Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Przed Zjazdem/Do "Punktu odniesienia przed Zjazdem".
Do "Punktu odniesienia przed Zjazdem". |
Dziękuje Ci za podjęcie tematu. Jest obszerny i niełatwy, stąd chciałbym zadać Ci kilka pytań do pierwszej części.
Stawiasz cezurę na przełomie lat 80/90. Czyli na okresie zmian ustrojowych w Polsce. Piszesz o inflacji, której doświadczali wonczas wszyscy. Radząc sobie z nia lepiej lub gorzej. O systemie rynkowym, do którego większość nie była przygotowana, a wielu nie umie w nim funkcjonować do dzisiaj. Bo poza ekonomicznymi warunkami uzyskaliśmy też wolność. I w niej też wielu nie umie funkcjonować. W tej wolności na co dzień. Bo wielu wydaje się, że jest jakiś „dobry ojciec” albo ktoś „obdarzony zaufaniem”, któremu wystarczy uświadomić potrzeby, a on „zapewni”, zdejmując odpowiedzialność i obowiązki z domagających się. Przypomina to mocno relacje rodzic-dziecko, a nie o dziecinadę nam przecież chodzi, ale o samodzielność, samorządność i współpracę.
Warto też pamiętać, że po tym 1989 roku społeczeństwo zarabiające przeciętnie równowartość 20 dolarów zaczęło nagle, niemal z dnia na dzień zarabiać 10-20 razy więcej. I sprzęt wartości 100 dolarów stał się z nieosiagalnych szczytów czymś między tanim a średnim. Podobnie mobilnośc wędkarzy wzrosła niepomiernie, samochody spowszedniały, dostępność noclegów, sprzętu pływającego wzrosły niepomiernie, a możliwości wydatkowania środków na uprawianie hobby zwiekszyły się wielkokrotnie. Oczywiście nakłady na zagospdoarowanie i ochronę wód w oczach wędkarzy zawsze były "zbyt wygórowane".
Czy tylko na „działaczach” spoczywa zobowiązanie i odpowiedzialność za funkcjonowanie stowarzyszenia?
Już widzę oczyma wyobraźni tych opisanych przez Ciebie „działaczy” jak hasają nad stawami i gliniankami z wiadrami pełnymi karpi i niecnie wpuszczają je do wód „na złość” wędkarzom i na szkodę wodom.
Czy wiesz jak wygląda wędkarstwo i jego zorganizowanie oraz łowiska w krajach o podobnym do naszego stopniu zurbanizowania środowiska, o podobnym zagęszczeniu ludności?
Czy uważasz, że przed 1989 rokiem wszystko było świetnie i wspaniale, ze to w okresie odzyskiwania wolności leży przyczyna wszelkiego zła?
Czy to, że czasy się zmieniły ma oznaczać, że trzeba je przywrócić, bo nie umiemy sobie w nich poradzić, czy raczej wykorzystując ludzkie umiejętności powinniśmy sprostać wymogom czasów i wykazywać inicjatywę w uzyskiwaniu najlepszych efektów w istniejących warunkach?
Czy centralne sterowanie jest lepsze od roztropności tworzenia w samorządnym stowarzyszeniu?
Czy jest przejawem dobrego korzystania z wolności brak aktywnego udziału członków stowarzyszenia w wyborach? A tych od 1989 roku było już kilka w PZW.
Czy członkowie korzystają aktywnie i twórczo z rzeczywistego, biernego i czynnego prawa wyborczego?
Warto pamiętać, że wcześniej rzeczywiście „działacze”, zwłaszcza wyższej rangi, byli powoływani poza PZW i o wolnym wyborze nie było mowy.. Natomiast od 15 lat (4 kadencje) już jest i dalsze dzielenie członków PZW na „działaczy” i pozostałych jest nieporozumieniem. Świadczy tylko o niezdolności do podejmowania wyzwań przez członków. Odnoszę wrażenie, że tylko niektórzy zrozumieli tę zmianę warunków funkcjonowania stowarzyszenia. I funkcjonowania stowarzyszenia jako stowarzyszenia, a nie organizacji, która ma „przynosić korzyści członkom”. O istocie stowarzyszania się napisałem obszerny artykuł i nie chciałbym się powtarzać.
