Prezes spółki giełdowej wzywa sekretarkę:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Proszę się pakować.
Sekretarka po przyjściu do domu przekazuje nowinę mężowi:
- Krystian, jadę z szefem w delegację. Biedactwo, będziesz musiał sobie jakoś poradzić sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyjeżdża na weekend, zabawimy się nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum męskim dzwoni do swego ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolony uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam korków. Mogę do ciebie wpaść na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.
Sekretarka dzwoni do męża:
- Krystian, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Weronika, ch*jnia. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobotę.
Uczeń do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak będą. Nie mogę wpaść do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyjeżdżamy...
Pike, three inches long, perfect
Pike in all parts, green tigering the gold.
Killers from the egg: the malevolent aged grin.
They dance on the surface among the flies.
680.00~771.00 PLN
150.69~170.85 EUR
$193.87~$219.81
454.00~817.00 PLN
100.61~181.05 EUR
$129.44~$232.93
680.00~836.40 PLN
150.69~185.35 EUR
$193.87~$238.46
110.50~110.50 PLN
24.49~24.49 EUR
$31.50~$31.50
59.50~59.50 PLN
13.19~13.19 EUR
$16.96~$16.96
59.50 PLN
13.19 EUR
$16.96
12.00~15.00 PLN
2.66~3.32 EUR
$3.42~$4.28
Stories |
Sort by published:
Sort by rating:
Sort by count of ratings:

View top list:
Tipafriend top list:
Random:
Saturday 24 April 2010
Jest przepiękne słoneczne i ciepłe popołudnie. Na niebie zero chmur, a w prognozach nie zapowiadają żadnych burz. Znudzony już tym siedzeniem w domu, postanowiłem pojechać na noc za sandaczem. Paczkę trupków mrożonych miałem w zamrażarce, spakowałem do coolerbag’a, kanapki do torby i termos z herbatą, wsiadłem do auta i nad Sulejowskie…
Monday 22 September 2008
Czyli krótka historia o tym jak ktoś, kto większość swego wędkarskiego żywota spędzający nad spławikiem lub dreszczówką naucza spinningowej sztuki. O pierwszej wyprawie, postępach w nauce, pierwszej rybie złowionej na kawałek złomu i innych mniej istotnych pierdołach. Czy to się może dobrze skończyć dla ryb? Jak skończy się dla nas?
Ryszard Siemiński <>
Saturday 18 December 2004
Od redakcji: Z dużą przyjemnością publikujemy dziś pierwszy fragment opowiadania, które autor nadesłał na nasze ręce. Całość opowiadania jest dość długa więc zapraszamy do czytania również kolejnych odcinków. Mamy nadzieję, że przyjmiecie naszego debiutanta ciepło i wyrazicie swe opinie, na czym autorowi szczególnie zależy.
Sunday 25 May 2008
Kiedy ludzie już wytną ostatnie drzewo, zniszczą ostatnią rzekę, zabiją ostatnią rybę, przekonają się wreszcie, że nie da się jeść pieniędzy.
Zasłyszane
W swym wędkarskim życiorysie przedziwne miewałem przygody, ale tę zapamiętałem szczególnie. Zdarzyła się co prawda w zeszłym roku, ale do dziś nie mogę jej usunąć ze swej nieznośnej pamięci, która złośliwie utrwala właśnie to, co drażniące i wstydliwe.
Wednesday 11 February 2009
Tamtego dnia włóczyłem się po lesie. Odkąd pamiętam miałem w zwyczaju nie mówiąc nic nikomu oddalać się od domu na znaczną odległość. To nierozważne postępowanie często sprowadzało na mnie bliskie spotkania z pasem tatusia. Gdy rodzina wychodziła z siebie i stawała obok w poszukiwaniu dziecka, to beztrosko buszowało po okolicy.
Friday 16 May 2008
Dzień zapowiadał się całkiem przyjemny, na niebie niewielkie zachmurzenie i wiatr dość słaby...
Monday 31 October 2005
Fascynacja tym podwodnym rozbójnikiem trwa u mnie od lat dziecięcych. Pamiętam, jak jako mały chłopak, z otwartymi ustami i wypiekami na twarzy chłonąłem opowieść starego Mazura znad Jeziora Pluszne, o olbrzymim szczupaku, który rwał zastawiane rybackie sieci, który wciągnął w otchłań jeziora zaplątanego w żyłkę wędkarza. Wiele dni upłynęło, zanim odnaleziono go, wyrzuconego przez falę na brzeg...
Sunday 24 August 2008
Dzień trafił się naprawdę przyzwoity. Lekki wiaterek, chmurki tworzące delikatny woal dla słonka. Nie było ani za ciepło, ani za gorąco. Cóż, koniecznie musiałem się wybrać na ryby. Nie mogę długo bez nich wytrzymać, bo staję się nerwowy i nieprzyjemny dla otoczenia :D.
Sunday 08 November 2009
Wigilijna wyprawa była od kilku lat ich uświęconą tradycją. Honor wędkarski nie mógł ścierpieć, by na świątecznym stole królował „tucznik”. Kupnego karpia mieli w pogardzie. Fakt, że przyrządzony rękami matek i żon smakował wybornie, ale... tucznik to tucznik i basta. Podsycali w sobie to przekonanie i wzajemnie się w nim umacniali. Bo przecież... trzeba po rybę na wigilijną wieczerzę!!! Nieodzownie! Bezwzględnie! Absolutnie!
Tuesday 13 March 2007
Lata siedemdziesiąte. To był jeden z pierwszych moich wyjazdów na Sulejów. Ojciec długo próbował mnie przekonać do zalewu. Jeździł tam chętnie kilka razy w tygodniu. Jego łupem padało wiele płoci kilówek, leszcze, trafiały się również karpie. Był zapalonym spławikowcem. Często opowiadał mi o wielkich szczupalach, łowionych tam na spinning, przez wędkarzy z Łodzi. O potężnych braniach na żywca, itp. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że tam będzie miała miejsce moja dziwna przygoda…
Rybie Oko ma charakter otwarty, każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze i zarządzaniu. Każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może to być np. konkretny istniejący już dział (np. Humor, Wody, Linki, itp.) lub też całkiem nowy. Jeśi chcesz zostać współtwórcą RO wypełnij ten Feedback form i napisz w nim czym chcesz się zająć i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje czy zasługujesz na taką rolę.

Latest topics and comments