Rybie Oko/Artykuły/Wędkarskie tereny/Łowiska specjalne
Łowiska specjalne |
Gdy równo dwa lata temu, pisałem dla starego RO, dwuczęściowy artykuł pt. „Poza rok 2010”, pisałem go w odruchu protestu i sarkazmu na zjawiska, jakie występowały i miały charakter jednostkowy.. Pamiętam dwa komentarze do tego artykułu. Jeden Sławka Rybickiego, że jestem optymistą, bo opisane „łowiska specjalne” staną się powszechnością znacznie wcześniej. I drugi, utrzymany w tonie, aby nam taka zagłada idei wędkarskiej, nigdy nie zagroziła. Dzisiaj wiem, że to, co wyśmiewałem, staje się rzeczywistością, niestety….
Gdy słyszę wyrażenie łowisko specjalne, to za przeproszeniem dostaję odruchu wymiotnego. Odruch wymiotny bierze się zapewne stąd, że nie bardzo wiem, co ma stanowić o tej specjalności. Czy specjalne jest dlatego, że ktoś tak postanowił a w rzeczywistości mamy taki sam kanał, jak na innej wodzie, tylko za dodatkową opłatą. Czy specjalne jest, dlatego, że przeznaczone jest dla wędkarzy specjalnej troski, ze względu na wstydliwie skrywaną ułomność? A może specjalne jest, dlatego, że normalnego już nic nie może być? Jedno głupkowate wyrażenie a pytań więcej niż u księdza na spowiedzi.
Aby nie być kompletnie zielonym w temacie, zapoznałem się z regulaminami niektórych „łowisk specjalnych”, do niektórych dotarłem jako widz i tzw. gap, czyli „oglądacz”. Skojarzenia, jakie mi się nasunęły, można określić jednym zdaniem. To najczystsza farsa wędkarstwa i tyle ma wspólnego z wędkarstwem, co ma połów ryb za pomocą prądu elektrycznego z wędkarskim hobby. Gdy ktoś próbuje mi udowodnić, że jest to wysublimowana forma nowoczesnego wędkarstwa, to zaczynam go traktować jako czubka.
Jako nacja mamy dziwny dar naśladownictwa wszystkiego, co przychodzi z Zachodu. Bezkrytycznie zachwycamy się ich dokonaniami i rozwiązaniami, niezbyt zastanawiając się nad genealogia takich a nie innych rozwiązań. Określam to jako bezkrytyczne i bezsensowne małpowanie tylko, dlatego że tam się sprawdziło. Nie oznacza to jednakże, że musi się sprawdzić u nas. Nie ten poziom życia i nie ten poziom konsumpcji, które są głównymi czynnikami, takich a nie innych rozwiązań. Przyrównując to bardziej obrazowo, to tak, jakby wziąć chłopa prosto z pola i wsadzić go na siłę do promu kosmicznego. Mamy alternatywę, że prawdopodobnie nie przeżyje przeciążeń lub w najlepszym / a może najgorszym przypadku/ wróci na ziemię jako kompletny czubek.
Dla zobrazowania „charakteru” łowisk specjalnych, widoczek jednego z nich. Prowadzi je MZGRiW , czyli twór wywodzący się z PZW, który uwłaszczył się na związkowym majątku. Łowisko położone na skraju Puszczy Noteckiej. Głównie pstrąg tęczowy, trochę potokowca i jakieś tam świntuchy, typu karp. Łowimy pstrąga na …. kukurydzę, robactwo. Połów na wirówkę zakazany, aby nie ranić. Rewelacja i wyższa szkoła jazdy w wędkowaniu. Siedzę sobie i obserwuje „zmagania” mistrzów kija na łowisku specjalnym. Żadnej finezji, brutalna siła sprzętu i ludzkiej bezmyślności. W odruchu sarkazmu, proponuję łowiącemu gostkowi, aby zamiast kukurydzy założył filtr od papierosa. Zakłada. Głupi hodowlany mutant, wali w filtr tak samo skutecznie jak w kukurydzę. Po godzinie łowienia, dumni łowcy z wiaderkami pstrągów zasuwają do kasy, aby uregulować należność. Kilo pstrąga kosztuje o połowę więcej niż w markecie. Paranoja.
