Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 5.88 Ilość ocen: 8

Blondynka łapie przy drodze "okazję". Zatrzymuje się ciężarówka. Blondynka wsiada, jadą, ale po kilkunastu kilometrach coś zaczyna szwankować w silniku. Kierowca zjeżdża na pobocze, otwiera maskę i zaczyna grzebać w silniku. Blondynka przygląda mu się przez chwilę i powoli zaczyna się rozbierać.
Kierowca staje jak wryty...

- Co pani robi?

- Sama się rozbieram, bo znam takich jak pan. Najpierw grzebiecie
w silniku, upapracie sobie łapy, a ja potem nie mogę majtek doprać !

Hyde Park»

Konkursowa recepta

By w konkursie wystartować
Trzeba by coś wysmarować.
Trzeba umieć opowiadać
No i słowa mądrze składać.

więcej...

Szukaj

Reklama

Sklepowe newsy »

St.Croix Rage Casting
St.Croix Panfish
St.Croix Rage
Bluza damska WFJ0320
Koszulka damska WRT9118
ACME - Phoebe

Rybie Oko/Artykuły/Wspomnienia 

Wspomnienia

Według daty publikacji:Rosnąco Malejąco    Według ocen:Rosnąco Malejąco    Według ilości ocen:Rosnąco Malejąco
Według ilości wyświetleń:Malejąco    Według ilości poleceń przyjaciołom:Malejąco    Losowo:Losowo

zawody

Magdziarek

Ryszard Siejakowski

Moje pierwsze wędkowanie

Trzy zdania o amatorach

Mateusz Sławiński

taaaaakie okonie

taaaakie okonie

Latający szczupak Ocena: 5 Ilość ocen: 2Ocena: 5 Ilość ocen: 2Ocena: 5 Ilość ocen: 2Ocena: 5 Ilość ocen: 2Ocena: 5 Ilość ocen: 2Ocena: 5 Ilość ocen: 2

Jarosław Szczepaniak

Wspomnienia z dobrych czasów

Stary, ale wielokrotnie sprawdzony sygnalizator.

Wędkarskie miesiące - Maj

Niezwykła przygoda z wędkom:) Ocena: 3.333333 Ilość ocen: 1Ocena: 3.333333 Ilość ocen: 1Ocena: 3.333333 Ilość ocen: 1Ocena: 3.333333 Ilość ocen: 1Ocena: 3.333333 Ilość ocen: 1Ocena: 3.333333 Ilość ocen: 1

Nad ranem...

Puszka Pandory. Ocena: 4.933333 Ilość ocen: 5Ocena: 4.933333 Ilość ocen: 5Ocena: 4.933333 Ilość ocen: 5Ocena: 4.933333 Ilość ocen: 5Ocena: 4.933333 Ilość ocen: 5Ocena: 4.933333 Ilość ocen: 5

Roman Wigura

Ostatnie wypowiedzi

Krochmole

Bardzo ciekawa historia. Szczególnie ta opowieść o metodzie chwytania ale w to, że piżmaki wyjadły ryby z siatki to nie wierzę. Mogła to zrobić norka amerykańska (często to się zdarza) albo wydra. Piżmaki żywią się, bowiem pokarmem roślinnym i bezkręgowcami.
Pozdrawiam Seba
P.S. A ja kocham wszystkie stworzenia duże i małe, nawet te powszechnie uważane za szkodniki, bo to najczęściej ingerencja człowieka w środowisko spowodowała, że pewne gatunki uważamy za pożądane a inne za szkodniki.

Początek

Krochmole

Można tych zwierzaków nie kochać, ale jedno przyznać trzeba...
Są to przemiłe i zabawne stworzenia. Lubie obserwować je nad wodą.
A tak z drugiej strony...nie wiem czemu, ale pasuje do nich ta nazwa...Krochmole...
Dobrze napisane.

Początek

Wpadki wędkarskie
Primum non nocere

Sorrry, jeszcze "wypłata"- zapomniałam o ocenie: miło się czytało! I miło wiedzieć, że taki Maestro też od czasu do czasu ma "wejścia" jak zwykły smiertelnik.......