Warto zauważyć, bo wielu może tego nie pamiętać, nie chcieć pamiętać, nie móc pamięta, a nawet nie móc wiedzieć, że okręgi w obszarach dawnych 49 województw powstały wkrótce po reformie administracyjnej w drugiej połowie lat 70-tych i wkrótce będą miały 30 lat. Warto tez przypomnieć, że okręgi te uzyskały osobowość prawną i status „Uprawnionych do rybactwa” wkrótce po wejściu w życie Ustawy rybackiej z 1985 roku. Wówczas tworzyły operaty wodno-prawne i uzyskiwały w użytkowanie wody na zasadach opisanych w Ustawie. Współpraca Okręgów z administracją wojewódzką była o tyle istotna, że na tym szczeblu podejmowano decyzje i dysponowano środkami państwowymi (wówczas nie do końca „publicznymi”) na dofinansowanie programów zagospodarowania rybackiego wód.
Ponadto, podział na samodzielne Okręgi skończył z chorą „urawniłowką”, polegającą na wpłacaniu jednej składki ogólnopolskiej, która trafiała do ZG, a następnie była redystrybuowana do Okręgów, uprawniając wędkarza do eksploatowania zasobów na terenie całej Polski. W ten sposób okręgi (i wody) dostały więcej środków na zagospodarowanie, a te środki pozostawały tam gdzie miły być wydatkowane.
Teraz, w „Petycji” zaproponowano dalej idące powiązanie przychodów na zagospodarowanie zarówno z gospodarowaniem łowiskami jak i z wielkością presji wędkarskiej.
Czy naprawdę dobrze przemyślałeś to, co napisałeś o podziale środków między Okręgi i ZG? I o zakresie zadań?
W sprawach organizacyjnych, finansowanych ze składki członkowskiej zadania ZG nie uległy zmianie po żadnej z reform. W związku z tym część składki członkowskiej przeznaczanej na poszczególne szczeble stowarzyszenia nie została zmieniona.
Kolejny raz chciałbym zauważyć, że „działacze centralni”, z których składa się ZG ZPW są to Delegaci z Okręgów, wybierani na Zjedzie. Często prezesi okręgów czy znaczący reprezentanci wybrani w wolnych wyborach, w których „nieobecni nie mają racji”.
Natomiast składka na zagospodarowanie i ochronę wód W CAŁOŚCI pozostaje w Okręgach, do których jest wnoszona. Bo tam prowadzona jest gospodarka rybacka w obwodach rybackich.
Wracając do kwestii reprezentowania i „obdarzania mandatem zaufania”.
Kto „obdarza mandatem zaufania” i kogo ma reprezentować „działacz”, czyli członek PZW wybrany w wyborach, jeżeli nie członków, którzy go wybierają? Jacy członkowie takie stowarzyszenie. I takie jego władze. Zmiana "działaczy", osobowa i jakościowa może nastąpic wyłacznie wtedy kiedy zmieni się grupa wybieranych i wybierających, przez selekcję i edukację. To członkowie mogą oprzekształcić to stowarzyszenie z socjalnej "organizacji społecznej" dostarczającej taniej rozrywki i mięsa w aktywne, silne stowarzyszenie hobbystów.
Jakoś tak twierdzenie, że „działacz” miałby funkcjonować niezależnie od całości stowarzyszenia, „wiedzieć lepiej”, nawiązuje do niedobrych doświadczeń czasów sprzed oznaczonej przez Ciebie cezury.
Byłbym wdzięczny za Twoje komentarze do tych uwag i do tych pytań, bądź w dyskusji bądź w kolejnych częściach artykułu.
Pozdrawiam serdecznie
Jurek Kowalski
Powiązane z |



















