Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 0 Ilość ocen: 0

Siedzi wędkarz nad wodą, sprzęt wspaniały, przynęty od "Armaniego" i... usiłuje coś złowić. A tu nic.
Minęło kilka godzin, nad wodę przychodzi wyrostek z wędką i zaczyna wyciągać rybę za rybą. Wędkarz zaniemówił, patrzy i patrzy, wreszcie zdenerwowany mówi:
- a lekcje gówniarzu już odrobiłeś?!?

Hyde Park»

Konkursowa recepta

By w konkursie wystartować
Trzeba by coś wysmarować.
Trzeba umieć opowiadać
No i słowa mądrze składać.

więcej...

Szukaj

Reklama

Sklepowe newsy »

St.Croix Rage Casting
St.Croix Panfish
St.Croix Rage
Bluza damska WFJ0320
Koszulka damska WRT9118
ACME - Phoebe

Kolega mi przywalił na odlew.

Ryszard Siejakowski

Jednym słowem zostałem zaszeregowany do grupy osób genetycznie nienawidzących PZW a jeszcze bardziej, kryształowych działaczy tejże szacownej organizacji, która w pocie czoła i z mozołem, z roku na rok poprawia rybostan polskich wód a działacze z potrzeby serca są genetycznymi społecznikami. Jak widać z powyższego, moda na genetykę w Polsce jest nadal kultywowana. Po genetycznych patriotach , przyszła pora na genetycznych działaczy społeczników. Do PZW należę od czterdziestu lat i zapewne moim błędem było przystąpienie do tego stowarzyszenia gdy Prezesem PZW był towarzysz Grochal a mężem opatrznościowym towarzysz Kruczek, etatowy szef CRZZ czyli Centralnej Rady Związków Zawodowych. Przystepując do stowarzyszenia w takich okolicznościach osobowych, siłą rzeczy stałem się elementem reżimu komunistycznego, uciskającego z cała bezwzględnościa pracujący lud miast i wsi. Na tle zdrowej tkanki robotniczo-chłopskiej jawię się jako wredny komuch, czynnie wspierający totalitarny rezim. I nic nie usprawiedliwia mnie, że wówczas do PZW nalezało około 1,5 mln członków. Suma summarum byłem jednym z 1,5 milionowej rzeczy uciskaczy. Co zaś dotyczy mego stosunku do działaczy stowarzyszenia, pogardzam ścierwem związkowym, które z olbrzymią determinacja robi to czego nawet wredne komuchy nie odważyły sie robić i chapeau bas przed ludźmi, którzy z równą determinacją próbują ochronic stowarzyszenie przed wyżej wymienionym ścierwem. I to jest cała tajemnica mego stosunku zarówno do PZW jako całości i do działaczy w szczególnosci. Bo z działaczami szanowny kolego Grobelny jest tak, że są osoby, którym można i nalezy podać rękę, w dowód uznania za dzieło, którego sie podjeli i tacy, którym przed podaniem reki nalezy po prostu dać w mordę. Jeśli mamy polemizować konstruktywnie, to polemika musi byc oparta o fakty a nie pobożne życzenia. Na miły początek polemiki, prosze podac kilka faktów, potwierdzających tezę, że w ostatnim dziesięcioleciu cokolwiek zmieniło sie na plus w obszarze poprawy rybostanu, demokratyzacji praw członka Związku, poprawy gospodarności stowarzyszenia na wodach bedących własnoscia Skarbu Państwa. I nie rozchodzi się tutaj o zarybienie jednohektarowego stawku najszlachetniejszą rybą w Polsce jaką jest podobno karp ale o działania globalne, poprawiające kondycje polskich wód na całym obszarze Polski.
Polskie wędkarstwo znalazło się na samym dnie, pod każdym wzgledem. Wody są jałowe jak niewycielona jałówka. Zasady moralne wśród wędkarzy osiągnęły stan totalnego zwyrodnienia. Przepisy RAPR-u obowiązują tylko na papierze a nie w codziennym stowarzyszeniowym życiu. Malwersacja pieniędzy związkowych i majątku związkowego powszechna.Afery takie jak w ZO Zielona Góra, ZO Poznań czy ZO Nowy Sącz, praktycznie nie wywołują żadnej reakcji. Usuwa się płotki a rzeczywiści sprawcy pozostają bezkarni. Nie zetknąłem się z przypadkiem aby działacz odpowiedzialny za malwersację czy przywłaszczenie został skazany prawomocnym wyrokiem a Związek dochodził swych praw na drodze postępowania sądowego na drodze cywilnej. I to jest ta rzeczywistośc kolego Grobelny, z którą stykamy się na codzień a naigrawanie się z tego czy innego utrwalacza władzy ludowej z minionego okresu jest tylko potwierdzeniem tej smutnej rzeczywistości. Koń jaki jest każdy widzi, z jednym wyjątkiem. Ta reguła nie dotyczy konia.
Wodom cześć, kolego Grobelny. Myślę, że kolega zna to hasło. I myślę, że kolega je rozumie i pojmuje, tak samo jak ja. Wodom cześć, oznacza głeboki szacunek do wszelkich form zycia zamieszkujących wody. Oznacza przyjęcie zobowiązania na każdego z nas aby wszelkimi siłami bronic tego specyficznego obszaru przyrody. Niestety to hasło stało sie pustym frazesem zamiast imperatywem. I dlatego z żelazną konsekwencją będe zwalczac związkowych cwaniaczków i bydlaków, którzy do tego hasła mają stosunek lekceważący.
Pokaż teksty   

Powiązane z

Sprzedać Dom Wędkarza razem z zawartością.

Ryszard Siejakowski
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokuseZ PublishŻbikowskiForum wędkarskiecateringOdzież strażacka

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).