Rybie Oko/Artykuły/Serwerowe sprawy/Garść uwag
Garść uwag o portalu |
Garść uwag o portalu „Rybie Oko”.
Przez ostatnie parę lat byłem i nadal jestem użytkownikiem Wędkarskiego Centrum Wymiany Informacji. Razem z innymi przeżywałem jego wzloty i regresy. Publikowałem tam wiele moich tekstów, dotyczących tego segmentu wędkarstwa, na którym – w mojej ocenie – znam się trochę lepiej niż na samym wędkowaniu, albowiem wędkarzem jestem przeciętnym. Tym segmentem jest historia i literatura wędkarska, którą zbieram ponad trzydzieści lat, dorabiając się znaczącej biblioteki.
.
Na inne portale i internetowe strony wędkarskie zaglądam nie często i tylko przy jakiejś tam okazji, bardzo rzadko wtrącając swoje trzy grosze. Dopiero w ostatnich parunastu miesiącach zainteresowałem się bliżej Rybim Okiem, w którym natknąłem się na interesującą inicjatywę p. Ewy Ćwikły dotyczącą stworzenia koła młodych wędkarzy. Inicjatywie tej należy nie tylko przyklasnąć, ale przede wszystkim ją wspomóc. Natomiast w dziale Hyde Park spotkałem interesujące mnie osobiście, mniej lub bardziej udane próby wierszowanek. Ponieważ sam od czasu do czasu (z większymi przerwami) jakąś tam, przeważnie satyrkę układam, wziąłem w tym udział, początkowo przez przekorę, ale wezwany do mini-turnieju przez miłą p. Ewę dołożyłem na razie coś tam więcej.
Moim zdaniem Hyde Park, mimo niedostatków warsztatu jego uczestników i autorów (łącznie ze mną) był chyba najbardziej pulsującym życiem działem RO. Osobiście spotkałem tam dwa poważniejsze, bardzo dojrzałe utwory, oba p. Ewy, którymi prawie się zachwyciłem. Mówię: „prawie”, ponieważ – domyślam się – pisane i publikowane na gorąco, zawierają drobniutkie usterki, które autorka sama by zauważyła, gdyby utwory trochę się „odleżały”. Podziwiam p. Ewę za pomysłowość w satyrkach i dosadne skojarzenia, chociaż podawane z domyślną aluzją i umiarem, którego np. mnie czasami brakuje. Jej zabawne i barwne opowiadanko konkursowe z „angielską” pointą, na którą i ja dałem się przez chwilę nabrać, jest dowodem, że nie obce jej są zwięzłe, a przez to i trudne formy mini opowiadań pisanych prozą. A i wierszowane formy Ewy uważam za bardzo udane, niektóre (jak wiersz na Święto Zmarłych i jeden z ostatnich „Jeżeli jest coś...”), to prawdziwe – wg mnie – perełki. Na razie nie komentuję innych autorów rymowanek poza bardzo ogólnym spostrzeżeniem, że powinni oni bardziej zwracać uwagę na rytmikę utworu i zróżnicowanie form wersyfikacyjnych. Ale to przecież tylko zabawa i nadmierne skupianie się na poetyce nie ma większego sensu, chociaż może z powodzeniem służyć wzbogacaniu własnego słownictwa i form językowych. Ale jest oczywistą prawdą, że głównym filarem HP jest Ewa, Ujawniła to w całej pełni jej dość długa nieobecność na portalu.
Natomiast więcej uwag i poniekąd zastrzeżeń mam do samej formalnej prezentacji pierwszej strony portalu i – moim zdaniem – niedostatków w uszeregowaniu pozostałych publikacji i komentarzy do nich. Ale może jestem nazbyt przyzwyczajony do układu artykułów i komentarzy na stronach WCWI. W każdym razie mam trudności z dostępem do aktualnych i wcześniejszych artykułów i odnośnych komentarzy do nich. Część tych trudności na pewno wynika, że jestem trochę „na bakier” ze znajomością techniki posługiwania się Pecetem, ale i konieczność, dla mnie nie zrozumiała, częstego, ponownego logowania się Na pierwszej stronie zbyt długo zalegają „zajawki” prezentowanych artykułów. Są one mało wyraziste i przegrywają „walkę” o pierwsze miejsce z reklamami. Same „zajawki” nic nie mówią o treści artykułu i nie zachęcają przypadkowego gościa, a czasem nawet i stałego użytkownika do jego otwarcia.. A zatem potrzebny byłby chociażby dwu-trzyzdaniowy komentarz redakcyjnego wstępu. A w ogóle to odczuwam brak poważniejszych, problemowych artykułów, jak np. o przyszłości i rozwoju organizacyjnym polskiego wędkarstwa, o problemach ekologicznych, o gospodarowaniu wodami, o strzeżeniu rybostanu i problemie strażników rybackich, o stanie łowisk otwartych, specjalnych i komercyjnych, o historycznych ciekawostkach wędkarskich, o wędkarstwie w innych krajach, o agroturystyce wędkarskiej, o pracy z młodzieżą trudną (kłaniam się Ewie) i o wielu, wielu innych tematach mających wędkarstwo w treści, czy w tytule. Samo bicie piany o drugorzędnych sprawach, czy dyskusje „golono, strzyżono” mnie np. nie wystarczają, a myślę, że wielu innym także.