Drugi przykład. Pewien niewielki zalew na południe od Poznania. Kolejny wymysł inteligentnych władz okręgowych. Nawalono sandacza do oporu i stworzono kolejne łowisko specjalne. Wędkarze „specjaliści” łowią sandacze do bólu. Wynik 20 sztuk dziennie to żadna rewelacja. Ile jest rzeczywiście zabieranych do bagażników samochodów nikt nie wie. Łódki kursują, co dwie godziny do brzegu i po kilku chwilach wracają. Domyślam się, że kulturalni wędkarze, płyną do brzegu, aby załatwić tam swe potrzeby fizjologiczne. Zapewne minister, Sławoj-Składkowski, byłby dumny, że nie do wody. Po dwóch latach z łowiska specjalnego zostają tylko wspomnienia. Wychodzi na to, że za często sikali.
Zastanawiam się, jaki jest cel takich łowisk specjalnych?
Zapewne decyduje, tzw. element ekonomiczno-propagandowy. Ekonomiczny, bo dziwnie duży jest udział tzw. działaczy w pracach zleconych na rzecz łowiska specjalnego. A to jakaś pseudo ochrona, a to prace zlecone w związku z zarybianiem. Za wszystko się oczywiście płaci z kasy …no oczywiście związkowej, czyli składek. Nie miałbym nic naprzeciw gdyby było to przedsięwzięcie czysto komercyjne. Panowie „działaczowie”, biorą kredyt komercyjny na planowane przedsięwzięcie i gwarantują go, własnym majątkiem. Zapewne wtedy ilość prac zleconych i umów o dzieło, drastycznie by spadła. Wzrosła by zapewne również efektywność gospodarowania. A tak można brać z kasy, bo nie moje. Koszty horrendalne, co nie oznacza, że rzeczywiste. A propagandowy wydźwięk, to oczywiste. Gdy wokół totalne bezrybie, to zawsze można się pochwalić jakimś gównianym łowiskiem specjalnym. W czasach realnego socjalizmu, były tzw. sklepy za żółtymi firankami. Na rynku nic nie było albo było niewiele, ale w sklepach za żółtymi firankami można było kupić wszystko. Dzisiejsze łowiska specjalne prowadzone przez stowarzyszenie wędkarskie, zwane PZW, to takie sklepiki za żółtymi firankami. Jak to się ma do zapisów statutowych, to każdy powinien rozstrzygnąć na własną rękę. Statut znam jak mało kto i nie znalazłem zapisu o szczególnym traktowaniu łowisk specjalnych. Jest za to zapis należytej dbałości o powierzone mienie /a więc wody dzierżawione, użytkowane jak i własne/ z punktu widzenia właściwego pod względem jakościowym oraz ilościowym pogłowia ryb. Zarybienie jednej glinianki czy kaczego dołka, kosztem pozostałych wód, to najzwyczajniejszy przekręt i całkowity brak odpowiedzialności. Jeśli takimi metodami, działacze chcą sobie poprawić samopoczucie, to gratuluję …głupoty i bezczelności.
/cdn/
Inne tego autora: Ryszard Siejakowski » więcej...


















Dyskusje i recenzje
Tomasz Płonka
21.06.2005 10:55
Andrzej Graczykowski
21.06.2005 08:50
Tomasz Okręt
21.06.2005 00:39
Piotr Janczak
20.06.2005 20:00
Jerzy Kowalski
20.06.2005 18:36
Dariusz Żbikowski
20.06.2005 17:49
Tomasz Płonka
20.06.2005 17:06