Rybie Oko/Artículos/Ojo del Pez/3148892
3148892 |
To nie jest numer telefonu ani szczęśliwe liczby z Dużego Lotka. To są 3 miliony 148 tysięcy i 892 złote zdefraudowane w ZO PZW Zielona Góra. Zaskoczenie? Raczej nie. To obraz gangreny toczącej stowarzyszenie.
Jeśli w jednym z 45 Okręgów siusiumajta księgowa potrafiła zdefraudować ponad trzy miliony przez 8 lat, to ile zdefraudowali bardziej cwani i doświadczeni księgowi w pozostałych Okręgach? Zapewne sumy liczone w dziesiątkach milionów nie będą przesadzone. Ktoś może się żachnąć, że defraudacja w jednym Okręgu nie może być podstawą do wysuwania tezy jak powyżej. Zbyt długo chodzę po ziemi i zbyt długo jestem członkiem stowarzyszenia aby pozostać przy swoim domniemaniu. Finansowa afera w ZO Zielona Góra nie jest zjawiskiem jednostkowym. W Zielonej Górze uwidoczniła z cała wyrazistością objawy choroby toczącej stowarzyszenie, które już dawno zatraciło swój pierwotny charakter, wyznaczony moralnymi zasadami Wyganowskiego i przedwojennych Towarzystw rybacko-wędkarskich. Dzisiaj naczelną zasadą „moralną” jaką kierują się tzw działacze to napychanie sobie kabzy do oporu. Czasami zdarza się, że „apetyt” chciwca jest nienasycony i wtedy wybucha kolejna afera. Kilka lat temu podobna była sytuacja w ZO PZW Poznań i co ciekaw mechanizmy były podobne. W procederze udział brali Prezes Okręgu, Bogdan Krupski i Dyrektor Biura Marian Bochiński. Po wpadce i przeprowadzonej kontroli, usunięto delikwentów ze stowarzyszenia, i cisza. Nie ma sprawy o defraudację, prokuratura nikogo nie ściga. Towarzysze działacze nabrali wody w usta, czekając z niecierpliwością aż sprawa się należycie wyciszy. Mówiąc kolokwialnie jak w tytule słynnej powieści Ericha Marii Remarque'a, „Na zachodzie, bez zmian”. Działacze znaleźli lepszy sposób na transfer pieniędzy członkowskich do swoich kieszeni, wykorzystując pośrednika jakimi są różnego rodzaju spółki prawa handlowego, powołane i działające przy Zarządach Okręgu, zwłaszcza te szumnie określane jako Zakłady Rybacko-Wędkarskie. Praktycznie dopóki prokurator nie położy łapska na tych spółkach, szanse na udowodnienie przewały finansowej są żadne, gdyż te spółki nie podlegają kontroli czy OKR-ów czy GKR-u, nawet tej ułomnej i prymitywnej.
Warto zacytowac fragment komunikatu wydanego po Nadzwyczajym Zjeździe Delegatów ZO Zielona Góra. Jest to swoiste curiosum, świadczące zarówno o bezczelności jak i prymitywizmie myślenia działaczy, którzy się pod takim komunikatem podpisali.
Następnie wystąpił kol Jan Kanduła, przewodniczący Okręgowej Komisji Rewizyjnej, który przedstawił sprawozdanie z przeprowadzonej przez OKR kontroli finansowej w biurze Okręgu PZW wraz z oceną i podsumowaniem pracy Zarządu Okręgu PZW. W swoim wystąpieniu bardzo szczegółowo przedstawił przebieg i wyniki kontroli, podkreślając, iż mimo tego, że OKR zwracała niejednokrotnie uwagę na nieprawidłowości w dokumentacji sprawozdawczo-finansowej biura ZO, to jej wnioski i zalecenia były ignorowane, a nawet, gdy komisja zaleciła badanie sprawozdania finansowego przez biegłego rewidenta zgodnie z przysługującym OKR prawem zgodnie z par. 49 pkt. 4 Statutu PZW, to po zakończeniu audytu wyniki badania nie zostały udostępnione OKR.