Początek

Wpadki wędkarskie
Primum non nocere

Miałam wtedy 15 lat i byłam z rodzicami na "wczasach"- jeśli ktoś pamięta co to znaczy- w miejscowości Budowo koło Złocieńca, na Pojezierzu Drawskim, w dawnej "wiosce olimpijskiej" czyli na terenie ówczesnej jednostki LWP. Ponieważ o wędkarstwie nie miałam pojęcia a łapali tam wszyscy na leszczynowe patyki z kawałkiem żyłki, spławikiem z korka i byle jakim haczykiem, no to ja też chciałam spróbować. "Prawdziwy Wędkarz " z sąsiedniego pokoju zrobił mi taką wędkę i poszłam na ryby w miejsce, które wydawało mi się najlepsze:wpływ rzeki do jeziora.(Prawdziwy Wędkarz był jakieś 20 metrów dalej- na szczęście). Było tam kilka resztek pali po starym pomoście. Żeby dalej rzucić, wlazłam na taki pal, potem na następny, żeby mieć równowagę. Niestety, moje pojęcie o wędkowaniu było takie, że zgodnie z ówczesną modą miałam na nogach trepy na drewnianym spodzie. Nagle spławik zanurkował, szarpnęłam wędką z energią tajfuna, pale były śliskie.... no i resztę można sobie wyobrazić. Kąpiel była nawet w to ciepłe lato miła. Ku zdumieniu Prawdziwego Wędkarza, nie wypuściłam z rąk leszczyniaka, wylazłam na brzeg i "wywlokłam" moją płotkę z wody. Usłyszałam wówczas magiczne i prorocze słowa: no dziecko, będzie z ciebie wędkarz. I słowo..... się spełniło, że o ciele nie wspomnę, bo jestem jakieś 40 kilo starsza od tamtej pory. Masa wdzięku!!!!

Początek

Wspomnienia z dobrych czasów

Jarku - dobrze to napisałeś, przyjemnie jest przeczytać takie wspomnienia...

Początek

Wspomnienia z dobrych czasów

Bardzo dobry tekst.Mam tylko 18 lat , ale pamietam podobne zasiadki.Zazwyczaj na 1 maja wedkarze ze śląska przyjeżdrzali 2-3 dni wczesniej żeby mijsce sobie zająć.To były piękne czasy jak się widziało rzesze wędkarzy , nad brzegami było tak jasno, że można by było ksiązki czytać.Mam nadzieje że podobne chociaż czasy jeszcze nastaną i będe już teraz wśród tych wędkarzy
pozdro TIUR

Początek

Wspomnienia z dobrych czasów
Primum non nocere

Jarku, takie wspomnienia to skarb. Pięknie i ciepło napisane opowiadanie. Najlepszy hołd, jaki mogłeś złożyć koledze- wędkarzowi. Dziękuję za wzruszenie. Bo się wzruszyłam.

Początek

Bolki kuzyna Ryśka
Krzysztof Poniewierski

Ewo jeżeli chodzi o metodę połowu i amok ryb, to znam to z własnych corocznych wypadów na jeden z Wiślanych dopływów w ujściu do tejże Królowej . Jest mała różnica owad troszkę inny i efekty niecodziennych połowów inne : jazie i klenie (raczej JAAAZISKA i KLEEENISKA).
Specjalnie nie podaje szczegółów odnośnie łowiska i okresu połowów ponieważ już zdarzają się "mięsiarze" na tym łowisku, których interesuje tylko tanie mięcho
Ps. Czasem w prostocie zestawu kryje się jego siła ), a na Bugu w czasie rójki jętek łapie się solidne sumy, cmokające raz po raz o powierzchnię wody ) extra przeżycie

Początek

Bolki kuzyna Ryśka
Jarosław Szczepaniak



Ewo na takie żerowanie w „amoku” na robalach fruwających można nadal popatrzeć na Sulejowie. Często obserwowaliśmy z kolegami, jak bolenie żerują na meszce, która całymi chmarami zalegała na wodzie. Ja opisałem podobne zjawisko tylko, że wtedy żerowały w jeszcze większym „amoku” na malutkich rybkach, wyskakując nad wodę. Ten niezapomniany widok zdarzył się nam pierwszy raz w życiu i obawiam się, że jedyny. Zastanawiające w tym wszystkim jest, to skąd nagle wzięło się tyle boleni w jednym miejscu? Tak normalnie, nie zdarza się złowić ich Bóg wie ile, zwykle trafia się jeden, czasem dwa, choćbyś przynętę miodem wysmarowała. Zresztą nie nastawiam się wyłącznie na nie. Z domu wyjeżdżam z nastawieniem na okonia, przy okazji łowiąc szczupaki, czasem bolenia czy sandacza. Piszesz, że to musiał być cud, tak to był jakiś fenomen, który nie zdarza się, na co dzień. To był balet w wykonaniu boleni. Od tamtej pory zawsze mam aparat ze sobą, ale niestety już ich nie widać w tym szale obżerania się.
Pozdrawiam. Jarek

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusWędkarstwoEtykiety odzieżoweSystemy CMSSystemy CMSPrzynęty wędkarskie

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).