Dawno, dawno temu ....... |
Od momentu dokonania idiotycznych wpisów do Statutu o tak zwanym sporcie kwalifikowanym, notuje się zdecydowany wzrost zjawisk patologicznych. Nie tak dawno, szerokim echem po wędkarzach poszła wieść o kupowaniu ryb przez zawodnika podczas Mistrzostw Polski. Tym czynem, ta wąska grupa ludzi, nomen omen też będących członkami stowarzyszenia, po prostu osiągnęła dno. Niżej już upaść nie można. Z patologiami można walczyć tylko w jeden sposób. Zlikwidować przyczynę. A tą przyczyną jest zdeprawowana grupa ludzi, żądna sukcesu. To nie tylko zawodnicy, to także kapitanat sportowy, działacze, sędziowie. Nie można zamykać oczu na ewidentne szwindle.
Dawno temu, gdy organizowałem wyjazdy na zawody w obrębie Koła, zasada była prosta. Chcesz jechać, płać opłatę startową. Pokrywała ona praktycznie 70% kosztów przejazdu. Chcecie mieć nagrody, proszę bardzo, płaćcie. Z tego co się uzbiera, będzie nagroda. To koledzy wędkarze decydowali, czy zwycięzca bierze wszystko czy premiowane są trzy miejsca. Proste i bezproblemowe. I co ciekawe, z tego wszystkiego najwyżej cenione było nie zdobycie nagrody, tylko możliwość koleżeńskiej rywalizacji bark w bark. Możliwość wspólnego spędzenia czasu. Była to oczywiście forma towarzyska a nie wyuzdany i zdeprawowany profesjonalizm, z którym mamy dzisiaj do czynienia. Ze sportem skomercjalizowanym idą w parze te wszystkie zjawiska, które obserwujemy czy to w lekkoatletyce, piłce nożnej czy boksie. Głód sukcesu za wszelką cenę. Parcie po trupach, dosłownie i w przenośni. Sport profi zabija radość sportu, deprawuje go, staje się źródłem dewiacji. To niestety gorzka prawda. Wpisanie do Statutu, nadrzędnej roli sportu w stowarzyszeniu, jest w mej opinii wstępem do samozagłady stowarzyszenia o charakterze hobbystyczno-towarzyskim.
Related to |














