Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 6 Ilość ocen: 1

Przychodzi facet do komisariatu i mówi, że zginęła mu żona.
- Proszę o rysopis, mówi policjant.
- Ma rzadkie, przetłuszczone, siwiejące włosy, wyłupiaste oczy, koloru wodnistego, zgarbiona, kuleje, ma pomarszczoną szyję..., tfu! Nie szukajcie jej.

Hyde Park»

Rozrywki

Rozrywki męczą - praca uspokaja.

Władysław Tatarkiewicz

Szukaj

Reklama

Sklepowe newsy »

St.Croix Rage Casting
St.Croix Panfish
St.Croix Rage
Bluza damska WFJ0320
Koszulka damska WRT9118
ACME - Phoebe

Rzeczka (czyli prosto z lamusa)

Ocena: 6 Ilość ocen: 2Ocena: 6 Ilość ocen: 2Ocena: 6 Ilość ocen: 2Ocena: 6 Ilość ocen: 2Ocena: 6 Ilość ocen: 2Ocena: 6 Ilość ocen: 2  hit
Ocena: 6 
Ilość ocen: 2 
 Ilość wyświetleń: 1940 
Komentarzy: 2 
ID: 9092 
Węzeł: 7494 
Moje drugie ja

Mam "swoją" rzeczkę. Nie, nie dlatego że ją wykupiłem, ale dlatego że ją lubię.

