Left menu

Filters

Humour»

Rating: 4.54 Reviews count: 61

Prezes spółki giełdowej wzywa sekretarkę:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Proszę się pakować.
Sekretarka po przyjściu do domu przekazuje nowinę mężowi:
- Krystian, jadę z szefem w delegację. Biedactwo, będziesz musiał sobie jakoś poradzić sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyjeżdża na weekend, zabawimy się nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum męskim dzwoni do swego ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolony uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam korków. Mogę do ciebie wpaść na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.
Sekretarka dzwoni do męża:
- Krystian, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Weronika, ch*jnia. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobotę.
Uczeń do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak będą. Nie mogę wpaść do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyjeżdżamy...

Hyde Park»

Pike – Ted Hughes (1930-1998)

Pike, three inches long, perfect
Pike in all parts, green tigering the gold.
Killers from the egg: the malevolent aged grin.
They dance on the surface among the flies.

more...

Search

Advertising

Shop news »

St.Croix Rage Casting
St.Croix Panfish
St.Croix Rage
Bluza damska WFJ0320
Koszulka damska WRT9118
Koszulka męska MRMT877
ACME - Phoebe

Rybie Oko/Articles/Clauses/Quo vadis/sport/Mechanizmy/Dawno, dawno temu ....... 

Dawno, dawno temu .......

Ryszard Siejakowski

Słusznie prawicie Szanowny Adminie. Chcesz mieć przyjemność, to płać. Zasada jest prosta jak konstrukcja cepa. Sport w wędkarstwie jest dewiacją, to fakt niepodważalny. Można pisać co się chce ale i tak nie zmieni to postawionej tezy. Mogę się wczuć w sytuację osoby, którą kręci taka rywalizacja. Pytanie czy osoba, zainteresowana uprawianiem takowej dyscypliny potrafi się wczuć w odczucia szeregowego wędkarza, który ma stosunek do sportu, delikatnie mówiąc ambiwalentny. Raczej powątpiewam. Nad rozsądkiem przewagę uzyskuje partykularyzm. Warto sobie odpowiedzieć na proste, podstawowe pytanie. Co z uprawiania sportu, w obszarze wędkarstwa, ma stowarzyszenie? Celowo użyłem określenia stowarzyszenie a nie przykładowo działacze, członkowie klubów wędkarskich, kapitanat sportowy szczebla okręgowego czy krajowego, sędziowie klasy krajowej czy międzynarodowej. Co oni z tego mają wiedzą wszyscy i zasadniczo sprawa sprowadza się do tak zwanego środka płatniczego. Dlatego powtarzam, co z tego sportu ma stowarzyszenie, jako pojęcie daleko szersze od grup bezpośrednio zainteresowanych i wymienionych powyżej. Odpowiedź jest trywialna, po prostu nic. Od uprawiania sportu w stowarzyszeniu, nie przybywa ryb w wodach, nie spada poziom kłusownictwa, nie zwiększa się poszanowanie dla otaczającej nas przyrody. A to są przecież główne bolączki polskiego wędkarstwa. Nie jest bolączką polskiego wędkarstwa mniejsza czy większa ilość klubów wędkarskich, gdyż nie ma to większego znaczenia. Tak jak nie ma większego znaczenia ilość osób zainteresowanych uprawianiem sportowego połowu ryb w formie wyczynowej. Patrząc na to oczywiście z punktu stowarzyszenia w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Od momentu dokonania idiotycznych wpisów do Statutu o tak zwanym sporcie kwalifikowanym, notuje się zdecydowany wzrost zjawisk patologicznych. Nie tak dawno, szerokim echem po wędkarzach poszła wieść o kupowaniu ryb przez zawodnika podczas Mistrzostw Polski. Tym czynem, ta wąska grupa ludzi, nomen omen też będących członkami stowarzyszenia, po prostu osiągnęła dno. Niżej już upaść nie można. Z patologiami można walczyć tylko w jeden sposób. Zlikwidować przyczynę. A tą przyczyną jest zdeprawowana grupa ludzi, żądna sukcesu. To nie tylko zawodnicy, to także kapitanat sportowy, działacze, sędziowie. Nie można zamykać oczu na ewidentne szwindle.
Dawno temu, gdy organizowałem wyjazdy na zawody w obrębie Koła, zasada była prosta. Chcesz jechać, płać opłatę startową. Pokrywała ona praktycznie 70% kosztów przejazdu. Chcecie mieć nagrody, proszę bardzo, płaćcie. Z tego co się uzbiera, będzie nagroda. To koledzy wędkarze decydowali, czy zwycięzca bierze wszystko czy premiowane są trzy miejsca. Proste i bezproblemowe. I co ciekawe, z tego wszystkiego najwyżej cenione było nie zdobycie nagrody, tylko możliwość koleżeńskiej rywalizacji bark w bark. Możliwość wspólnego spędzenia czasu. Była to oczywiście forma towarzyska a nie wyuzdany i zdeprawowany profesjonalizm, z którym mamy dzisiaj do czynienia. Ze sportem skomercjalizowanym idą w parze te wszystkie zjawiska, które obserwujemy czy to w lekkoatletyce, piłce nożnej czy boksie. Głód sukcesu za wszelką cenę. Parcie po trupach, dosłownie i w przenośni. Sport profi zabija radość sportu, deprawuje go, staje się źródłem dewiacji. To niestety gorzka prawda. Wpisanie do Statutu, nadrzędnej roli sportu w stowarzyszeniu, jest w mej opinii wstępem do samozagłady stowarzyszenia o charakterze hobbystyczno-towarzyskim.
View all body   

Related to

Quo vadis

Rafał Kos
 
RSS 2.0
E-mail to administrator Printerfriendly version Help Bugs Guest Book


Reklamy KrokusSklep wędkarskiimprezyPrzygotowanie drukueZPublishWędkarstwo

Rybie Oko ma charakter otwarty, każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze i zarządzaniu. Każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może to być np. konkretny istniejący już dział (np. Humor, Wody, Linki, itp.) lub też całkiem nowy. Jeśi chcesz zostać współtwórcą RO wypełnij ten Feedback form i napisz w nim czym chcesz się zająć i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje czy zasługujesz na taką rolę.