Sztyce, podpórki, nasadki itd... |
Jak ważna jest dla wędkarza możliwość wyjazdu nad wodę? Każdy z nas wie oczywiście. Jak jednak ważna jest dla nas dbałość o nasze otoczenie i co wspólnego ma z tym powyższy tytuł? Każdy powinien wiedzieć
Zapewne odkąd istnieje wędkarstwo, istnieją różne sposoby na zorganizowanie sobie stanowiska wędkarskiego. Komu by się nie przypatrywać, możemy spostrzec, iż każdy trochę inaczej organizuje sobie swoją małą fortecę. Ja wiadro z zanęta postawię z lewej, sąsiadowi wygodniej z prawej, on przynęty pod krzesłem, ja obok zanęty i tak można długo wyliczać i tworzyć kombinacje.
Co jednak się dzieje, gdy łowimy dłuższy czas i męczy nam się ręka? Inna sytuacja: ryby żerują słabo lub łowimy metodą niewymagającą ciągłego trzymania kija w ręku? Jasna sprawa! – odkładamy wędkę na podpórkę. W tym momencie zaczynają się schody...
Dam sobie rękę obciąć, że 90% braci wędkarskiej swoje kije odkłada na drewniane podpory z rozwidleniem wycięte gdzieś z krzaka, lub drzewka rosnącego nieopodal stanowiska. Nieładnie proszę kolegów i koleżanek, bardzo źle. Mój kolega kiedyś samodzielnie wykonał sobie podpórkę drewnianą, okuł ją tylko stalowym czopem aby łatwo było ją wbić w podłoże. Ma ją na stałe, Używa jej już ponad dwa lata. Kilku znajomych kupuje swoje podpory w sklepach wędkarskich. Cała reszta natomiast... Tak, niestety przyczyniają się do niszczenia nadbrzeżnych, malowniczych zarośli i drzewostanów.
Tutaj należy wtrącić pewna uwagę.
Oprócz naprawdę bezmyślnego psucia walorów estetycznych nadwodnej okolicy robimy sami sobie krzywdę. Ma to miejsce w przypadku gdy wycinamy kij z wierzbiny. Wszystko pięknie, dopóki nie odjedziemy znad wody nie wyciągnąwszy uprzednio tego wrednego patyka z wody. Wrednego, gdyż wierzba jeśli jeszcze ktoś tego nie wie bardzo szybko się korzeni i rośnie w oszałamiającym tempie. Znam przypadek znad jednego łowiska, gdzie wędkarze sami zrobili sobie taką niespodziankę a potem psioczyli, że stanąć nad wodą nie ma gdzie.
Gdy poleciłem koledze zakup podpórki w sklepie to usłyszałem, że szkoda pieniędzy bo on tylko kilka razy w roku na ryby jeździ. He, he, he... można się uśmiać, ponieważ wszyscy myślą podobnie. Pomnóżmy jednak kilkadziesiąt tysięcy wędkarzy, razy kilka wyjazdów i mamy całkiem interesującą liczbę obciętych gałązek. Połączmy to do kupy a otrzymamy jeszcze ciekawszą liczbę bezsensownie zniszczonych drzew (tak dla zobrazowania stanu).
Jakie zatem korzyści płyną z zakupu sztycy z nasadką w sklepie?
W kontekście tego co napisałem wyżej, najważniejszy argument to taki, że nie niszczymy Natury. Podpórka ze sklepu wytrzyma kilkanaście pięknych lat użytkowania, a przecież kosztuje naprawdę niewiele. Ceny zaczynają się już od 10 zł Mamy sporo różnego rodzaju modeli do wyboru, dzięki czemu dopasujemy się do każdej metody jaką łowimy, warunków nad wodą a nawet podłoża w jakie mamy się wbić. Nie dajmy się jednak zwariować, co jeszcze zaznaczę.
Modele najdelikatniejszych sztyc w zupełności wystarczą do oparcia odległościówek, pikerów i innego lżejszego sprzętu. Są one wykonane w całości z aluminium. Nie kupujmy plastikowych od naszych przyjaciół ze wschodu, one egzaminu nie zdadzą. Średnie posłużą pod lżejsze gruntówki, siatki na ryby itp. Modele najcięższe przeznaczamy na solidne łowienie gruntowe np. feederowe.
Oprócz najprostszego zaopatrzenia sztycy w podstawowe nasadki w kształcie V-ki czy litery U do wybory mamy całą gamę różnych modeli specjalnych. Ostatnio nawet ustawienie najtańszych można regulować w każdej płaszczyźnie. Ważnym jest, aby zakupiona przez nas sztyca była wyposażona w gwint, inaczej nie skorzystamy z tego dobrodziejstwa. Nie dajmy się jednak złapać kolorowym reklamom mówiącym nam, że to jest do tego a coś o dziesięć cm szerszego to już coś innego. To tak jakby mówić: matchówką nie da się łowić jak bolonką – a jednak się da. Wybierajmy więc z głową.
PS W ostatnim tekście tez trułem o Naturze itd. Może ktoś pomyśli: jakiś szalony „zielony” się znalazł. Nie, koledzy i koleżanki, po prostu strasznie leży mi na sercu dobro naszego środowiska (nie tylko wodnego), które i tak już wiele wycierpiało. Podpórki naprawdę niewiele kosztują, lecz jakże wiele zmieniają.
Z wędkarskim pozdrowieniem.
Mateusz
Inne tego autora: Mateusz Sławiński » więcej...














Dyskusje i recenzje