Menu de la izquierda

Filtros

Comentarios

Karp pełnołuski - rekord Rybiego Oka

piekny Bardzo dobre (5)

Kleń - rekord Rybiego Oka

bardzo ladny Bardzo dobre (5)

Świnka - rekord Rybiego Oka

5 Bardzo dobre (5)

Miętus - rekord Rybiego Oka

4 Dobre (4)

boleń

5 Bardzo dobre (5)

Humor»

 Posición: 3.32 Cuenta de revisiones: 41

Przychodzi bezrobotny robotnik na budowę szukać pracy. Idzie do majstra, a ten pyta:
- Co może pan robić?
- Mogę kopać - odpowiada bezrobotny.
- A co jeszcze może pan robić?
- Mogę nie kopać...

Hyde Park»

LA PESCA EN EL MAR

¡Mirad!, ya la tarde fenece...La noche en el cielo Despliega su velo
Propicio al amor.La playa desierta parece;Las olas serenas
Salpican apenas Su dique de arenas,Con blando rumor.

Del líquido seno la luna Su pálida frente Allá en occidente
Comienza a elevar.No hay nube que vele importuna
Sus tibios reflejos,Que miro de lejos Mecerse en espejos
Del trémulo mar.

Más...

Buscar

Publicidad

Tienda noticias »

St.Croix Rage Casting
St.Croix Panfish
St.Croix Rage
Bluza damska WFJ0320
Koszulka damska WRT9118
Koszulka męska MRMT877
ACME - Phoebe

Rybie Oko/Artículos/Ojo del Pez/Stworzono idealny klimat do malwersacji. 

Stworzono idealny klimat do malwersacji.

 Posición: 0 
Cuenta de clasificación:  0 
 Ver cuenta: 4348 
Cuenta de los comentarios:  4 
ID: 182955 
Nudo: 142217 
Ryszard Siejakowski

Afera z malwersacją w Zarządzie Okręgu w Zielonej Górze zatacza co raz szersze kręgi. Jest wysoce prawdopodobnym, że podana kwota 350 tysięcy to tylko wierzchołek góry lodowej. Przebąkuje się już o kwocie miliona złotych. Proceder trwał kilka lat.

Na początek cytat ze strony Zarządu Głównego PZW.

Następnie wysłuchano informacji przew. OKR w Zielonej Górze kol. J. Kanduły, który przedstawił wyniki kontroli, jakie przeprowadziła OKR po stwierdzeniu przestępczych działań głównej księgowej okręgu i ustaleniu znacznych strat w finansach okręgu. Kol. J. Kanduła przedstawił szczegółowe wyliczenia strat, które odnotowano w latach 2003 – 2010, jak i mechanizmy, które umożliwiły długotrwały proceder. Jak podkreślił kol. J. Jędrzejczyk, rzecznik dyscyplinarny ZG, informacje przekazane przez OKR, a także pochodzące z dotychczasowych ustaleń GKR, skłoniły go do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec prezesa ZO PZW w Zielonej Górze kol. Adama Zwarycza oraz do wystąpienia z wnioskiem o zawieszenie kol. A. Zwarycza w pełnieniu funkcji prezesa ZO PZW oraz członka ZG PZW.

Każda osoba czytająca powyższy tekst, powinna sobie zadać pytanie, dlaczego to tałatajstwo z Zarządu Głównego, jest teraz takie mądre. Przecież o tym, że w stowarzyszeniu są kręcone wałki, wiedziała cała bez mała Polska, tylko niegramotne dziadygi z ZG PZW o tym nie wiedziały. Ja mogę zrozumieć, że problemy geriatryczne większości członków Zarządu Głównego, nie pozwalają logicznie myśleć ale to nie zwalnia od obowiązku jaki na nich ciąży w zakresie sprawowania kontroli nad ośrodkami okręgowymi, które są integralną częścią stowarzyszenia, zarejestrowanego przez Sąd w Warszawie jako stowarzyszenie o charakterze ogólnopolskim. Dla leniwych, którzy nie znają Statutu PZW przytaczam treść paragrafu 30 pkt.21 sprawowanie nadzoru nad działalnością jednostek organizacyjnych Związku, to jeden z podstawowych obowiązków Zarządu Głównego.

