Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 4,5 Ilość ocen: 7

Przyjaciele

Wraca mąż do domu a tu żonka w łóżku z jego przyjacielem!
Wyciąga pistolet ... bach i trup na miejscu.
Żonka leniwie wyłazi z łóżka i mówi:
- Rób tak dalej a bez przyjaciół zostaniesz!

Przyjaciele
  • Obecnie 4,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,6/5 (7)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

Moloch – beton i stal.

Stoi na Twardej wzgardzony moloch,
Ciężki, ogromny, z betonu kolos.
O jego mury nasz krzyk się rozpływa:
Jak tłusta oliwa.

Stoi, nie słyszy, chłód z niego dmucha.
Mróz z oziębłego betonu - aż bucha.
Uch – jak tu mroźno!
Puff - jak tu groźno!
Uff – już za późno!
Pokojów w nim, pootwierali,
Oziębłej władzy – z drzwiami ze stali.
I pełno w nim ludzi, jakby w wagonie.
W każdym są żłoby i siwe konie.
Na stołkach, siedzą same grubasy.
Siedzą i żrą tłuste kiełbasy!
Czwarty pokój, jest dla Barona!
W piątym, się mieści, Jego ambona!
W szóstym – trzyma swego Opelka,
Pod każdym kołem, jest wielka belka.
W siódmym, jest stół i dwie szafy.
W ósmym – kobieta z szyją żyrafy.
W dziewiątym, trzymają, tuczone świnie.
Na strychu, kartony, pudła i skrzynie.
Baron, okna ma na dziedziniec.
Przyjdźcie, obejrzeć ten wielki zwierzyniec!
Wszystkich pokoi jest ze sześćdziesiąt,
Odwiedzić wszystkie, zajęłoby miesiąc.
Ten moloch stoi w „Stolicznym” mieście.
A w nim: synowie, zięciowie, ojce i teście!
Lecz choćby nas przyszła, rzesza atletów,
I każdy zjadłby po kilka kotletów,
I każdy z nas, rozum wytężał.
Tam nie przeniknie - taki to ciężar!
Nagle – gwizd!
Nagle – świst!
Drzwiami – buch!
Baron – w ruch!
Najpierw – powoli – przez wzgląd na wiek – ociężale,
Rusza Baron – po hollu – ospale.
Szarpie za klamki, otwiera z mozołem,
I kręci się w miejscu, jak koło za kołem.
To biegu przyspiesza, to gna wszystkich prędzej.
I dudni, i stuka, łomoce do drzwi i pędzi i pędzi…
A Ty, dokąd? A Ty, dokąd? Na wprost! Do sali!
Na chwałę, na chwałę! Barona– wybrali!
To góry, to rzeki, jeziora, a także i Nas!
Spieszy się, spieszy, by zniszczyć na czas!
Na postrach tupie i puka, i stuka to:
To, to tak, a to to tak. A to to?
Gładko tak, lekko tak przemawia na sali.
Jak gdyby nie beton, lecz moloch ze stali!
Nie starszy - zmęczony życiem chłopina – zdyszany,
Lecz fraszka, igraszka, żołnierzyk blaszany!
A po co to, a na co im to, czy czas Nas gna?
To po to, to po to, w kłopoty Nas pcha!
Rozpędzi, rozwali, wybucha, buch, buch!
To kawa gorąca wprawiła Go w ruch!
To kawa ze szklanki, przewodem do „tłoczku”,
A „tłoczek”, poległ już dawno na boczku.
I pędzi, i goni, spraw pilnych się tłoczy.
Nikt nie wie, nikt nie wie, jak los się potoczy!
I usta terkocą, i puka w ambonę i stuka to:
To tak, a to to tak, i to to tak i tak to to…

Moloch – beton i stal.
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 3,9/5 (11)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Dream Team Carp i Rio Ebro 2009

Ocena: 0 
Ilość ocen: 0 
 Ilość wyświetleń: 9463 
Komentarzy: 0 
ID: 175619 
Węzeł: 141089 

Decyzja o wyjeździe na Rio Ebro była bardzo spontaniczna. Pomysł wydawał się niemożliwy do zrealizowania gdyż w okolicach Caspe domki trzeba rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Jednak los był po naszej stronie i udało nam się zakwaterować na tydzień w domku u pewnego Anglika.
Wyjechaliśmy w sobotni poranek, trasa obejmowała Niemcy oraz Francję. Koszt takiego przejazdu autostradami to 96Euro w jedną stronę, warto mieć przy sobie 50Euro monet, gdyż bramki są bardzo źle oznaczone, natomiast w nocy działa średnio jedna bramka z obsługą .W przypadku dużego natężenia ruchu nie będziemy mieli szansy na zmianę bramki co zirytuje pozostałych kierowców...

