Rybie Oko/Artykuły/Środowisko/Introdukcja gatunków – cz. II. – Przykłady
Introdukcja gatunków – cz. II. – Przykłady |
W poprzedniej części tekstu poznaliśmy uproszczone aspekty wsiedlania gatunków. Powiedzieliśmy sobie o problemach oraz niewielkich, ale zawsze, pozytywach tego działania. Przyszedł wiec czas na omówienie konkretnych przykładów. Oczywiście, jako że dla nas wędkarzy środowisko wodne jest szczególnie bliskim, skupiam się właśnie na nim.
KARAŚ
czyli jak gnie rodzima odmiana „złotego talerzyka”
Gdy byłem jeszcze małym smykiem, jednymi z moich pierwszych zdobyczy były karasie. Zawsze cieszyłem się na myśl o kolejnej wyprawie z dziadkiem nad pobliskie stawy otaczające naszą wieś. Mam bardzo sentymentalne podejście do tej ryby. Uwielbiam ten złocisty kolor, ten niemal okrągły kształt, ehh... Teraz już coraz trudniej o dobre łowisko naszych karasi pospolitych. A głównym winowajcą tego stanu rzeczy jest:
Karaś srebrzysty ( Carassius auratus gibelio)
Kiedy został sprowadzony do Polski dokładnie nie wiadomo. Najprawdopodobniej jednak w wodach naszych znalazł się z winy nieostrożnych lub nieświadomych akwarystów. Według niektórych znawców tematu pojawił się w latach 1931-1933, autorzy niemieccy twierdzą, że występował już w połowie XIX wieku. Gatunek ten wywodzi się z wód wschodniej Azji (Chiny, dorzecze Amuru).
Karaś srebrzysty jest rybą niezwykle odporną na niekorzystne warunki środowiska, potrafi znieść nawet okresowe spadki koncentracji tlenu w wodzie. Ze względu na swoje upodobania pokarmowe i siedliskowe stal się on głównym rywalem naszego rodzimego karasia ( Carassius carassius), zwanego czasem ze względu na ubarwienie karasiem złocistym. Nisze ekologiczne zajmowane przez te gatunki praktycznie się pokrywają.
Japoniec, jak często nazywa się karasia srebrzystego, jest rybą niezwykle ekspansywną, charakteryzuje się szybkimi przyrostami masy ciała i niezwykłą plennością. Jego strategia rozrodu opiera się na ginogenezie, warto na nią zwrócić uwagę, jest niezwykle ciekawym mechanizmem. Samce przybysza ze wschodu pojawiają się jedynie raz na około sto pokoleń! Składana ikra zapładniana jest przez inne karpiowate (najlepszym ojcem jest karaś pospolity!). Nie mamy tu jednak do czynienia z mieszaniem się cech. Narybek posiada cechy tylko karasia srebrzystego. Plemniki obcych gatunków służą tylko „zainicjowaniu reakcji rozwoju”, polegającym na wniknięciu w otoczkę jajową.
Problem karasi w ostatnich latach przybrał na sile m.in. ze względu na intensywne zarybianie wód tym gatunkiem, często wymuszane przez samych wędkarzy. Dyktowane są także po części względami ekonomicznymi, ponieważ narybek karasia pospolitego jest znacznie droższy od karasia srebrzystego.
PIEKIELNE TRIO
czyli w rolach głównych:
Rak pręgowaty (Orconetes limosus),
Rak sygnałowy (Pacifastucus lenisculus),
oraz grzyb Aphanomyces astaci.
Oba gatunki raka mają rodowód północnoamerykański i zostały wsiedlone do naszych wód w ramach „poprawy” ubytków w pogłowiu raków rodzimych, które w większości wyginęły w wyniku szybko szerzącej się dżumy raczej.
Rak pręgowaty został sprowadzony do Polski w 1890 roku i introdukowany w okolice Myśliborza w ilości 100 sztuk. Posiada dużą plastyczność przystosowawczą do warunków środowiska, występuje nawet w wodach pozaklasowych. Obserwuje się go w jeziorach, rzekach, kanałach elektrociepłowni a nawet rowach melioracyjnych. W naszym kraju jedynie obszary południowo wschodnie wolne są jeszcze od tego gatunku.
