Rybie Oko/Articles/Environment/Pada deszcz, znów będzie powódź.
Pada deszcz, znów będzie powódź. |
Do powodzi już się przyzwyczailiśmy i to, że będzie, jest pewnikiem. Jedyne czego nie wiemy, to czy będzie lokalna czy na większą skalę.
Od kilku dni pada a miejscami nawet leje. Mamy tzw deszczowy lipiec, kiedyś normalka w Polsce a teraz po kilkunastu latach raczej suchych lipców, dziwimy się, że pada. Swoje na tym świecie przeżyłem i miałem okazję obserwować zmiany jakie następowały na przestrzeni pięćdziesięciu lat, jeśli idzie o aurę. A są to zmiany naprawdę duże, chociaż jak twierdzą specjaliści od pogody, większość z nich ma charakter periodyczny. Czterdzieści lat temu, normą były wiosenne i jesienne wezbrania wód. Były wpisane w kalendarz pogodowy tak samo jak śnieg w grudniu czy ciepło w maju. Ale się zmieniło. Dzisiaj raczej sporadycznie dochodzi do klasycznych, dużych wezbrań wiosennych, kiedy to zalewało tysiące kilometrów kwadratowych kraju a rzeki osiągały swe maksima właśnie na wiosnę, po wiosennych roztopach. Jesienne wezbrania praktycznie zaniknęły całkowicie i jeśli już występują, to mają charakter lokalny na niewielkiej przestrzeni. Obecnie, najbardziej groźnymi stały się powodzie czerwcowo-lipcowe. Są gwałtowne, stosunkowo krótkotrwałe i niosące olbrzymie straty. Warto popatrzeć na genezę tych gwałtownych wezbrań wód i znaleźć sposób na ich minimalizację, aby po całym kraju nie niósł się lament powodzian, narzekających na Rząd, pogodę, niesprawiedliwość, tylko nie na własną głupotę i brak zapobiegliwości. Mechanizm powstawania gwałtownych wezbrań letnich jest zawsze taki sam. Musi padać na południu kraju, czyli góry i pogórze. To stamtąd przemieszcza się w karkołomnym tempie wysoka fala wezbraniowa, zabierając po drodze wszystko, co napotka. A napotyka na głupotę ludzką i brak wyobraźni. Nie dalej jak wczoraj oglądałem kolejny reportaż o zagrożeniu powodziowym w rejonie Bogatyni. Tej samej Bogatyni, która w ubiegłym roku została tak mocno poszkodowana powodzią. I widziałem, coś czego nie powinienem zobaczyć. Znów odbudowano domy w odległości kilku metrów od wybetonowanego koryta rzeczki przepływającej przez Bogatynię. Kilkadziesiąt lat temu, na pewno rzeczka nie płynęła w korycie i na pewno miała swoją niewielką ale miała, pradolinę czy terasę zalewową. Chciwość ludzka nie zna granic. Wybetonowano koryto, ujarzmiając bieg rzeczki a terasę zalewową zabrano, poszerzając swoje powierzchnię działki. Efekt jest taki, że kiedyś rzeczka mogła wezbrać nawet dziesięciokrotnie i nadal mieściła się w obrębie swego naturalnego przebiegu a dzisiaj po wezbraniu o 100% wylewa sie poza koryto, zalewając domy, które nigdy nie powinny tam stać.Urbanizacja zawsze niosła ze sobą zagrożenia. Budujemy kolejne zbiorniki retencyjne, za miliardy złotych a powodzie jak były tak są. Można nawet powiedzieć, że im więcej zbiorników retencyjnych, tym wskaźnik zagrożenia wzrasta, chociaż powinno być dokładnie odwrotnie. I znów nasuwa się pytanie. Dlaczego? A sprawa jest trywialnie prosta. Pod płaszczykiem zbiornika przeciwpowodziowego, przeważnie miejscowa władza widzi zbiornik o charakterze rekreacyjno-turystycznym, czyli bardziej przyziemnie, widzi pieniądze, jaki taki zbiornik może miejscowej władzy dać w formie przychodu gminy. I właściwie w tym miejscu nic więcej już dodać nie potrzeba. Średnio uzdolniony czytelnik doskonale wie, że retencje i zapobieganie powodzi diabli wzięli a zbiornik staje się miną z opóźnionym działaniem, która na pewno wybuchnie i jest to tylko kwestia czasu. Aby nie być gołosłownym , dwa przykłady. Zbiornik w Czorsztynie ma obecnie rezerwy powodziowej zaledwie 25%. Zbiornik w Jeziorsku niecałe 28%. O Solinie lepiej nie mówić, bo rezerwa powodziowa wynosi tu zaledwie 12%. Warto sobie zadać podstawowe pytanie w jakim celu zbudowano te zbiorniki? Czy po to aby po nich pływały żaglówki i kajaki czy po to aby chronić, życie i dobytek. A przecież od dobrych kilku lat mamy świadomość, że czerwiec czy lipiec to miesiące szczególnych zagrożeń powodziowych. Ale przecież to My Polacy. Naród wybrany. Najmądrzejsi, najpiękniejsi wiemy najlepiej co jest dla nas dobre a co złe. A jak zaleje, to będziemy psioczyć na Premiera, na ministra, na Rząd, że zalało. Nie na palanta, który powinien spuścić ze zbiornika kilkadziesiąt milionów m3 wody aby się znalazło miejsce na fale wezbraniową ale na faceta z Warszawy, który czegoś tam nie dopilnował podobno. Juz dzisiaj Prokuratura powinna postawić zarzut o możliwości popełnienia przestępstwa przez zarządzającego zbiornikami retencyjnymi, niezależnie od tego czy będzie powódź czy jej nie będzie. Oni po prostu poprzez zaniedbania stworzyli zagrożenie. I już na koniec ostatni element układanki, o którym się niewiele mówi albo nie mówi się wcale. Wbrew temu co mówią wieczni malkontenci i nieudacznicy, Polska się rozwija. Powstają setki kilometrów autostrad, dróg, nowych domów. To jeden z najważniejszych elementów decydujących o zagrożeniach powodziowych. To tysiące km2 powierzchni, która nie przyjmuje wody jak normalny grunt, który jest przesiąkliwy lecz powierzchnia, która kumuluje wodę i ją gromadzi w olbrzymich ilościach. Wystarczy sobie policzyć ile tysięcy km2 stanowią dachy i obejścia domów pobudowanych na pogórzu i w górach. Ile tysięcy km2 powierzchni zostało ogołoconych z drzew i krzewów. Dzisiaj większość obejść budynków jest wyłożona czy to kostką brukową czy naturalnym kamieniem. Ta woda nie wsiąknie w grunt przy intensywnych opadach tylko spłynie do najbliższego potoku czy najbliższej rzeczki, które gwałtownie zaczną wzbierać a potem powstaje już tylko efekt domina. Warto aby Powiatowe Inspektoraty Budowlane, wydając pozwolenie budowlane uwarunkowywały ją budową indywidualnych zbiorników na deszczówkę, których pojemność powinna być uzależniona od powierzchni dachu i powierzchni wybrukowanego obejścia. To zatrzymałoby miliony m3 wody i skutecznie ograniczyło skutki wezbrań. Budowa kolejnych zbiorników o charakterze rekreacyjno-turystycznym to totalna głupota i wyrzucanie pieniędzy podatników w przysłowiowe błoto po powodziowe.
Other this author: Ryszard Siejakowski » more...














Reviews and comments