Rybie Oko/Artykuły/Wędkarskie tereny/Łowiska specjalne cz.III/Nie rozumiem czemu ten San tak w oczy kole?
Nie rozumiem czemu ten San tak w oczy kole? |
Nie wiem czemu akurat się tego Sanu przyczepiłeś? Gdybyś chciał napisać obiektywny artykuł, to zrobiłbyś wywiad z Piotrem Koniecznym. Zapytaj go o kalkulacje cenowe, zapytaj dlaczego są takie, a nie inne - myślę że odpowie.
Ja tam nie łowię, bo nie łowię na muchę, ale wielu moich kolegów chętnie tam jeździ (choć z Lublina to kawałek) i zawsze są zadowoleni.
Zadowoleni są wędkarze, poprawił się stan ryb również poniżej tego specjalnego odcinka (to zresztą tylko kawałek dużej rzeki). Niezadowoleni są tylko ci, którzy nie mogą przeboleć, że jest tam ryba i nie można jej zabrać. Oraz że tam jest dobrze, lepiej niż gdzie indziej.
A co do opłat.
Deklarowałem kiedyś, że jestem gotów przeznaczać 1/12 rocznych dochodów (takie określenie jest chyba lepsze, niż bezwzględna cena) na opłatę za wędkowanie, ale pod warunkiem że: w wodach będą ryby, i to nie wyhodowane sztucznie, ale dzikie naturalne ryby, które jeżeli nie zostaną złowione, będą mogły dożyć do swojej rybiej starości i będę miał szansę na spotkanie z rybą dużą i jeżeli spotkam nad wodą innego wędkarza, to będzie to tylko ktoś, kto szanuje przyrodę i łowi zgodnie z zasadami.
Za takie wędkarstwo jestem gotów zapłacić jedną miesięczną pensję. I nie będę uważał, że to drogo.
Nie da się dziś osiągnąć takiego stanu bez ochrony (a to kosztuje) i dobrego zagospodarowania wód (to też kosztuje). Wiem, ile to kosztuje. Niedawno układaliśmy projekt planu zarybień lubelskich pstrągowych rzeczek - daleko nam do Krosna, wód pstrągowych mamy mniej, więc i potrzeby skromniejsze. No i te wody pstrągowe to ok. 1 % wszystkich wód naszego okręgu. Kwota wyszła całkiem spora i to tylko za sam materiał zarybieniowy, do tego trzeba doliczyć jeszcze transport i inne koszta. I to tylko same zarybienia. Razem z ochroną taką, o jakiej marzymy (i jaką ma ten odcinek Sanu) kosztowałoby to znacznie więcej. I tego nie da się zrealizować za 100 czy 200 zł od wędkarza.
Łowiska specjalne czy komercyjne pokazują że są ludzie, którzy chcą łowić, mimo że płacą tyle, ile żąda gospodarz łowiska. I nie patrzą, by im się ta przysłowiowa karta zwróciła. Wolą zapłacić dziennie 50 zł, do tego dołożyć jeszcze drugie tyle za dojazd i nocleg i cieszyć się przyjemnościami wędkarstwa w rybnej wodzie, niż stresować się usiłując wydusić coś jeszcze z wody ogołoconej przez wszystkich.
Pozdrawiam
Andrzej
Powiązane z |


















