Zawsze frapowały mnie zimowe przygotowania do wędkarskiego sezonu. Podglądałem go wówczas, nie pytając o nic, by wyjaśnienie tajemnic pozostawić sobie do wiosny. Ot, choćby łupanie osinowych pręcików, które zaśmiecało cały dom i doprowadzało do furii babcię. Takich sprężystych, choć kruchych i łatwo łamiących się patyczków potrafił dziadek wyprodukować i dwie setki.














Comments