Decyzja o wyjeździe na Rio Ebro była bardzo spontaniczna. Pomysł wydawał się niemożliwy do zrealizowania gdyż w okolicach Caspe domki trzeba rezerwować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Jednak los był po naszej stronie i udało nam się zakwaterować na tydzień w domku u pewnego Anglika.
Wyjechaliśmy w sobotni poranek, trasa obejmowała Niemcy oraz Francję. Koszt takiego przejazdu autostradami to 96Euro w jedną stronę, warto mieć przy sobie 50Euro monet, gdyż bramki są bardzo źle oznaczone, natomiast w nocy działa średnio jedna bramka z obsługą .W przypadku dużego natężenia ruchu nie będziemy mieli szansy na zmianę bramki co zirytuje pozostałych kierowców...
Na miejsce dotarliśmy w niedzielę rano,byliśmy zaskoczeni tym, że przywitano nas tak serdecznie. Właściciel udzielił nam kilku cennych rad, za co byliśmy mu bardzo wdzięczni.
Niefortunnie trafiliśmy na okres w którym poziom wody w Caspe był mniejszy od najwyższego aż o 15m. Oprócz tego pogoda była zdecydowanie gorsza niż się wszyscy spodziewaliśmy - wiał silny wiatr i nic nie zapowiadało szybkiej zmiany...
W niedzielę postanowiliśmy wybrać się na jedno ze stanowisk, Rafałowi się poszczęściło ale niestety na krótko, ponieważ miał jednego karpia, który niestety wpłynął w skały i się spiął.

W dniu następnym nasza sytuacja nie uległa zmianie. Zdecydowaliśmy się na wybranie innego stanowisko, na którym zdecydowaliśmy się pozostać do końca wyprawy.

Większą część dnia spędziliśmy na sondowaniu dna oraz nęceniu.
Poniedziałkowe brania były również niesatysfakcjonujące - jeden spięty karp na mój zestaw to wynik, który nie napawał optymizmem. Wieczorem z niezbyt dobrymi humorami udaliśmy się do domku. Noc była zimna, i bardzo wietrzna.
We wtorek utworzyliśmy z czeską ekipą 'International Team'. Wiatr powoli się uspokajał, co zwiastowało coraz lepsze wyniki. Atmosfera była fantastyczna, a towarzystwo wyśmienite, niezwykle radośni Czesi oraz ogromny zasób wiedzy na temat rzeki Pavla Straka, który dodał wiary całej ekipie. łowisko donęciliśmy wspólnie z Czechami, grubym pelletem firmy 'Spektrum', kukurydzą oraz dodatkowo pelletem polecanym przez miejscowych.
Wieczorem wszyscy zebraliśmy w domku, nawiązaliśmy nowych przyponów, dostosowanych do odcinka rzeki- dodam, że uciąg wody� był dużo mniejszy niż przypuszczaliśmy, na dnie było trochę mułu, a głębokość wynosiła od pięciu do dziewięciu metrów.
Zestawy karpiowe kładliśmy na płytszej wodzie, natomiast sumowe trochę głębiej - ukłony dla Pavła, który perfekcyjnie namierzył 'siedliska' sumów :)
W środę szczęście dopisało Rafałowi ponieważ złowił karpia. Była to przepiękna, 18 kilogramowa torpeda, która mierzyła zdecydowanie ponad 1m. Zrobiliśmy piękne zdjęcia i wypuściliśmy karpia. Chwilę później miałem dwa brania, obydwa karpie udało mi się wyholować, mierzyły około 75-80cm. Natomiast ich waga oscylowała w granicach 8-9kg.

To nie koniec emocji!
Pierwsze branie sumowe miał Michał z Czech, po zaciętym i emocjonującym holu naszym oczom ukazał się piękny, gruby i długi sum! 216cm! Całą akcję udało nam się nakręcić na wideo! Bez wątpienia będzie ona umilać zimowe wieczory :]
Kilka chwil po tym braniu, sumową wędkę Zbyszka... sum prawie wyrwał ze stojaka!
Niesamowita siła ryby i kilka potężnych odjazdów! Piękne cielsko z gigantycznym brzuchem, na miarce 220cm oraz 70 kilogramów!
Piękne sceny do kolejnej - trzeciej już odsłony serii filmów DTC - 'Karpie przy drinkach'.

