Rybie Oko/Artykuły/Wędkarskie tereny/Łowiska specjalne cz.III/O łowiskach: niech będą różne
O łowiskach: niech będą różne |
Są różne łowiska „specjalne” (słowo „specjalne” jest według mnie słowem zastępczym, oznaczy tyle, że jest na innych niż wszystkie wody PZW zasadach, o dodatkowych przepisach i opłatach) i nie bardzo można je porównywać, nawet te prywatne jak choćby jeź. Piaseczno czy łowisko „Eldorado” w Żelechowie.
Dla mnie jest oczywistym, że zagospodarowanie wód i udostępnianie ich do wędkowania musi być zróżnicowane. Oby to się stało jak najprędzej. Te różnice powinny wynikać ze specyfiki wody, z przyjętych celów, z otoczenia (inaczej w lesie, inaczej koło większego miasta), itd., itp.
Jestem za pełną swobodą decyzji gospodarzy, z tym, że na wodach dzierżawionych - stanowiących naszą wspólną własność - ta działalność nie może prowadzić do niszczenia środowiska naturalnego. To może dziś jeszcze nie zawsze funkcjonuje, ale mam nadzieję, że będzie.
Moim zdaniem wędkarstwo w Polsce powinno pójść właśnie w stronę takiego zróżnicowania.
1. Wody, powiedzmy ogólnodostępne, np. niektóre jeziora, duże rzeki, gdzie wędkowanie powinno być łatwo dostępne, za względnie niskie licencje i bez ograniczeń liczby wędkujących. Oczywiście nie należy oczekiwać, że będą to wody zasobne w ryby.
2. Łowiska „put &take” także i na wodach płynących, gdzie każdy za odpowiednio skalkulowaną opłatą będzie mógł się nałowić i zabrać tyle ryb ile zechce.
3. Łowiska dla tych, którzy cenią sobie naturę i dzikość, na wodach pięknych, dzikich, takich, których zniszczenie byłoby barbarzyństwem. Takich wód (nie tylko rzek, także niektórych jezior) nie wolno ani zadeptać, ani zarybiać nie pasującymi tam gatunkami, ani zagęszczać sztucznie rybami. Mają pozostać takie, jak. Natura chciała. Wędkarz, który tego szuka ma pozostawić je nietknięte i zabrać tylko symboliczną rybę, tak, by nie powodować uszczerbku. Takich łowisk jeszcze u nas chyba nie ma (może Psłęka?). Mam nadzieję, że powstaną. Z konieczności wędkowanie tam musi być limitowane, a koszt to głównie koszt ochrony, co w naszych obecnych warunkach nie wyjdzie tanio.
4. Inne rozwiązania mogą być zbliżone do którejś z tych trzech.
Ceny licencji nie tak łatwo skalkulować. Z jednej strony koszt utrzymania, z drugiej zapewnienie dochodów. Inaczej będzie w pobliżu większego miasta, inaczej gdzieś w terenie mniej ludnym. Zbyt wysoka cena może spowodować, brak chętnych i koszty się nie zwrócą. Praw ekonomii się nie przeskoczy.
Pozostaje jeszcze prawo gospodarza czy właściciela do decyzji. I do własnego widzimisię też.
Wodom cześć!
Andrzej
Powiązane z |


















