Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 1 Ilość ocen: 1

Budzenie

Pokój hotelowy w Karlinie, sezon trociowy. Dzwoni telefon:
- czy to pan zamawiał budzenie na szóstą?
- taaak, jaaa...
- no to szybciutko, szybciutko kochany bo już dziewiąta!!!

Budzenie
  • Obecnie 1 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 1/5 (1)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Oczekiwanie

Gdzie ta werwa? gdzie ten żart?

więcej...

Oczekiwanie
  • Obecnie 0 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 0/5 (0)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Rybim okiem/Smutne zakończenie sezonu 

Smutne zakończenie sezonu

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 2058 
Komentarzy: 0 
ID: 49340 
Węzeł: 29559 
Ryszard Siejakowski

Podobno sezon wędkarski nie ma początku ani końca, dla prawdziwego wędkarza. Jedynym czynnikiem, który decyduje o tym, że coś się kończy a coś zaczyna, jest opłacenie składek na rzecz stowarzyszenia. Ponieważ zaliczam się do tradycjonalistów, zawsze traktowałem koniec roku, jako zakończenie pewnego cyklu w swym wędkarskim hobby. Starałem się podsumować swoje dokonania i porażki, których z roku na rok jest coraz więcej.

W gronie przyjaciół i kolegów, zawsze staramy się sympatycznie zakończyć wędkarski sezon. Ten ostatni wyjazd w roku, to pewien obowiązek i standard. Mimo wielu problemów z dograniem terminu wyjazdu i przeciwnościami pogodowymi, również w tym roku, udało się nam zorganizować wspólny wypad nad wodę. Decydujemy się pojechać nad Odrę, w okolicach Klenicy. To jeden z bardziej urokliwych terenów. Długie i stosunkowo głębokie ostrogi, łęgi porośnięte drzewami, meandrująca rzeka. Jest, na czym zatrzymać wzrok i pieścić wspaniałymi widokami.

Program wypadu jest prosty. Wspólne wędkowanie, ognisko, kiełbaski pieczone na ogniu, mały browarek, trochę wspomnień i rozmowy o rybach. Zapewne powstanie też dokumentacja zdjęciowa, która wzbogaci kroniki.

Parę minut po ósmej jesteśmy na miejscu. Nocny przymrozek, osadził na drzewach, krzewach i trawach, szron. Widok jak z bajki. Słońce przebijające się przez poranne mgły, dodaje uroku. Zaczynamy zabawę z rybami. Początki trochę trudne. Temperatura poniżej zera, powoduje obmarzanie przelotek. Co pewien czas musimy usuwać z nich lód. Ale jest pięknie. Gorzej z rybami. Kontaktu żadnego. Żartobliwie rzucam zdanie do swego serdecznego przyjaciela.

-Zbyszku, dlaczego nie chcesz nawiązać kontaktu z rybami?
-Rychu, ja nawiązuje, ale one zaraz go rozwiązują i w tym tkwi problem!

Uśmiecham się za błyskotliwą ripostę Zbyszka i szybko robię mu dwie fotki. Mija godzina, dwie i nadal nic. Zamurowało. Nawet drobiazg nie pluśnie się w wodzie. Martwo, beznadziejnie martwo. Na szczęście słońce zaczyna mocniej przygrzewać i kończą się kłopoty z obmarzaniem. Dochodzi południe i pora na małe, co nie, co. Szybko zbieramy trochę chrustu i po chwili smużka dymu, pnie się pionowo ku górze. Ogień był zawsze łącznikiem między ludźmi, dając poczucie bezpieczeństwa i ciepła. Zapach pieczonej kiełbasy łaskocze nozdrza i stymuluje kubki smakowe. To jest to! To jest jeden z elementów naszego wspólnego wyjazdu. Nie ryby, których jest coraz mniej i na które coraz trudniej liczyć. Z tym smutnym faktem zdążyliśmy się już pogodzić parę lat temu. Najważniejsze, że przetrwała więź przyjaźni i wspólnota celu. Kończymy nasz posiłek, gdy pojawia się „miejscowy”.

-Dzień dobry.
-Dzień dobry.
-Panowie na rybki?
-Taki mieliśmy zamiar. Póki, co nic nie bierze!
-Panowie, powiem wam szczerze, nie liczcie na to, że coś złapiecie.
-Dlaczego, Pan tak twierdzi. Jeszcze w zeszłym roku, złowiliśmy tu parę sandaczy. Nie były to okazy, ale było trochę zabawy. Co się tutaj stało?
-Panowie ja tu mieszkam ponad czterdziestu lat. Łowiło się, oj łowiło. I szczupaki, i sandacze. Sum się niezły przydarzył od czasu do czasu, ale teraz to martwa rzeka. Wierzcie mi, tu nie może być ryby. Tego, co się tu wyprawia nie wytrzyma nawet najbardziej rybna rzeka. Panowie, tutaj od maja do października, zawody gonią zawody. Czasami to jest ubaw jak diabli, gdy się zjadą dwa albo trzy Koła równocześnie. A to jeszcze nie wszystko. Jakieś Grand Prix czy „Boleń Odry” też się tutaj odbywają. Jeszcze na dodatek, ci z PZW odławiają ryby do przerzutów. Żeby coś wpuścili do tej rzeki, to może by się dało coś uchronić, a tak nie jest. Patrzcie, jaka woda niska. Metr niżej niż dawniej bywało. Rzeka nie wylewa ani na wiosnę, ani jesienią. Gdzie się ma ta ryba wytrzeć? O kłusownikach, to nie będę wam mówił. Krew człowieka zalewa i tyle.

Co mieliśmy mu odpowiedzieć? Smutnie pokiwaliśmy głowami. Miał rację, miał cholerną rację. No cóż, pozostanie jeździć tylko po to, aby rozpalić ogień, upiec kiełbasy i powspominać. Na szczęście wspomnień, nikt nam nie zabierze. Na szczęście…..
Zrobiłem kilka fotek, niestety bez ryb.

Tych zabrakło.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Producent wszywek, metek, etykiet. Zobacz: Wszywki Firma "Wszywka" zaprasza!

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).