Pewnie jest jeszcze kilku ludzi, którzy tak ją nazywają, ale ich nie spotykam. Z prostego powodu - ryb tam mało i trzeba się dobrze nachodzić, aby coś złowić. Znam ją dobrze, bo lekko licząc 40 lat.
Kiedy ją poznałem płynęła wśród pól i lasów. Była okazalsza i głębsza. W głęboczkach szalały okonie i szczupaki a koło młyna w wielkim rozlewisku było eldorado linowe. Jej nurt żłobił w brzegu wyrwy, przy których uwijały się potężne klenie. Tam gdzie płynęła spokojnie oczkowały jazie i płocie.
Najlepsze miejscówki wymagały wielominutowego marszu pośród pól. Pod nawisami gałęzi na leśnych, głębokich odcinkach szukałem ryb i oddechu po marszu przez piaszczyste drogi. Drgające od upału powietrze i brzęczące owady zastępował tam szum drzew i chłód lasu. A ludzi pracujących w polu i pasące się krowy śpiew ptaków. Brakowało tylko jednego - wędkarzy.
Każdego roku spędzałem tam 2 miesiące wakacji. Najpierw z leszczynową witką potem z bambusem. Miejscowi byli zbyt zajęci przy gospodarstwie żeby stanowić konkurencję. Wyjątkiem był stary Marciniak łowiący klenie na muchy łapane na drzwiach stodoły, ale on miał swoje stałe miejsce i reumatyzm, który zmuszał go do statycznego wędkarstwa. Ani ja ani on nie mieliśmy wtedy kart wędkarskich. Zresztą ani starzec ani podrostek nic o nich nie słyszeli. Była rzeka i były ryby. I byliśmy my.
Potem gdzieś w górze rzeki założono mleczarnię. Zmiana koloru wody była pierwszą oznaką nowych czasów. Spływające smugi serwatki zmieniły zastoiska w bajora. Niestety to nie był koniec zmian. Rzeczkę przegrodzono jazami i tamą. Przemysł żądał wody. Czystej wody. Do tego to, co zwracał demon rozwoju gospodarczego wyglądało inaczej niż to, co wziął. Rzeczka zaczęła się zmniejszać. Płynęło w niej coraz mniej wody a coraz więcej śmieci. Znikły niektóre gatunki ryb za to komarów przybyło..
Zdradziłem ją na parę lat. Wyjechałem daleko, ale cały czas kołatał się po głowie jej obraz. Przecież nigdy nie zapomina się pierwszej miłości.
Kiedy wróciłem była inna. Znikły pola uprawne a ich miejscu szumiały dwumetrowe chaszcze. Po młynie zostały tylko betonowe umocnienia. Była płytka i zaśmiecona, choć woda odzyskała swoją przejrzystość. Mleczarnia splajtowała, zamknięto część fabryk. Rolnicy zamienili się w robotników.
Na jej szczęście smok gospodarki sam zaczął się pożerać.
Znowu zacząłem ją poznawać. Było ciężko, bo broniła się przed takimi jak ja pokrzywami, które zamieniły brzeg w dżunglę. Była nieufna, skaleczona przez ludzi. Kolce i gałęzie, kleszcze i komary stanowiły jej broń. Jakże słabą a jednak czasem skuteczną. W gąszczu więcej spotykałem śladów zwierząt niż ludzi. Jednak powoli jak bezdomny pies zaczęła się oswajać. Odkryła kilka swoich skrzętnie skrywanych uroków. Znowu zacząłem łowić w niej ryby. I znowu się zakochałem.
Co kilka tygodni przywoziłem jej w prezencie złowione gdzie indziej płocie, okonie i szczupaczki. Wpuszczałem je do wody i cieszyłem się jak głupi, gdy szybko odpływały.
Ciężko było tylko usunąć z niej śmieci. Spływały z każdym przyborem a moje weekendowe wizyty były zbyt rzadkie. Co gorsza część z nich mogłem usunąć tylko ciężkim sprzętem.
Jednak na przekór cywilizacji zaczęła się odradzać. Z roku na rok coraz piękniejsza i łaskawsza. Dla niej zdradzałem rodzinę, pracę i miasto. Zainwestowałem w kilka operacji kosmetycznych zwalając nadbrzeżne kikuty drzew i budując z nich prowizoryczne tamy. I nie tylko ja. Czasem spotykałem nad wodą ludzi z wędkami, którzy zamiast łowić naprawiali zniszczone tamy.
I zaczęła nam odpłacać powietrzem, wrażeniami, zielenią i rybami. Ten głodzony i poniewierany kundel zaczął machać ogonem i łasić się. Odzyskał wiarę w ludzi.
Człowiek jest jednak straszny. Ktoś komuś wsypał ?oprysk? do stawu. Ktoś podniósł stawidła. Trująca ciecz popłynęła w dół rzeczki zabijając wszystko.
Na kilka miesięcy stała się najczystszą rzeką w Polsce. W jej korycie nie było nawet owadów.
Teraz znowu wpuszczam tam ryby. Na jak długo?.

Dyskusje i recenzje

Pokaż teksty   
   

Chyba każdy z nas ma tą swoją rzeczkę, tą do której myślami wracamy, która po nocach nam sie śni. Nie wszyscy potrafią się do tego publicznie przyznać, a to przecież takie ludzkie...
Pięknie to napisałeś...

Początek

Primum non nocere

Wpuszczaj....jest sens, nawet, jeśli jeszcze nie raz będziesz musiał zaczynać od początku....
Za ten piękny tekst pozwól, że ofiaruję Ci inny. Tobie i jej.


Poznałem ją na granicy łąki i lasu,
słońca i cienia.
Miała oczy jak nenufary,
sennie przyknięte
i warkocze: całowane słońcem
moczarkowe sploty.
Ustroiła się na powitanie
w bursztyny grążeli
i turkusy niezapominajek.
Smukłością trzciny
skłaniała się ku mnie
a głos miała słodki
jak szum sitowia.
I ukochałem ją nad inne
za jej dziewiczą dzikość,
przekomarzanie meandrów
i kryształową czystość źrenic.
Nawet kiedy płakała
w szarości deszczu
słodsza mi była nad inne.
Moja pierwsza kochanka,
moja miłość.
Rzeka.

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusSystemy CMSWędkarstwo - archiwumŁowiskaPozycjonowanie stron WWWForum wędkarskie

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).