Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 5.88 Ilość ocen: 8

Blondynka łapie przy drodze "okazję". Zatrzymuje się ciężarówka. Blondynka wsiada, jadą, ale po kilkunastu kilometrach coś zaczyna szwankować w silniku. Kierowca zjeżdża na pobocze, otwiera maskę i zaczyna grzebać w silniku. Blondynka przygląda mu się przez chwilę i powoli zaczyna się rozbierać.
Kierowca staje jak wryty...

- Co pani robi?

- Sama się rozbieram, bo znam takich jak pan. Najpierw grzebiecie
w silniku, upapracie sobie łapy, a ja potem nie mogę majtek doprać !

Hyde Park»

Konkursowa recepta

By w konkursie wystartować
Trzeba by coś wysmarować.
Trzeba umieć opowiadać
No i słowa mądrze składać.

więcej...

Szukaj

Reklama

Sklepowe newsy »

St.Croix Rage Casting
St.Croix Panfish
St.Croix Rage
Bluza damska WFJ0320
Koszulka damska WRT9118
ACME - Phoebe

Rybie Oko/Artykuły/Wędkarskie tereny 

Wędkarskie tereny

Według daty publikacji:Rosnąco Malejąco    Według ocen:Rosnąco Malejąco    Według ilości ocen:Rosnąco Malejąco
Według ilości wyświetleń:Malejąco    Według ilości poleceń przyjaciołom:Malejąco     Losowo:Losowo

Ostatnie wypowiedzi

Asnen

Właśnie wczoraj wróciłem z Getno Gard położonego nad "rybnym" jeziorem Asnen w Szwecji.
Całkowicie zgadzam się z opinią Piotra Wawrzyniuka, i tu mocno chylę czoła i przepraszam za niedowiarstwo-niestety artykuł przeczytałem w przeddzień wyjazdu do Szwecji i było już mocno za późno (kolegom powiedziałem dopiero na promie.
W Getno Gard ryb nie ma!!!!!! może nie jestem mistrzem wędkarskim, ale przez tydzień, w 4-ch chłopa (w tym, w moich oczach 1 autorytet wędkarski), pływając, spinningując i trolingując w zasadzie wszelkimi możliwymi przynetami udało nam się złowić 2 wymiarowe szczupaki - 51 i 63 cm (4 małe gnojki wypuściliśmy), do tego doszły 2 sandacze i uwaga: 3 okonie!!! W sumie, w 4-ch, w tydzień, po 7-8 godzin dziennie - mieliśmy 15 pobić. Dodam, ze pływaliśmy z echosondą, dosłownie wszędzie (i ulubione trzcinki jednego z naszych kolegów i spadki z 2-ch do 14 metrów).
Nic nie mam do Zalewu Sulejowskiego, ale chyba tam efekty byłyby dużo lepsze.
Wiele do życzenia pozostawia też obsługa tego, mimo wszystko niesamowicie urokliwego miejsca. Próbowaliśmy się doprosić przewodnika wędkarskiego (cena 450 SEK/godz), ale do chwili wyjazdu. W zasadzie mnie to nie dziwi-bo cóż ona miałby nam pokazać???!
A zapomniałbym! Biała ryba: w wodzie wylądowało kilka wiaderek zanety Gutkiwicza z atraktorami palce lizać. Efekt: 3 leszczyki, jedna piekna wzdręga, nie ograniczona ilość płoci 10-15 cm, oraz absolutny hit, na który zawsze można było liczyć: JEGO KRÓLEWSKA MOŚĆ KRĄP!!!!!!
W naszych ustach Getno Gard zyskało miano krąpiowego eldorado.
Dobrze radzę: jeśli ktoś wybiera się do Getno Gard-niech wycofa swoje pieniądze póki czas. No chyba, że rzeczywiscie lubi zbierać grzyby, kleszcze i komary.
Pozdrawiam i błagam o wskazanie jakiegoś miejsca na świecie, gdzie jeszcze są ryby.
Artur

Początek

Sandomierz i dryga

a co z telefonami? PSR? policją? obojętność nie jest wskazana w takich sytuacjach

Początek

Wędkarstwo na Bornholmie
Mateusz Sławiński

Jak zawsze coś ciekawego wydłubałeś .
Pozdrawiam
Mateusz

Początek

Wędkuję na Prośnie

czy szała to łowisko pzw ?

Początek

„Drużno” – wędkarski raj

Piotrze,czy wiadomo Ci cos na temat dostepnosci zezwolen i najmu lodki?w czerwcu wybieram sie do rodzinnego elblaga na miesiac(na stale mieszkam w anglii)i mam obawy,gdyz dotarl do mnie news,iz zezwolenia sa wydawane dla tzw.''znajomych''i nie wszyscy maja do nich dostep.

