"Martwe" jezioro |
Byłem nad jeziorem Wydmińskiem 5 sierpniowych dni, z czego na łowieniu spędziłem 2. Niestety był to czas stracony.
Łowiłem na spining. Z brzegu, z łódki. Na przynęty miękkie (małe i duże), na blachy i woblery. Nic... prawie. Ostatniego dnia łowienia będąc w małej zatoczce zauważyłem krasnopiórki. Wygrzebałem z pudełka maleńkiego woblera (1,7 cm) i udało mi się złowić honorowe 2 szt. Mniejsze od dłoni. Totalna klapa.
Teoretycznie jest to jezioro sandaczowe, ale o takiej rybie już tam dawno zapomniano.
Nastawiłem się na 5 dni łowienia więc wykupiłem pozwolenie na cały tydzień za 66 zł!!! Fakt wziąłem bardziej wypasioną wersję umożliwiającą połów z łódki (1 dzień z brzegu 15 pln, 1 dzień z łódki 20 pln). Niestety nic to nie dało. Do tego należy doliczyć wypożyczenie łódki 6 pln/h lub 30 pln/dzień.
Rozmawiałem również z miejscowym. Powiedział, żebym na wiele nie liczył i niestety miał rację. Nie chcę przytaczać jego słów, ale mówił dużo i niecenzuralnie o praktyjach dzierżawcy. Mówił o prądzie, o "łowieniu" w czasie tarła i braku zarybiania. Po prostu o gospodarce rabunkowej.
Co tu dużo mówić, podczas pobytu w Wydminach nie widziałem aby ktokolwiek z miejcowych łowił tam ryby. Przyjezdnego można naciąć ale oni wiedzą jak jest.
Na innych jeziorach jest inaczej (Niegocin, Dargin, Mamry). Tam można połowić.
Dla porównania doam, że nad jeziorem Gołdapiwo (oddalonym jakieś 20 km) w miejscowości Jeziorowskie po wypłynięciu na wodę i ustawieniu się na lekkim stoku złowiłem 8 patelniaków w ok 3 godziny. Miałem leciutki spining więc było trochę zabawy.
Pozdrawiam czytelników i jeziora Wydmińskiego nie polecam.
Pozdrawiam
Tomek
Relacionado con |



















bardzo ladny Bardzo dobre (5)