Zagrożenie jakie stwarza rak pręgowaty nie polega jedynie na niezwykłej ekspansywności, jest on bowiem nosicielem dżumy raczej wywoływanej przez Aphanomyces astaci. Grzyb ten został sprowadzony w wodzie balastowej statków zawijających do portów północnoamerykańskich. Raki sygnałowe w wyniku wieloletniego kontaktu z grzybem (ten sam region występowania) wykształciły odporność na chorobę przezeń wywoływaną. Jednak nasze rodzime raki przeciwciał nie posiadają. W kontakcie z patogenem Aphanomyces astaci w kilka tygodni dochodzi do wymarcia całej populacji raków zamieszkującej dany zbiornik wodny.
Znane są przypadki „sąsiedzkiego” występowania raka pręgowatego wolnego od dżumy i naszych raków szlachetnych ( Astacus astacus) oraz błotnych ( Astacus leptodyctylus), lecz introdukowany gość szybko zaczyna dominować i wypiera nasze raki z ich naturalnych siedlisk. Niestety nisze ekologiczne gatunków sprowadzonych i rodzimych pokrywają się.
Podobne zagrożenie stwarza rak sygnałowy, intensywnie hodowany w krajach Europy Zachodniej i Szwecji. Także przenosi on dżumę, lecz na szczęście jak do tej pory w Polsce stwierdzono jedynie kilka stanowisk jego występowania.
KARP
czyli ryba, która budzi emocje.
Karp ( Cyprinus carpio)
Karpie pojawiły się w Polsce na przełomie XIII-XIV wieku na Nizinie Śląskiej. Przyczyną jego wprowadzenia do naszych wód były względy rybackie i wędkarskie. Początkowo hodowano go w przyklasztornych stawach, głównie na Śląsku i w Małopolsce.
Cyprinusy to ryby niezbyt wymagające co do koncentracji tlenu w wodzie czy rodzaju pobieranego pokarmu, gdyż
odżywiają się zarówno roślinami jak i żyjątkami wodnymi (głównie larwy owadów). Zasiedlają prawie wszystkie wody, prócz najbystrzejszych odcinków wód górskich określanych jako krainy pstrąga i lipienia. Generalnie preferują jednak wody cieplejsze, co jak wiemy nie oznacza że w głębokich chłodnych jeziorach się nie utrzymają. Od wielu lat pokutuje w naszym społeczeństwie mit, że byt karpia w Polsce jest całkowicie uzależniony on zarybień tym gatunkiem, gdyż nasze wody są dla niego rzekomo za zimne aby mógł odbyć naturalne tarło. Otóż znane są przypadki odbywania naturalnego tarła przez te ryby w naszych wodach. Nawet w moim stawie jednego roku zauważyłem małe karpiki (nikt ich nie wpuszczał i chyba nie przyleciały), to samo u znajomego. Płodność karpia sięga 1,5mln ziaren ikry, większa część narybku nie przeżywa zimy (a reszta?).
Poważnym problemem jaki stwarzają „wigilijni goście” jest przyspieszenie zamulania zbiorników wodnych do jakich zostały introdukowane oraz nasilenie eutrofizacji. Karpie penetrują dno swymi wysuwanymi ryjkami rozkopując je nawet na głębokość kilkudziesięciu centymetrów. Potrafią przekopać i zruszyć dno na sporym obszarze. Pozostawiają przy tym charakterystyczne ślady. Przy okazji potrafią zniszczyć naturalne tarliska rodzimych gatunków ryb, przez co mogą doprowadzić do znacznych strat.
Ze względu na silne lobby wędkarskie przerwanie zarybiania karpiem lub chociażby jego ograniczenie szybko nie nastąpi. Nie jestem zresztą zwolennikiem zaprzestania zarybień tą rybą, chociażby ze względu na wpisanie się na stałe tego gatunku w naszą tradycję. Dochodzi jednak nawet do tego że karpiem zarybia się wody zupełnie do tego nieprzydatne i w ten sposób doprowadza do ich niszczenia. Bez wątpienia Cyprinusy (szczególnie duże) są wspaniałymi trofeami, mimo wszystko należy pamiętać, że generalnie jest to gatunek obcy.
Inne tego autora: Mateusz Sławiński » więcej...


















Dyskusje i recenzje
thomas podgorniak <>
14.05.2011 21:00
Kamil Snażyk
03.12.2007 15:53
Michał Nowak
01.12.2007 13:48
Andrzej Trembaczowski
01.12.2007 00:17
Jarosław Szczepaniak
30.11.2007 23:27
Tomasz Radkowski <tomekUKRYTY@FILTRSPAMUfishingklub.USUNpl>
30.11.2007 22:42