Początek

Łowiska specjalne cz.III

Ryśku, z całym należytym szacunkiem, ale zupełnie Cię nie rozumiem.
Nie wiem czemu akurat się tego Sanu przyczepiłeś? Gdybyś chciał napisać obiektywny artykuł, to zrobiłbyś wywiad z Piotrem Koniecznym. Zapytaj go o kalkulacje cenowe, zapytaj dlaczego są takie, a nie inne - myślę że odpowie.

Ja tam nie łowię, bo nie łowię na muchę, ale wielu moich kolegów chętnie tam jeździ (choć z Lublina to kawałek) i zawsze są zadowoleni.

Zadowoleni są wędkarze, poprawił się stan ryb również poniżej tego specjalnego odcinka (to zresztą tylko kawałek dużej rzeki). Niezadowoleni są tylko ci, którzy nie mogą przeboleć, że jest tam ryba i nie można jej zabrać. Oraz że tam jest dobrze, lepiej niż gdzie indziej.

A co do opłat.
Deklarowałem kiedyś, że jestem gotów przeznaczać 1/12 rocznych dochodów (takie określenie jest chyba lepsze, niż bezwzględna cena) na opłatę za wędkowanie, ale pod warunkiem że: w wodach będą ryby, i to nie wyhodowane sztucznie, ale dzikie naturalne ryby, które jeżeli nie zostaną złowione, będą mogły dożyć do swojej rybiej starości i będę miał szansę na spotkanie z rybą dużą i jeżeli spotkam nad wodą innego wędkarza, to będzie to tylko ktoś, kto szanuje przyrodę i łowi zgodnie z zasadami.

Za takie wędkarstwo jestem gotów zapłacić jedną miesięczną pensję. I nie będę uważał, że to drogo.

Nie da się dziś osiągnąć takiego stanu bez ochrony (a to kosztuje) i dobrego zagospodarowania wód (to też kosztuje). Wiem, ile to kosztuje. Niedawno układaliśmy projekt planu zarybień lubelskich pstrągowych rzeczek - daleko nam do Krosna, wód pstrągowych mamy mniej, więc i potrzeby skromniejsze. No i te wody pstrągowe to ok. 1 % wszystkich wód naszego okręgu. Kwota wyszła całkiem spora i to tylko za sam materiał zarybieniowy, do tego trzeba doliczyć jeszcze transport i inne koszta. I to tylko same zarybienia. Razem z ochroną taką, o jakiej marzymy (i jaką ma ten odcinek Sanu) kosztowałoby to znacznie więcej. I tego nie da się zrealizować za 100 czy 200 zł od wędkarza.

Łowiska specjalne czy komercyjne pokazują że są ludzie, którzy chcą łowić, mimo że płacą tyle, ile żąda gospodarz łowiska. I nie patrzą, by im się ta przysłowiowa karta zwróciła. Wolą zapłacić dziennie 50 zł, do tego dołożyć jeszcze drugie tyle za dojazd i nocleg i cieszyć się przyjemnościami wędkarstwa w rybnej wodzie, niż stresować się usiłując wydusić coś jeszcze z wody ogołoconej przez wszystkich.

Pozdrawiam
Andrzej

Początek

Wędkuję na Prośnie
Dariusz Żbikowski

Miło by było, gdybyś taki opis zechciał zamieścić w dziale "Wody". Tam włąsnie kolekcjonujemy tego typu informacje. jeśłi bęziesz miał z tym problem daj znać sami go tam przeniesiemy.

PS. Na ty serwerze zwyczajem ogólnym jest przedstawianie się Imieniem i Nazwiskiem, choć nie zawsze tego w akurat wymagamy w przypadku publikowania artykułów.

Początek

Wędkuję na Prośnie

...Chętnie bym przyjechał, ale umawiać się z anonimem...strach......?

Czemu boisz się podpisać, tutaj nikt nie gryzie...

Początek

Łowiska specjalne cz.III

Gdybym wcześniej nie interesował się łowiskami specjalnymi min. śledząc dyskusje na flyfishing.pl i odwiedzajac Rabę i Wisłę to może bym uwierzył.
Śmieszne jest twierdzenie, że San jest dużo droższy od Wisły. Kolejna sprawa - dwunastokrotna różnica za licencje Raba-San - bez uwzględniania specyfiki i założeń łowisk, ilości klienteli, gatunku i wielkości ryb etc. Wyraźne nastawienie autora na pozyskiwanie mięsa - kolejny "minus" dla specSanu. To samo jeśli chodzi o kartę wędkarską - jej posiadanie jest wymagane na KAŻDYM łowisku - nawet jeśli kumpel miałby swój staw i wpuścił mnie tam połowić to zgodniez ustawą powinienem mieć KARTĘ WĘDKARSKĄ (nie mylić z legitymacją członkowską PZW). Skoro to łowisko jest takie be to dlaczego nawet mniej zamożni wędkarze zbierają pół roku- rok pieniądze aby choć 1-2 czy parę dni połowić na takich łowiskach jak San, Wisla czy raba, jadąc często przez pół Polski albo i dłużej ???