Pytam się więc szanowny Zarząd jak sprawował kontrolę nad Okręgiem w Zielonej Górze, że doszło do malwersacji tak olbrzymich kwot z kasy Związku. Pytam się Zarząd Główny ile razy była przeprowadzona kontrola w Okręgu Zielona Góra przez Główną Komisję Rewizyjną. I pytam się Zarząd Główny kiedy zostanie w całości zawieszony w działaniu, za niedopełnienie podstawowych obowiązków jakie na nim ciążą. Pytam się Delegatów na Krajowy Zjazd, kiedy zaczną korzystać ze swych uprawnień i zwołają Nadzwyczajny Zjazd Delegatów celem wyboru nowych władz stowarzyszenia i wystąpią do Prokuratury z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa przez członków Zarządu Głównego i członków Zarządów większości Okręgów. Pytam się dlatego, że to co się wydarzyło w Zielonej Górze nie jest przypadkiem odosobnionym, podobne przekręty są w większości oddziałów terenowych i kto wie czy nie na taką samą skalę.

Każde przestępstwo ma swoje źródło w patologicznych przepisach akceptowanych i tolerowanych przez zarówno działaczy Zarządu Głównego jak i ośrodków terenowych. Dlaczego w stowarzyszeniu mogą się dziać takie rzeczy? Odpowiedź jest znana od wielu lat i wielokrotnie była o tym informacja również na tym portalu. Pani „księgowa” z Zielonej Góry i wiele innych „księgowych” korzystają z okazji aby wzbogacić swoja domowa kasę, dlatego że w stowarzyszeniu jest wręcz nakazywany system obrotu gotówkowego. Skarbnicy muszą zbierać składki w żywej gotówce i w żywej gotówce mają dostarczać je do kas okręgowych. Tutaj tzw „księgowa”czytaj złodziejka, wystawia dokument wewnętrzny zwany kp czyli kasa przyjmie, stanowiący potwierdzenie dla wpłacającego. Jeśli skarbnik Koła wpłaca przykładowo 3200 zł, to na taką kwotę jest wystawiony pierwszy dokument. Celowo napisałem pierwszy, gdyż za chwilę jest wystawiany drugi dokument kp przez tą samą księgową zwaną umownie złodziejką ale nie na 3200 zł ale przykładowo na 2100 zł i taką kwotę księguje jako wpływ do kasy. 1100 zł ląduje w kieszenie złodziejki, zwanej pomyłkowo księgową jako „nagroda” za pomysł na kant. Ktoś powie ale przecież trzeba się rozliczyć ze znaczków, tak mozolnie wklejanych do legitymacji członkowskich i tak cudownie potwierdzanych nikomu niepotrzebnym hologramem. I tu jest drugi element, który wręcz umożliwia robienie kantów na wyrwę. Tym elementem jest patologiczny system zwolnień i ulg nie mający nic wspólnego z rzeczywistością. Przy tak zagmatwanym systemie zwolnień nikt nie jest w stanie się w tym rozeznać. System ten został stworzony celowo właśnie w celu ułatwienia malwersacji na dużą skalę. Łatwo sobie wyobrazić, że nie istnieje żaden system zwolnień i ulg, to takie prymitywne kanty wyjdą na jaw praktycznie w ciągu kilku miesięcy. Wystarczy porównać ilość wydanych znaków i ilość pieniędzy i mamy szybciutko złodzieja. W stowarzyszeniu działacze celowo zapomnieli, że znaki są znakami wartościowymi. Pieniądze członkowskie stały się łakomym kąskiem dla działaczy i pracowników Biur o lepkich łapkach. Korzystają z okazji ile wlezie głęboko w dupie mając troskę o rybność wód i ich ochronę, bo jak mówi klasyk : kasa się liczy Misiu, kasa. A ideami i zasadami moralnymi Wyganowskiego, to możecie sobie dupsko podetrzeć.

