Menu de la izquierda

Filtros

Comentarios

Karp pełnołuski - rekord Rybiego Oka

piekny Bardzo dobre (5)

Kleń - rekord Rybiego Oka

bardzo ladny Bardzo dobre (5)

Świnka - rekord Rybiego Oka

5 Bardzo dobre (5)

Miętus - rekord Rybiego Oka

4 Dobre (4)

boleń

5 Bardzo dobre (5)

Humor»

 Posición: 3.32 Cuenta de revisiones: 41

Przychodzi bezrobotny robotnik na budowę szukać pracy. Idzie do majstra, a ten pyta:
- Co może pan robić?
- Mogę kopać - odpowiada bezrobotny.
- A co jeszcze może pan robić?
- Mogę nie kopać...

Hyde Park»

LA PESCA EN EL MAR

¡Mirad!, ya la tarde fenece...La noche en el cielo Despliega su velo
Propicio al amor.La playa desierta parece;Las olas serenas
Salpican apenas Su dique de arenas,Con blando rumor.

Del líquido seno la luna Su pálida frente Allá en occidente
Comienza a elevar.No hay nube que vele importuna
Sus tibios reflejos,Que miro de lejos Mecerse en espejos
Del trémulo mar.

Más...

Buscar

Publicidad

Tienda noticias »

St.Croix Rage Casting
St.Croix Panfish
St.Croix Rage
Bluza damska WFJ0320
Koszulka damska WRT9118
Koszulka męska MRMT877
ACME - Phoebe

Topienie Marzeny (z lamusa opowiastka sprowokowana przez tekst Tomka P.)

 Posición: 4 Cuenta de clasificación:  1 Posición: 4 Cuenta de clasificación:  1 Posición: 4 Cuenta de clasificación:  1 Posición: 4 Cuenta de clasificación:  1 Posición: 4 Cuenta de clasificación:  1 Posición: 4 Cuenta de clasificación:  1
 Posición: 4 
Cuenta de clasificación:  1 
 Ver cuenta: 1237 
Cuenta de los comentarios:  1 
ID: 9102 
Nudo: 7500 
Moje drugie ja

Za oknem na zmianę deszcz i śnieg. Czasem nawet zabłyśnie słońce. Jeszcze niedawno wychodziłem do roboty po ciemku i po ciemku wracałem a teraz nawet po pracy trochę dnia zostaje. Dziwna sprawa, ale za każdym razem, kiedy otwieram szafę wypada z niej wędka. Już chyba oboje nie możemy się doczekać wiosny. Tej prawdziwej z wilgotnym zapachem trawy i rozbierającym słońcem.

Wczoraj wyciągnąłem z szafki swoje wędkarskie dziudzioły a stół w kuchni na kilkadziesiąt minut zamienił się w warsztat mechaniczny. Najpierw wyciągnąłem kołowrotki. Nawet nie, dlatego żeby były jakieś problemy - nie. Tak naprawdę stęskniłem się za ich widokiem. Tyle tygodni w pudle a one jakby na mnie czekały i teraz lekko błyszczące od smaru kuszą i namawiają. Nie mogłem się oprzeć i poszedłem po kije. Wolniutko, ostrożnie - jak na pierwszej randce - rozwiązywałem tasiemki i powoli odsłaniałem zawartość pokrowców. A potem dokręciłem do nich młynki. Kilka wymachów i zdałem sobie sprawę, że to nie to. Za mało miejsca, aby pomachać całym kijem a sam dolnik to jak lizak bez patyka.
Zamiast tego zmieniłem żyłki. Kłąb starej najpierw wywaliłem do śmietnika, ale przeraził mnie widok pajęczynopodobnej masy, więc grzecznie wsadziłem wszystko do torby foliowej, którą jutro spalę. Kiedy kije i kołowrotki były już odłożone do pokrowców otworzyłem prawdziwą „puszkę Pandory” – moje pudełka z wabikami.
W środku była istna dżungla przemieszanych ze sobą przynęt. Gumki kolorowe przemieszały się z jednobarwnymi dając czasem zaskakujące efekty barwne. Jedynie najnowsze zakupy (ktoby od czasu do czasu nie wpadł do sklepu) były na swoim miejscu. Rozplątywanie wirówek i woblerów zajęło mi, co najmniej z godzinę. Nawet posegregowałem je pod kątem ewentualnych ryb. Kiedy chowałem pudła do szafy z wieszaka smętnie zerknęła na mnie kamizelka. Spoko – pomyślałem – niedługo na ciebie też przyjdzie czas i sięgnąłem po swój plecak, który dziwnym trafem przetrwał w nienaruszonym stanie od jesieni. W zewnętrznej kieszeni jako pierwszą znalazłem swoją kartę wędkarską, co przypomniało mi o niezapłaconej daninie na PZW. Kuźwa – zakląłem, – bo przy okazji wbiłem sobie w palec kotwiczkę od „mappsa”. Wysysając krew z palucha uświadomiłem sobie, że to wszystko przez ten świstek. Krwiopijcy z PZW znowu dali o sobie znać.
Kiedy wywracałem na drugą stronę plecak, aby go wytrzepać w kuchni pojawiła się moja małżonka. Oczywiście nawet nie musiałem patrzeć żeby wyobrazić sobie jej wzrok. Zresztą za chwilę i tak dowiedziałem się o wszystkich koniecznych wydatkach i posłuchałem o mężczyznach, którzy zamiast się bawić pomagają żonom w świątecznych przygotowaniach. Temat zresztą zaraz uległ poszerzeniu. Dziwna sprawa – wyszło na to, że ostatnie miesiące spędziłem głównie na tapczanie w towarzystwie pilota. Wiadomo powszechnie jak byki reagują na czerwony kolor, ale jakoś nikt jeszcze nie napisał rozprawy doktorskiej „O wpływie hobby męża na wydajność werbalną kobiet”. A szkoda.
Wobec eskalacji językowej jako doświadczony mąż „przypomniałem” sobie nagle, że dzwoniła szwagierka. Marzena, czym prędzej złapała za telefon i poszła z nim (swoim zwyczajem) do wanny a ja posprzątałem manele i włączyłem telewizor. W „Wiadomościach” właśnie pokazywali jak dzieci świętują nadejście wiosny. Topiły Marzannę a potem radowały się z nadejścia wiosny. Dziennikarz nawoływał abyśmy wszyscy przypomnieli sobie o tradycji i starych obyczajach.....
.
.
.
.
I to jest cała prawda Wysoki Sądzie. Jestem ofiarą tradycji, świątecznych porządków i przypadkowej zbieżności imion. I proszę o łagodny wymiar kary. Amen.

Revisiones y comentarios

Ver todo el cuerpo    
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail al administrador Versin de la impresion Ayuda Bichos Libro de la huésped


Reklamy KrokusTygodnik WędkarskiUsługi poligraficzneDTPWędkarstwoNaświetlanie Łódź

Rybie Oko se dedica a cada uno. Cada uno puede ofrecerse voluntariamente y ayudar con el edificio, la moderación y la administración. Cualquier persona que estará interesado en crear su propia visión de este foro puede escoger una pieza para ir con. Puede ser también la sección existente (humor ex, aguas, acoplamientos, los etc.) o nuevo. Si usted está interesado en crear el terraplén del RO esto y nos dice lo que usted quisiera hacer. Los administradores y los asesores existentes decidirán si usted merece hacer esto.