Rybie Oko/Artykuły/Wędkarskie tereny/Łowiska specjalne cz.II
Łowiska specjalne cz.II |
Kończąc pierwszą część artykułu „Łowiska specjalne”, postawiłem na końcu trzy literki cdn. To jest druga część mojego spojrzenia na problem łowisk specjalnych i „łowisk specjalnych”. W przygotowaniu część III :-)
W pierwszej części artykułu o łowiskach specjalnych ukazałem charakter dwóch łowisk specjalnych prowadzonych pod szyldem PZW oraz mechanizm ich działania.
Dwa łowiska, dwa cele, różne spostrzeżenia. Pierwszy przypadek to jak to określił Tomek „burdel”, czyli bardziej humorystycznie „bordello bum, bum”. Na tego typu „łowiskach”, główną klientelę stanowią ludzie spoza obszaru stowarzyszenia i łowisko takie ma charakter wyłącznie komercyjny. Jest oczywistym, że taka prymitywna działalność gospodarcza powinna cechować się wysoką efektywnością oraz dochodowością, pozytywnie wpływając na stan finansów stowarzyszenia. Niestety takich informacji nigdzie nie mogłem potwierdzić w źródłach ogólnodostępnych, co powinno dziwić. Drugie z przedstawionych „łowisk specjalnych”, to w założeniach łowisko bardziej nastawione na wędkarza o określonych preferencjach i zapotrzebowaniach. Niejako przy okazji, w takich łowiskach, pojawiają się określone patologie, zarówno w kręgach zarządzających takim łowiskiem, jak i wśród jego użytkowników. To powinno, co najmniej zastanawiać i prowadzić do wyciągania wniosków.
Oczywiście poza łowiskami specjalnymi, o charakterze jak powyżej, jest całe multum łowisk prywatnych. Jedne śmieszą, drugie budzą zdziwienie. Jakby pomija się przy tym występowanie określonych zagrożeń dla środowiska. Dla władz gminy istotnym jest prowadzenie „działalności gospodarczej” i pozyskiwanie przychodów dla gminy z podatków. Na razie, urzędnicy w gminie, nie bardzo się zastanawiają nad skutkami ekologicznymi, tych przedsięwzięć, które są i będą.
Pozostawmy na uboczu, łowiska specjalne typu „zahacz, zapłać i zabierz”, jako swoiste uzupełnienie miejscowego folkloru i krajobrazu, a więcej uwagi poświęćmy innej kategorii łowisk specjalnych.
Wielokrotnie przywoływane są na FORUM, łowiska specjalne typu Raba, Mała Wisła czy San. Opinie różne. Od słów zachwytu, po opinie bardzo krytyczne. Prawda zapewne leży w pośrodku. Pierwszy podział, jaki się narzuca, to podział na łowiska prywatne takie jak Raba czy Mała Wisła oraz łowisko pod egida stowarzyszenia, czyli San.
Łowisko Józka Jeleńskiego, człowieka legendy polskiego wędkarstwa muchowego, to efekt „nieporozumień” :-) na linii ZG PZW a Józek Jeleński, ze wskazaniem na zwyciężcę, Jeleńskiego. Kolejny raz się okazało, że ZG PZW naprawdę nie wie, o co chodzi we współczesnym wędkarstwie. Za rok łowisko będzie obchodzić jubileusz dziesięciolecia istnienia. To ważne wydarzenie w polskim wędkarstwie. Ktoś pokazał dziadkom z PZW, że można lepiej, efektywniej i nowocześniej. Ze można kształtować postawy wędkarskie logicznym regulaminem łowiska a nie pitoleniem i biadoleniem. Ile przeszkód musiał pokonać Jeleński, które rzucał mu pod nogi Zarząd Związku, to najlepiej opowiedziałby sam zainteresowany. Na ten temat po Polsce krążą legendy, mimo znacznego upływu czasu. Na stronach internetowych można znaleźć zarówno opis samego łowiska, krótki rys historyczny, regulamin oraz aktualny cennik. A więc wszystko, co zainteresowany tym łowiskiem powinien wiedzieć, aby nie być zaskoczonym.
Kolejne łowisko specjalne w rękach prywatnych, to Mała Wisła, Maćka Wilka. Gdyby nie nowelizacja Ustawy, Prawo Wodne, to zapewne monopolista, jakim był PZW, nie dopuściłby do powstania kolejnego łowiska specjalnego /vide sprawa Jeleńskiego/. Na szczęście, taka nowelizacja nastąpiła i daj Boże, łowisk specjalnych, niezależnych od stowarzyszenia, będzie powstawać coraz więcej. To bardzo dobra wiadomość i perspektywy przełamania „monopolu” PZW na oferowanie usług w zakresie wędkarstwa. Łowisko powstało w tym roku i już zrobiło się o nim głośno. To zapewne zasługa Maćka Wilka, który w to przedsięwzięcie, oprócz pieniędzy włożył dużo serca, wiedzy i własnej pracy. Podobnie jak u Jeleńskiego, zainteresowany wędkarz, ma pełną informację na stronie internetowej. Próba oceny tego łowiska byłaby pochopna, ze względu na czasookres, jaki upłynął od jego powstania. Ja ze swej strony życzę Maćkowi Wilkowi sukcesu komercyjnego i wędkarskiego. Niech się darzy właścicielowi i wędkarzom. Niestety szkoda, że tylko wędkarzom muszkarzom, dane było doczekać takich chwil i prawa wyboru.
Kończąc tą część artykułu o łowiskach specjalnych, zapraszam jednocześnie na następny odcinek cyklu. Celowo nie ustosunkowywałem się do komentarzy, jakie pojawiły się po pierwszej części, uważając, że jest to przedwczesne. Częściowo, chciałbym pozostać w konwencji kabaretowej, zaproponowanej przez Jurka Kowalskiego. Ponieważ Jan Pietrzak, nigdy nie był moim ulubieńcem, jeśli idzie o kabaret, proponuję inny kabaret z tamtego okresu, a mianowicie Kabaret „TEY” z Zenkiem Laskowikiem, Rewińskim i Smoleniem. Mieli między innymi taki program pt. „Z tyłu sklepu”, nagrodzony zresztą na kabaretonie w Opolu. Jedną ze scen tego programu można sparafrazować i zaadoptować do dzisiejszej sytuacji w PZW.
Przychodzi wędkarz szaraczek do Prezesa ZG PZW i pyta się go.
-Czy są szczupaki?
-Nie ma!
-Czy są sandacze?
-Nie ma!
-Czy są pstrągi?
-Nie ma!
Czy są sumy?
-Nie ma!
-A co jest do cholery? -pyta się lekko wnerwiony wędkarz szaraczek.
-JA JESTEM!!!
/CDN/
Inne tego autora: Ryszard Siejakowski » więcej...
















Dyskusje i recenzje
palker <nospamUKRYTY@FILTRSPAMUrybieoko.USUNpl>
23.06.2005 14:32
Ewa Ćwikła
22.06.2005 20:48
Tomasz Okręt
22.06.2005 18:27
Jerzy Kowalski
22.06.2005 15:48