Po przeczytaniu takiego tekstu należy tylko usiąść i wyć do księżyca. Kolega Kanduła zapewne został szefem OKR-u za niewątpliwe zasługi poniesione na rzecz wędkarstwa i jest wieloletnim działaczem PZW. Za czasów komuny i generała Moczara, może to były właściwe rekomendacje, dzisiaj można sobie nimi dupę podetrzeć. Kolega Kanduła powinien zostać w trybie natychmiastowym usuniętym ze stanowiska szefa OKR, zawieszony w prawach członka PZW i pozbawiony wszelkich odznaczeń związkowych. Zarówno tych z rogami i wieńcami jak i bez rogów i wieńców. Kolega Kanduła zapewne do dzisiaj nie rozumie, że popełnił przestępstwo zarówno wobec stowarzyszenia jak i jego członków. Nie rozumie, że jest współwinny defraudacji ponad 3 milionów złotych. Nie rozumie, że przez 8 lat wnioskując o udzielenie absolutorium, popełniał czyn karalny, poprzez potwierdzenie nieprawdy, że sprawy finansowe są w należytym porządku. Warto tu przytoczyć fragment Statutu PZW aby mieć pełną jasność.
Paragraf 49.
1. Do zakresu działania okręgowej komisji rewizyjnej należy:
1) kontrolowanie działalności okręgu;
2) występowanie z zaleceniami i wnioskami pokontrolnymi do zarządu okręgu;
3) nadzorowanie działalności komisji rewizyjnych kół;
4) składanie sprawozdań ze swojej działalności na okręgowym zjeździe delegatów;
5) występowanie z wnioskiem w sprawie absolutorium dla ustępującego zarządu.
2. Okręgowa komisja rewizyjna kontroluje działalności zarządu okręgu nie rzadziej niż raz w
roku.
3. Przedstawiciel komisji ma prawo do uczestniczenia z głosem doradczym w posiedzeniach
organizowanych przez władze okręgowe i władze kół.
4. Komisja może realizować swoje zadania przy pomocy biegłych rewidentów i innych
ekspertów.
Trzeba być wyjątkowo tępym aby nie rozumieć zapisów w/w paragrafu. Z takimi uprawnieniami kol. Kanduła mógł wysłać w Kosmos cały Zarząd Okręgu znacznie wcześniej, zapobiegając nadużyciom finansowym. Ale jak mówi stare porzekadło, „czemuś biedny, boś ......”
Inna ciekawostką tego komunikatu jest tzw wdrożenie programu naprawczego. Poza samą nazwą uważny czytelnik tego gniota autorstwa znanego Niedorzecznika Prasowego ZG PZW, Antoniego Kustusza nic więcej nie znajdzie. Program jest poufny czyli sekretny. Jednym słowem klasyczne lanie wody w stylu picu, picu królewiczu. Zapewne te brakujące 3 miliony będą musieli pokryć członkowie ZO PZW Zielona Góra w najbliższych latach poprzez drastyczne podniesienie składki tzw okręgowej. Bo przecież nie trudno zrozumieć, że tu nie ma żadnej winy zarówno ZG PZW jak i ZO PZW, że przyczyną zaistniałej sytuacji jest patologia pokutująca w stowarzyszeniu. Patologia kultywowana i podtrzymywana z uporem godnym sprawy. Bez tej patologi robienie kantów nie byłoby możliwe. A sposób na wyeliminowanie patologii jest prosty jak konstrukcja cepa. Po pierwsze żadnych opłat ulgowych a po drugie zakaz obrotu gotówkowego. Każdy kant zostanie wtedy wykryty w try miga ale przecież nie o to chodzi koledze Grabowskiemu, Kustuszowi, Kowalskiemu. Przy takim systemie nie opłaci się być przecież działaczem „społecznym”. Tylko głupek by na to poszedł.
El otro del este autor : Ryszard Siejakowski » Más...


















Revisiones y comentarios