Rybie Oko/Artykuły/Wspomnienia/Trzy zdania o amatorach/Szczęście początkującego
Szczęście początkującego |
Czytając, przypomniałem sobie jak kiedyś, dawno, bo w latach 70, przyszedł do naszego Koła nowicjusz, a w weekend pojechał na swoje pierwsze ryby i to ze spinningiem i wielką blachą. Złowił na nią suma 18 kg.
Szczęście początkującego, frajera, czy jak tam jeszcze zwać. Znane, nie tylko w wędkarstwie, w myślistwie także. Opisane też w literaturze.
I dobrze! To bardzo potrzebne, abyśmy my – „stare wygi” nie popadali w zarozumiałość.
Z zazdrości, szczękościsku i „chodzącego gula” łatwo się można wyleczyć. Cieszmy się razem ze szczęściarzami, szczerze i bez zazdrości, tym bardziej, że ich sukces jest w jakiejś części także i naszą zasługą (zaproponowana miejscόwka, dobrana błystka, dobra rada itp). W takiej sytuacji radość jest podwόjna.
Andrzej
Powiązane z |


















