Ryby i przyjaciele |
Ryby - moi przyjaciele
Temat taki nie ciekawy,
wiec koniec tej zabawy,
do pisania już przechodzę,
i o przyjacielach - rybach wam opowiem.
Spotkaliśmy się nad wodą,
ja na brzegu ona w wodzie,
nagle na haczyk ją złapałem,
i do siatki ją wkładałem,
rybka mała, szczęście wielkie,
bo złowiłem sam uklejkę,
a na koniec ją wypuszczałem,
i radochy najwięcej miałem,
to był pierwszy mój przyjaciel.
Teraz łowię leszcze, płotki,
ale nigdy na ochotki,
dużo szczęścia mi dają, gdy je ludzie wypuszczają,
sam wypuszczam rybki, bo ja łowię dla rozrywki,
i przyjacielem jestem rybki,
a kłusole się nie przejmują i tonami je wyłapują,
te kłusole dziwne ludy chętnie wsadziłbym ich do budy,
niech zobaczą sobie, że rybka - przyjaciel cierpi też,
ponieważ to przyjaciel mój i stworzenie boże jest,
niska to szkodliwość, więc więzienia nie zobaczysz wcale,
a kłusolom może się przestawi i łapać nie będą ich wcale.
Ryba to najlepszy przyjaciel, odpoczniesz z nią od świata,
jak masz ochotę pojedziesz do jej domu, pogadasz chwileczkę,
a o rozmowie twej nie powie ani troszeczkę,
taki dobry przyjaciel, więc warto go mieć,
złapiesz, pogadasz, wypuścisz i szczęście gotowe jest.
Co tydzień staram się do nich wpadać, ale jak najmniej zjadać,
człowiek powinien rybę - przyjaciela mieć, bo to fajna znajomość jest.
Pozdrawiam: Maciek Dąbrowski
Od Redakcji RO: Powyższy tekst został przeniesiony z zasobów archiwalnych Rybiego Oka.


















Dyskusje i komentarze
Hilary Jałoszyński
11.03.2007 09:30