Rybie Oko/Artykuły/Wędkarskie tereny/Łowiska specjalne cz.III
Łowiska specjalne cz.III |
Po dwóch odcinkach, pora na trzeci. Tym razem trochę porównań i subiektywnych ocen autora tekstu. Jest oczywistym, że moje spostrzeżenia będą w sprzeczności z opiniami innych. Zwłaszcza osób bezpośrednio zainteresowanych tematem z takich czy innych racji.
Kontynuując cykl łowisk specjalnych, nie można pominąć dumy ZO PZW w Krośnie, łowiska specjalnego „San”. Łowisko rozpoczęło swą działalność na początku ubiegłego roku. Zlokalizowane na rzece San, od miejscowości Zwierzyń do ujścia rzeczki Hoczewki. O ile dobrze zrozumiałem przesłanie zawarte w opisie łowiska /jest specjalna strona internetowa tego łowiska, podobnie jak dla łowisk wcześniej opisanych/, jednym z najważniejszych zadań tego łowiska jest ochrona stada tarłowego lipienia, oraz zapewnienie łowiącym należytych warunków połowu. Zapewne dla postronnego wędkarza, szokiem, są ceny za uprawianie tej przyjemności i warunki regulaminowe łowiska. Można to streścić w kilku słowach. Maksymalne ograniczenia przy maksymalnych cenach. A więc stworzono łowisko, które trudno porównać, do jakiegokolwiek łowiska w Polsce. Aby być rzetelnym w ocenie, można i należy taką próbę porównania podjąć. W mej ocenie, najlepszym materiałem porównawczym będzie łowisko specjalne „RABA”. Na początek porównanie cen licencji rocznych. Rozpiętość cen karkołomna. SAN, to wydatek 1200 PLN, RABA to 100 PLN. A więc rozpiętość dwunastokrotna, czyli operując w procentach 1200%. Taka dysproporcja może powalić najbardziej odpornego. Dla wyjaśnienia dotyczy to przypadku bezwzględnych ograniczeń, czyli zakazu zabierania ryb łososiowatych. Porównanie cen za licencję jednodniową, jest niestety utrudnione, ze względu na brak odpowiedników. Na łowisku SAN, licencja dzienna kosztuje 50 PLN. Licencja na takich samych warunkach, czyli bez prawa zabierania ryb łososiowatych, dla łowiska RABA to 50 PLN za…. 1 miesiąc. Czytający to, może się zastanawiać skąd takie dysproporcje. Powiem szczerze, nie wiem. Próbowałem dokonać analizy i nie bardzo to wszystko trzyma się kupy. Jedynym czynnikiem, który może decydować, to czynnik kosztowy, chociaż i tutaj zawodzi intuicja i rozeznanie. RABA, to łowisko położone 40 kilometrów od Krakowa, terenu o zdecydowanie mniejszym wskaźniku bezrobocia niż rejon łowiska SAN. To automatycznie określa dysproporcje w wysokości płacy, na korzyść SANU. Zapewne jest odwrotnie i tylko zarządzający wie, co piszczy w trawie. W bajki o wrodzonej filantropii i charytatywności nie bardzo wierzę, a jeśli nawet, to nie na takim poziomie. Jeśli jeszcze wziąć pod uwagę, że kapitał początkowy miał inne źródła pochodzenia i jego koszty były dla łowiska SAN praktycznie zerowe, daje to dużo do myślenia. Można tylko domniemać, że koszty prowadzenia łowiska SAN są dalekie od rzeczywistych i zachodzić może przypadek tzw. polityki kosztowej, czyli maksymalizacji kosztów, przy jednoczesnej minimalizacji dochodu. Jakby na potwierdzenie tej tezy, dowodem jest cennik dla łowiska „Mała Wisła”, bardzo zbliżony do łowiska RABA. Z jakiego powodu, łowisko jest tak drogie, to trochę tę kwestię może wyjaśnić Uchwała ZO PZW Krosno w sprawie składki na ochronę i zarybianie: „członkowie PZW odznaczeni złotą odznaka PZW z wieńcami, są zwolnieni ze składek na ochronę i zarybianie”. „Członkowie PZW odznaczeni złotą lub srebrną odznaką PZW , a także członkowie związku powyżej 65 lat…..są uprawnieni do 50% ulgi w składce na ochronę i zarybianie”. Przy takiej filantropii trudno zorganizować łowisko za niższe ceny. Gdy komuś się daje, to drugiemu należy po prostu zabrać. Ot i cały komentarz.