Późnym wieczorem nastąpilo nieoczekiwanie potężne branie na karpiowy zestaw Pawła, niestety okazało się braniem sumowym i tym razem wygrała ryba. Paweł 'poczaszkował' nad innym zestawem i postanowił wyholować suma na karpiówkę.
Parę minut po tym zdarzeniu ujrzeliśmy branie na wymienionej wyżej sumówce, a że kolej przypadła na mnie doskoczyłem do niej w 2 sekundy :)
Po ciężkim holu, wyciągnąłem suma 170cm, jak na Ebro - dzieciaka :)

W tym samym czasie branie na 'sumowo-karpiowy' zestaw, Paweł doczekał się kolejnego brania.
Po kilku minutowym holu, na brzegu ląduje sum - 180cm! Jest to niewątpliwie dziwna sytuacja :] Sum na karpiówce, żyłka 0,36... Radość Pawła - ogromna :]

Wieczór zakończył się więc pięknymi okazami, oraz tysiącami spławek, które dodają tej wodzie niesamowitego uroku -tylu spławek powiem szczerze, nigdy wcześniej nie widziałem. Potężne spławki można usłyszeć i zobaczyć co kilka sekund :]

Zaskakująco szybko zastał nas czwartek... ostatni dzień hiszpańskiej przygody.
W pewnym momencie zwątpiłem, przyznaje, ale po niesamowitych braniach sumowych i fantastycznych karpiach żałowałem, że to już koniec.
Starałem się więc w pełni wykorzystać ostatni dzień nad Rio Ebro.
Parę godzin po rozstawieniu Rafał miał dwa karpie, potem Zbyszek sumika na mój zestaw karpiowy (około 40cm). Kilka chwil później na pellet na moim zestawie skusił się karp 10kg.

Kolejne branie było na sumówce - kolej na Witka z Czech, hol również ciekawy. Efektem była ryba dłuższa niż wędkarz, wielka radość oraz cudowne zdięcia.
Dzień już był kapitalny, a to dopiero południe. Kolejne branie na sumówce! Tym razem kolej Romana z Czech. Efektowny hol i bardzo długi sum ponad 2m na brzegu.

Szczęście nam dopisało ponieważ trafiliśmy na bardzo dobre miejsce! Donęciliśmy więc resztą pelletów i na branie nie czekaliśmy długo!

Kolej na Rafała! Sum był jednak nieco krótszy, 150cm musiało jednak usatysfakcjonować łowcę :]

Dzień upłynął w mgnieniu oka, nastał wieczór -postanowiliśmy więc zrobić wspólne fotki z naszymi sumami. Zaznaczę tutaj, że ryby przechowywaliśmy w specjalny sposób w wodzie, nie jest on niebezpieczny dla sumów.
Sumy po sesji wróciły więc całe i zdrowe do wody :]

Po sesji zawinęliśmy sprzęt i pojechaliśmy razem z Czechami do baru, gdzie miały miejsce długie rozmowy, przeglądanie fotek oraz nakręconych scen - to jest to co lubimy najbardziej.
Piątek był niestety dniem wyjazdu.
Niesamowite wydarzenia oraz zwroty akcji sprawią, że nikt z nas nie zapomni tego wyjazdu przez wiele, długich lat - no chyba, że przyszłoroczny wyjazd będzie równie dramatyczny :) Ilość sumowych brań zaskoczyła nas wszystkich.
International Team wyciągnął w sumie 11 sumów, największy mierzył 220cm, najmniejszy 40cm., natomiast największy karp ważył 18kg.

Ogromne podziękowania należą się Pawłowi Straka, którego ogromne doświadczenie sprawiło, że mamy co wspominać.
Namiary na Pawła, który organizuje wyjazdy na Ebro znajdziecie u nas na stronie.

Dziękuje wszystkim uczestnikom za wspaniały wyjazd, pozdrowienia dla:

Pawła, Rafała, Zbyszka, Romana, Witka, Michała Pawła oraz Zuzy!

Bartek Zdrzeniecki [DTC].

Więcej na:

www.dtc.wedzisko.info

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości


Reklamy KrokusForum wędkarskiePozycjonowanieOsuszanie ścian - iniekcja krystalicznaHydroizolacja - Izolacje fundamentówInstalacja i konfiguracja OpenERP

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).