Walczę ze ścierwem, które się zalęgło w stowarzyszeniu, od lat. To co się dzieje w stowarzyszeniu, to pokłosie tolerancji dla różnego rodzaju Grabowskich, Kustuszy czy Kowalskich, którzy traktują stowarzyszenie jak kraj sukna, z którego każdy chce wyrwać jak najwięcej. Pieniądze za lipne kilometrówki, pieniądze z tytułu diet, za nieistniejące wyjazdy służbowe, rachunki liczone w setkach i tysiącach złotych za tzw telefony komórkowe dla celów służbowych a faktycznie wykorzystywane do rozmów stricte prywatnych. Sposobów na robienie wałków w stowarzyszeniu jest bez liku. W ZO Słupsk, zaradna księgowa sprzedawała znaki członkowskie, drukowane przez znajomego drukarza. W Poznaniu, Prezes Okręgu i Dyrektor Biura, pisali tzw referaty naukowe dla Zarządu Okręgu, za które brali zupełnie niezłe pieniądze. Poziom tych referatów, był adekwatny do poziomu umysłowego jednego i drugiego. Oczywiście referaty były tylko pretekstem, do wyciągnięcia pieniędzy z kasy związkowej, gdyż same stanowiły kompletny stek bzdur. Ale najlepsze wałki się kręci na różnego rodzaju spółkach prawa handlowego, powoływanych przez Zarządy Okręgów. Róznego rodzaju Zakłady Rybacko Wędkarskie działające przy zarządach Okręgów to miejsce gdzie zaradni działacze robią pieniądze i na dodatek nie są one kontrolowane przez Okręgowe Komisje Rewizyjne. Poprzez te Zakłady można wielokrotnie sprzedawać ten sam towar. Dla zainteresowanych jak to funkcjonuje, prosty opis. Okręg kupuje od Zakładu materiał zarybieniowy w postaci kroczka karpia, którym Zakład Rybacko Wędkarski zarybia wytypowane wody. Oczywiście Okręg płaci Zakładowi pieniądze zarówno za materiał zarybieniowy jak i za proces zarybiania. Po roku, ten sam zakład Rybacko Wędkarski na zlecenie Okręgu odławia tą wodę i powtórnie sprzedaje okręgowi odłowione ryby ale już nie jako kroczek czy karp selekt ale jako karp tarlak. Proste? Jak konstrukcja cepa. To, że wyselekcjonowani /czytaj dopuszczeni do koryta/ działacze Okręgu są zatrudnieni w Zakładzie Rybacko Wędkarskim na lipnych etatach lub członkowie ich rodzin nie muszę mówić. Pobierają z tego źródła konkretne pieniądze liczone w dziesiątkach tysięcy złotych i są czyści jak dupa anioła bo podatek od dochodów oczywiście jest odprowadzany do Urzędu Skarbowego przez podmiot gospodarczy jakim jest Zakład Rybacko Wędkarski sp z o.o. A kto jest walnięty w rogi? Oczywiście Związek czyli My. Czy w świetle tego co napisałem powyżej można się dziwić, że stan pogłowia ryb jest taki jaki jest? Oczywiście, że nie. W Okręgu poznańskim niektóre jeziora systematycznie i intensywnie odławiane przez Zakład Rybacko Wędkarski są równie intensywnie zarybiane, bo przecież Zakład musi z czegoś żyć. Niektóre niewielkie jeziora o powierzchni liczonej w dziesiątkach hektarów zarybiane są większą ilością materiału zarybieniowego niż kilka tysięcy hektarów rzeki Warty. Taką politykę prowadzi Związek w Polsce. To polityka bezrybnych wód i powszechnych malwersacji.

Poniżej cytat z Dziennika.pl kim był Prezes Związku, towarzysz Grabowski i jakie jest jego moralne credo:

Innym zasłużonym człowiekiem resortu z czasów PRL jest gen. Eugeniusz Grabowski, obecnie szef Polskiego Związku Wędkarskiego. W latach 80. był on zastępcą szefa służby polityczno-wychowawczej MSW. Ten pion dbał o kręgosłup moralny milicjantów i esbeków. "Pilnowali, czy nie chodzą do kościoła, czy potajemnie nie chrzczą dzieci" - tłumaczy historyk IPN Paweł Piotrowski. Grabowski był również redaktorem naczelnym "W służbie narodu", tuby propagandowej MO i SB.

