Szczupły chciał przechytrzyć Czapka,
Pierwszy atak, była zdrapka,
Pokaleczył mi wobblera,
Wtedy wzięła mnie cholera.
Więc na żyłkę wszedł "boxerek",
Lepiej będzie, bo ma sterek.
Żyłka zero osiemnaście,
Kijek spoko, no więc właśnie.
Rzut daleki, trzciny blisko,
Bój się stare zębaczysko.
Kręcę korbką w znany sposób,
Z brzegu patrzy kilka osób.
Rzucam jeden raz i drugi,
Z czoła lecą potu strugi.
Upał ze trzydzieści w cieniu,
Jeszcze kapok na ramieniu.
Drobiazg gdzieś umyka w krzaki,
Pewnie okoń lub szczupaki ?
Pełna flauta, czysta woda,
Trochę iść do domu szkoda.
Jeszcze rzucę, nic nie szkodzi,
Ściągam, nagle blisko łodzi,
Jak nie walnie, wyskok, hura !!!
Jest zębaty lecz dał nura.
Ciągnie żyłkę, szpula brzęczy,
Niech się trochę szczupły zmęczy.
Męczy siebie, meczy Czapka,
Lecz to dla mnie niezła gratka.
Krzyki z brzegu, ciągnij chłopie,
Bo ci szczupły znów dokopie !
Trochę sportu nie zaszkodzi,
W podbieraczek i już w łodzi.
Jeszcze haczyk wyjmę z pyska,
Popatrzymy na się z bliska,
Dałeś mi niezłego kopa,
Więc do wody zmykaj, hopa !!!
Ostatnie wypowiedzi
« Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9