sprawe nagłośniły. A tak samowolka zapewne spowoduje to , że zakup nowej (bo stara została złamana) wędki będzie musiał się zwrócić i jeszcze więcej ryb (tym razem już nie do wiaderka) trafi do reklamówek skrzętnie wciskanych na dno torby.
Ps. Mięsnie rzadko w parze idą z rozumem

Początek

Ta "tradycja" to przekleństwo naszych wód. U mnie na Warcie w okolicach Wronek to samo. Małych szczupaczków i sumików jest plaga. Niestety pseudowędkarze bezlitośnie trzebią rzekę z ryb. Nie rozumiem jak ludzie mogą być aż tak zachłanni. Większość z nich tyle tego nałowi że nie jest wstanie przeżreć. Ale nikt z nich nie wróci rybie wolności bo to "grzech". Jak nie przyniesie do domu to z niego żaden wędkarz. To jest chory stan i trzeba to tępić.

Początek

Wojciech Łęcki-Węgrzyn

"Tradycja" odebrania co się włożyło jest w narodzie mocno zakorzeniona. Skoro zapłaciłem to musi mi się zwrócić. Ale to nie tylko "wędkarze" tak myślą. Jest to nad wyraz powszechne. No i chęć zaimponowania sąsiadom, kolegom. Moi znajomi z pracy nie mogą pojąć po co ja wędkuje skoro nie zabieram ryb. No przecież płacę a ryby zawsze się zabiera, każde. Jakie no kill. Ja staram się tłumaczyć ogólnie (argumenty ,że ryb jest mało, dbałość o środowisko itp. to stracony czas) Mówię, że moje wędkarstwo no kill traktuję jak wyjście do kina lub teatru. Tam też za wejście muszę zapłacić ale nie zabieram ze sobą krzesła ani wystroju aby mi się bilet zwrócił.

Początek

 

Na czacie
--- Fri Sep 3 2010
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).