Odnoszę wrażenie (i stąd moja obawa), że prezentowanie starych, sprzed lat publikacji, niezależnie od ich wartości, jest jakąś formą zapychania „dziur” z braku dostatecznej liczby bieżących, nowych artykułów. Ale może się mylę. Może i warto przypomnieć od czasu do czasu jakąś wartościową pozycję archiwalną.
Na każdym portalu istnieje spora rotacja tzw. „gości” i stałych „użytkowników”. Taką rotację obserwuję na WCWI, gdzie z dość szerokiego, dawnego grona „użytkowników” bardzo wielu ubyło, wielu udziela się rzadziej, ale doszło też sporo nowych, którzy bardzo aktywnie uczestniczą w życiu portalu. A ponadto, związując wirtualne przyjaźnie, kontynuują je już w realu, na wspólnych wyprawach wędkarskich, czy cotygodniowych spotkaniach „piwnych”, gdzie omawiane są plany wspólnych wyjazdów na ryby. Takich „wucewujowych” kółek jest obecnie kilka. Najstarsze w stolicy, a także w Łodzi, w Krakowie oraz w Zagłębiu Istnieje również stara i stała kadra administratorów, którzy czuwają nad prawidłowością działania portalu i kultury wypowiedzi, chociaż i tam zdarzają się wpadki. Tymczasem na RO aktywnych administratorów zauważyłem zaledwie paru, ale i nie widzi się także nadmiaru aktywnych użytkowników i ich działalności poza portalem. Rodzi się pytanie – dlaczego? Odpowiedź nie jest prosta, ale wydaje mi się, że dużą rolę odgrywa na tym portalu komercja w postaci publikowanych reklam, które na ogół nie są lubiane przez wędkarzy – gości i użytkowników. Jeśli jednak komercja jest podstawą istnienia portalu, to nie można z tym faktem polemizować, chociaż trudniej się pogodzić. Ale jeśli reklama odstręcza gości od trwalszych i dłuższych związków z portalem, to – moim zdaniem – trzeba tę reklamę prezentować w sposób na tyle dyskretny, ale (z konieczności) na tyle wyrazisty, aby nie zniechęcić donatorów. Wiem, że to jest prawdziwa sztuka w działalności marketingowej, ale tak to widzę. Następna „wada”, jeśli wadą można to nazwać, to nadmierna apodyktyczność wypowiedzi niektórych komentatorów. Nie będę pokazywać palcem, ale czasem w nawet słusznej merytorycznie opinii zdarzają się dyskryminacje adwersarzy w formie ad personam, nie do przyjęcia w polemice. A to, na ogół, wrażliwszych dyskutantów zniechęca do zabierania głosu. Wynika to z bardzo ograniczonej liczby komentatorów o wyrazistym, stanowczym, ale i kulturalnym poziomie wypowiedzi.
I ostatnia już, ale najbardziej aktualna i fundamentalna sprawa dalszej działalności RO. Jak wiadomo „łaska pańska na pstrym koniu jeździ”, ale chyba nie w łasce problem. Problem tkwi, jak sądzę w finansowej kondycji donatorów, którzy w związku z dekoniunkturą na rynku wędkarskim zmuszeni są z ołówkiem w ręku kontrolować wydatki i ciąć je, gdzie tylko można. Stąd i przewidywalne kłopoty administratorów RO, szukających na gwałt lekarstwa na kłopoty i stąd dywagacje użytkowników RO na temat propozycji zawartych w ostatnim artykule z czołówki portalu. Nie znając kulisów administracyjnych RO i jego „chorób” trudno postawić właściwą diagnozę, a tym bardziej zaordynować receptę z lekarstwem. I tego nie zrobię. Ale bazując na swoim doświadczeniu polecałbym przed podjęciem decyzji o terapii RO zapoznać się z zasadami i podstawami istnienia innych portali wędkarskich i przedstawić je do dyskusji. Może akurat któreś z rozwiązań lub jego część w jakimś zakresie można by implantować na RO? W każdym razie rozwiązania finansowe, należy stosować ostrożnie i na „na próbę”, aby nie odstraszyć nowych, potencjalnych użytkowników. Starzy i wierni bywalcy, czy „profesorowie” (przyznam, trochę bawi mnie ten podział) raczej zawsze gotowi są do znacznych poświęceń na rzecz portalu, ponieważ po latach bytności i współpracy utożsamiają się z nim. Ale na ile starczy starych? Aby portal żył, potrzeba dopływu, i to dużego, świeżej krwi w postaci młodych i dynamicznych adeptów sztuki wędkarskiej, a u takich przeważnie krucho z kasą. Przyjdą oni tylko wtedy jeśli RO będzie atrakcyjny i ... dostępny.
Tę garść luźnych uwag zacząłem pisać jeszcze w zeszłym roku, stąd wiele retrospekcji, ale obawiając się, czy mój osąd będzie obiektywny i ... potrzebny, nie dzieliłem się swoimi refleksjami. Jednak patrząc na aktualną kondycję portalu, na który czasem zaglądam, postanowiłem niniejszy list wysłać.
Pozdrawiam bardzo serdecznie Hiljot
Inne tego autora: Hilary Jałoszyński » więcej...
















Dyskusje i recenzje
Andrzej Trembaczowski
15.03.2007 13:55
Redakcja Rybiego Oka
11.02.2007 12:54