Rybie Oko/By the water/From the country/Kormorany trzebią węgorze - "Węgorz ginie"
Kormorany trzebią węgorze - "Węgorz ginie" |
15 lat temu rybacy z Państwowego Gospodarstwa Rybackiego w Złocieńcu odławiali 15 ton węgorzy rocznie. W zeszłym roku udało im się złowić 150 kilogramów.
Dlaczego węgorzy jest tak mało? Poważnym zagrożeniem jest dla nich kwitnące od lat kłusownictwo. Jednak wrogiem groźniejszym od kłusowników okazały się kormorany. Chronione dotąd ptaki pojawiły się na Pojezierzu Drawskim zaledwie kilka lat temu w poszukiwaniu nowych żerowisk. Ich łupem w pierwszej kolejności padają stojące na płytkiej wodzie węgorze.
W ubiegłym roku kolonia kormoranów nad jeziorem Lubie liczyła 4 tys. ptaków. Podobnie było nad kilkoma innymi jeziorami. W tym roku gospodarstwa rybackie w Czaplinku i w Złocieńcu otrzymały z Ministerstwa Ochrony Środowiska zgodę na odstrzał kormoranów.
Ptaki tę są bardzo płochliwe i jednorazowe zastrzelenie ich większej liczby jest raczej niemożliwe. Osiągnięto jednak taki efekt, że kormorany przepłoszone z jezior należących do gospodarstw rybackich zadomowiły się na innych. Duże kolonie kormoranów spotkać można teraz na poligonie drawskim.
Kolejną przyczyną zmniejszenia się liczby węgorzy jest to, że kilogram ich narybku jest dość drogi - kosztuje od 2 tys. zł do 5 tys. złotych. Gospodarstw rybackich nie stać na takie szaleństwo. Dlatego już od kilku lat jeziora nie są zarybiane tą szlachetną rybą.
- To się przestało opłacać - mówi Mariusz Bryła, dyrektor gospodarstwa rybackiego w Złocieńcu. - W naszych warunkach z kilograma narybku węgorza po ośmiu, dziesięciu latach otrzymać można 30 kilogramów ryb. W hurcie sprzedajemy je po 20-30 zł za kilogram. Podsumowując: z kilograma narybku, za który zapłacić trzeba minimum 2 tys. zł, po 10 latach otrzymujemy ryby o wartości niespełna 1 tys. zł.
Polscy rybacy w sprawie węgorzy zwrócili się o pomoc do Brukseli. Bezskutecznie - unijni urzędnicy doradzili, by w ogóle zakazać połowów tej ryby, skoro jej populacja ginie.














Comments