Początek

Łowiska specjalne cz.III

Nie łowię na muchę, nie łowiłem ani na Rabie, ani na Sanie. Znam te łowiska z relacji moich kolegów. Moim zdaniem są nieporównywalne. Inne warunki, inne założenia. Raba to łowisko z możliwością zabierania ryb, które się uzupełnia. Takie „put & take”. San (odcinek specjalny). Z założenia ma pozostać łowiskiem, z którego ryb się nie zabiera. Na Rabie nie ma limitu wędkujących – na Sanie jest. Raba jest łowiskiem prywatnym i właściciel może sobie pozwolić na ryzyko strat (wbrew pozorom, nie każdy prywatny właściciel jest nastawiony na zysk). San nie stanowi własności prywatnej (wbrew obiegowym opiniom w PZW są ludzie odpowiedzialni i liczą się ze wspólnym związkowym pieniądzem).

Są różne łowiska „specjalne” (słowo „specjalne” jest według mnie słowem zastępczym, oznaczy tyle, że jest na innych niż wszystkie wody PZW zasadach, o dodatkowych przepisach i opłatach) i nie bardzo można je porównywać, nawet te prywatne jak choćby jeź. Piaseczno czy łowisko „Eldorado” w Żelechowie.

Dla mnie jest oczywistym, że zagospodarowanie wód i udostępnianie ich do wędkowania musi być zróżnicowane. Oby to się stało jak najprędzej. Te różnice powinny wynikać ze specyfiki wody, z przyjętych celów, z otoczenia (inaczej w lesie, inaczej koło większego miasta), itd., itp.

Jestem za pełną swobodą decyzji gospodarzy, z tym, że na wodach dzierżawionych - stanowiących naszą wspólną własność - ta działalność nie może prowadzić do niszczenia środowiska naturalnego. To może dziś jeszcze nie zawsze funkcjonuje, ale mam nadzieję, że będzie.

Moim zdaniem wędkarstwo w Polsce powinno pójść właśnie w stronę takiego zróżnicowania.
1. Wody, powiedzmy ogólnodostępne, np. niektóre jeziora, duże rzeki, gdzie wędkowanie powinno być łatwo dostępne, za względnie niskie licencje i bez ograniczeń liczby wędkujących. Oczywiście nie należy oczekiwać, że będą to wody zasobne w ryby.
2. Łowiska „put &take” także i na wodach płynących, gdzie każdy za odpowiednio skalkulowaną opłatą będzie mógł się nałowić i zabrać tyle ryb ile zechce.
3. Łowiska dla tych, którzy cenią sobie naturę i dzikość, na wodach pięknych, dzikich, takich, których zniszczenie byłoby barbarzyństwem. Takich wód (nie tylko rzek, także niektórych jezior) nie wolno ani zadeptać, ani zarybiać nie pasującymi tam gatunkami, ani zagęszczać sztucznie rybami. Mają pozostać takie, jak. Natura chciała. Wędkarz, który tego szuka ma pozostawić je nietknięte i zabrać tylko symboliczną rybę, tak, by nie powodować uszczerbku. Takich łowisk jeszcze u nas chyba nie ma (może Psłęka?). Mam nadzieję, że powstaną. Z konieczności wędkowanie tam musi być limitowane, a koszt to głównie koszt ochrony, co w naszych obecnych warunkach nie wyjdzie tanio.
4. Inne rozwiązania mogą być zbliżone do którejś z tych trzech.

Ceny licencji nie tak łatwo skalkulować. Z jednej strony koszt utrzymania, z drugiej zapewnienie dochodów. Inaczej będzie w pobliżu większego miasta, inaczej gdzieś w terenie mniej ludnym. Zbyt wysoka cena może spowodować, brak chętnych i koszty się nie zwrócą. Praw ekonomii się nie przeskoczy.

Pozostaje jeszcze prawo gospodarza czy właściciela do decyzji. I do własnego widzimisię też.

Wodom cześć!
Andrzej

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusPozycjonowanieStowarzyszenie Wędkarzy InternautówCMS eZ PublishŚwiat DrukueZPublish

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).