Wolejki.
(antywędkarskie)
(Będąc pod wrażeniem sprośnych nieraz limeryków oraz
innych satyrycznych wierszy Pani Wisławy Szymborskiej
m.in. Jej „Lepieji” , na ich wzór napisałem kilkanaście
swoich „Wolejek” wciskając się w wędkarską lukę tematyczną
satyry, jakiej nie wypełniła Wielka Poetka. Hiljot.)
*
Wolę wsadzić nos w poduchę
i pod babskim leżeć cycem,
niż w jesienno-śnieżną pluchę
łowić w rzece głowacice.
*
Wolę w domu koło pieca
bawić wnuki albo kotki,
niż nad wodą się podniecać
braniem jednej, marnej płotki.
*
Wolę w barze gary zmywać,
albo miejskie czyścić sracze,
niż na brzegu w deszcz się kiwać
nocą, z wędką na sandacze.
*
Wolę z laską iść na ksiuty,
lub opalać się na raka,
niż tysięczne ćwiczyć rzuty
podczas wypraw na szczupaka.
*
Wolę w łóżku pod pierzyną
z żonką czytać „harlekiny”,
niż o świcie z kwaśną miną
z wędką wybrać się na liny.
*
Wolę gnieść się w autobusach,
by oglądać małpy w ZOO,
niż polować na miętusa,
kiedy ciemna noc wokoło.
*
Wolę z kumplem iść na piwo
i piosenki sprośne śpiewać,
niż nad wodą tkwić leniwą
i nad chudym leszczem ziewać.
*
Wolę z grilla jeść kiełbachy
i pić piwo na balkonie,
niż w jeziorze, w muł po pachy
leźć z ripperem za okoniem.
*
Wolę w krzakach, gdzieś nad Wisłą
pieścić Mańkę, albo Kasię,
niż nad wodą mętną, skisłą
łowić kiełbie lub karasie.
*
Wolę byczyć się pod gruchą,
zimnym piwkiem lecząc kaca,
zamiast wyleniałą muchą
pustą wodę pół dnia macać.
*
Wolę szukać porno w kompie,
gdzie dziewuchy dupą trzęsą,
niż za byle jakim krąpiem
brodzić, oblepiony rzęsą.
*
Wolę wybrać się na grzybki
lub przyglądać się przyrodzie,
niż za pstrągiem brodząc szybkim
zmoczyć dupsko w zimnej wodzie.
*
Wolę sam się już umartwiać,
gdy się zbudzę pod namiotem,
niż wyciągać z wody karpia
utytłany cały błotem.
*
Wolę buzi dać sąsiadce,
gdy mąż w pracy nic nie kuma,
niż nad rzeką na zasiadce
tracić noc na branie suma
*
Wolę, by mnie w parku zorza
obudziła, gdy zachleję,
niż w podbierak brać węgorza,
który i tak z siatki zwieje.
*
Wolę trzepać już dywany
oraz wymyć wszystkie szyby,
niż o świcie, niewyspany
z ciężką torbą iść na ryby.
* *
Ale, gdyby w rzece „brzana”
cycki miała niczym banie,
pewnie z kijem już od rana
wziąłbym się za „wędkowanie”.
* * *
Podsumowanie.
Wciąż tak powtarzają ci, co
nigdy suma nie widzieli
i nietknięci wędkochcicą
w piachu plaży by gnuśnieli,
lub na kupie leżąc siana
chętnie „paśli by bociana”.
(„paść bociana” = lokalne określenie leniuchowania)
Ostatnie wypowiedzi
Następna » 1 2 3 4 5 6 7 ...9