No cóż, nic dodać i nic ująć. Można sie na głos zastanawiać, jaki jest kręgosłup moralny towarzysza Kowalskiego, jesli człowiek o tak "nieposzlakowanej" opinii jak były funkcjonariusz przestępczej organizacji jest dla niego wzorcem. Można i nalezy się zastanowic jak długo jeszcze w Związku bedzie miejsce dla tzw szarych eminencji. Czy stać nas na to aby wyczyścić tą stajnię Augiasza. Czy znajda się działacze z prawdziwego zdarzenia, którzy pogonią to szemrane towarzycho. Czy Delegaci na Zjazd Krajowy, którzy wciąż mają ważny mandat poczują się do tego, że miarka się przebrała? I wreszcie czy musimy czekać na zmiany tak długo aż ta banda nieuków i złodzieji, jaka się zagnieździła w stowarzyszeniu, doprowadzi polskie wody do stanu agonalnego?

Kołtuństwo w stowarzyszeniu jest powszechne. Nie omija też nas. Wiemy, że jest po prostu tragicznie i w zasadzie nic nie robimy. Powszechny marazm. Nawet nie jesteśmy w stanie zauważyć w większości wypadków, że się robi z nas balona. Nie reagujemy na to, że się nas po prostu bezczelnie okrada. Zawieszono Prezesa Zarządu Okręgu w Zielonej Górze a pierwszą osobą, która powinna być zawieszona to szef Okręgowej Komisji Rewizyjnej w Zielonej Górze. To przeciez on składał wnioski o udzielenie absolutorium władzom Okręgu. To on potwierdzał nieprawdę, że Okręg pracuje właściwie a finanse Związku są bezpieczne. Do Komisji Rewizyjnych wybiera się w większości wypadków prostaków nie mających pojęcia o tym jaka rolę maja spełnić. Komisja Rewizyjna to najważniejszy organ w Związku, o największej praktycznie władzy, który może wypierniczyć Zarząd czy to Okręgu czy Główny w kilka minut jak im udowodni kant. I dlatego wybiera się prostaków, którzy na finansach się znają jak nie wymawiając świnia na liczeniu gwiazd. Ktokolwiek był działaczem w stowarzyszeniu to doskonale wie, że rekomendacje na przewodniczącego Komisji każdego szczebla są zawsze takie same: to dobry wędkarz, zasłużony dla PZW. I to ma wystarczyć. A to, że ten dobry wędkarz nie potrafi zliczyć do dwóch i wciśnie mu się każdą głupotę, to nie jest ważne. Jeszcze nigdy nie usłyszałem rekomendacji że to dobry kandydat bo jest dobrym księgowym. Ale przeciez złodziej działacz nie będzie rekomendował na stanowisko swego wroga. To jest oczywiste dla każdego.

I już na zakończenie, zastanawiam się, kiedy się obudzą Rejonowe Zarządy Gospodarki Wodnej. Kiedy te administracyjne twory dostrzegą, że grabione są zasoby Państwa. Bo przecież wody państwowe, których jestesmy tylko, podkreślam tylko użytkownikiem, na podstawie umowy cywilno-prawnej, są własnością wszystkich Obywateli zamieszkujących pomiędzy Bugiem, Odrą i Nysą. Mam nadzieję, że jak najszybciej aby nie być także oskarżonym o zaniedbania swoich podstawowych obowiązków. W Toruniu RZGW Gdańsk się połapał, mam nadzieję, że zrobią to pozostałe oddziały terenowe. To będzie z korzyścią dla nas wszystkich.

Revisiones y comentarios

Ver todo el cuerpo    
   
 
RSS 2.0
PDF
E-mail al administrador Versin de la impresion Ayuda Bichos Libro de la huésped


Reklamy KrokusWędkarstwoNaświetlanie ŁódźPozycjonowanie stron WWWWszywki i metki odzieżoweŚwiat Druku

Rybie Oko se dedica a cada uno. Cada uno puede ofrecerse voluntariamente y ayudar con el edificio, la moderación y la administración. Cualquier persona que estará interesado en crear su propia visión de este foro puede escoger una pieza para ir con. Puede ser también la sección existente (humor ex, aguas, acoplamientos, los etc.) o nuevo. Si usted está interesado en crear el terraplén del RO esto y nos dice lo que usted quisiera hacer. Los administradores y los asesores existentes decidirán si usted merece hacer esto.