Pozostawmy sprawy finansów trochę na uboczu i skupmy się na innej problematyce, jak łowiska specjalne oddziaływają i wpisują się w świadomość wędkarską. Tematyka z jednej strony ciekawa i zarazem kontrowersyjna. Łowiska RABA i „Mała Wisła” to łowiska typowo komercyjne i ogólnodostępne dla każdego obywatela RP. Jedynym warunkiem dokonywania połowu, to opłacenie stosownej opłaty i wylegitymowanie się dowodem tożsamości. Łowisko SAN wymaga dodatkowo posiadania karty wędkarskiej. Na zdrowy rozum nie wiadomo, po co? Pikanterii dodaje fakt, że dla wędkarza zrzeszonego w PZW, łowisko to jest droższe, bo członek PZW musi jeszcze opłacić składkę członkowską. Gdy do tego jeszcze dodamy fakt, że łowisko powstało ze składek członków Związku, to trudno to wszystko zrozumieć. Inny temat, to kwestia wyboru i obszaru działania. Osoby takie jak Maciek Wilk czy Józek Jeleński, praktycznie nie miały innej możliwości i musiały pójść tą drogą, którą poszły, tworząc łowiska specjalne. O stosunkowo niewielkim obszarze działania i oddziaływania stricte wędkarskiego. Jednakże wymowa ich działania jest znacznie szersza. Wystarczy przeczytać regulamin łowiska „Mała Wisła”, aby dostrzec określone niuanse. Mnie osobiście zafrapowały zapisy w cenniku oraz system ulg dla dzieci i młodzieży. Świadczy to zarówno o dalekowzroczności i racjonalizmie właściciela łowiska. Racjonalizmie, którego zapewne zabrakło twórcom łowiska specjalnego SAN. Uchwały i wnioski z VII zjazdu Delegatów PZW Krosno, są kolejnym dowodem, że słowotwórstwo jest tym, co najlepiej wychodzi w działalności stowarzyszenia. Zwłaszcza w obszarze na rzecz młodzieży. Jest też i inny znacznie szerszy problem łowisk specjalnych tworzonych pod auspicjami i za pieniądze stowarzyszenia, czyli członków. Czy łowiska specjalne, a więc o ograniczonym dostępie dla członków stowarzyszenia, w obecnej sytuacji w zakresie rybostanu są tym, co stowarzyszenie powinno szczególnie rozwijać? Czy są tylko uspokojeniem sumienia na bezrybnej mapie Polski. Aby nie być posądzonym o tendencyjne przedstawianie tematu, posłużę się wypowiedzią pana Pierrick Chevillotte z Francji: „Podniesienie kosztów licencji na łowiska, oczywiście nie może być celem samym w sobie: stwarzając warunki wędkarstwu elitarnemu, nie ureguluje się głębszych problemów” http://www.flyfishing.pl/web/article.php?a_id=1323. >
Praktycznie nie mam nic więcej do dodania do tej opinii. Łowiska specjalne, tworzone przez PZW to ucieczka od rzeczywistych problemów stowarzyszenia. To tworzenie mirażu. Fata morgana zawsze występuje na pustyni. Miraż łowisk specjalnych występuje na bezrybnej mapie Polski. Zasada została zachowana. Warto to dostrzec, dyskutując o problemie łowisk specjalnych.
Inne tego autora: Ryszard Siejakowski » więcej...


















Dyskusje i recenzje
Andrzej Trembaczowski
07.02.2006 13:45
Dariusz Krzyżański <nospamUKRYTY@FILTRSPAMUrybieoko.USUNpl>
29.06.2005 11:43
Andrzej Trembaczowski
29.06.2005 10:43
Sławomir Januszewski
29.06.2005 09:29
Darek Krzyżński <>
29.06.2005 00:11
Tomasz Płonka
28.06.2005 15:09
Tomasz Okręt
28.06.2005 12:49
Jerzy Kowalski
28.06.2005 11:39
Mariusz Szalej <marszalUKRYTY@FILTRSPAMUvirgo.USUNcom.USUNpl>
28.06.2005 10:44
Marek Kaczmarczyk
28.06.2005 07:56
Aleksander Monseu
27.06.2005 23:04