Polacy kradną ryby? |
Brytyjskie media alarmują, że nielegalny połów ryb przez imigrantów z Polski może wkrótce spowodować katastrofę ekologiczną - informuje Onet...
Brytyjskie media alarmują, że nielegalny połów ryb przez imigrantów z Polski może wkrótce spowodować katastrofę ekologiczną. Z wód lądowych w Anglii i Walii mogą zniknąć wszystkie ryby. To propaganda - odpowiadają polscy wędkarze.
W "The Telegraph" w artykule "Gniew na imigrantów, którzy zjadają ryby" czytamy, że brytyjscy wędkarze obwiniają imigrantów z Europy Wschodniej o spowodowanie znacznego spadku liczby ryb w rzekach i jeziorach. "Zamiast wrzucać złowione ryby z powrotem do wody, nielegalnie je zatrzymują, aby przyrządzić z nich posiłek" - pisze gazeta. Sugeruje też, że z tego powodu brytyjska Agencja Ochrony Środowiska wzmocniła ochronę wód lądowych, wysyłając specjalne, uzbrojone patrole mające powstrzymywać złodziei od nielegalnego połowu. Cytowany przez "The Telegraph" redaktor czasopisma wędkarskiego "Angling Times", Richard Lee, twierdzi, że gniew na imigrantów spowodowany trzebieniem przez nich rybostanu jest tak wielki, że wkrótce może dojść do aktów przemocy.
- Skala kradzieży dokonywanych przez przybyszy jest przerażająca. Ci brytyjscy wędkarze, którzy do tej pory oddają jedynie strzały ostrzegawcze nad głowami kłusowników, mogą niedługo wycelować lufy swych karabinów prosto w nich - ostrzega Richard Lee na łamach poczytnego brytyjskiego tytułu.
Sprawa polityczna
W sprawie zabrał też głos członek brytyjskiego parlamentu z okręgu Reading West, Martin Salter. - Zjadanie złowionych ryb przez przybyszów z Europy Wschodniej to ich druga natura i nasze przekleństwo - powiedział gazecie "The Telegraph". Wyraził nadzieję, że Agencja Ochrony Środowiska wytoczy kilka pokazowych procesów sprawcom kradzieży ryb, aby przekazać imigranckiej społeczności, że nie ma zgody na ich niecne postępowanie.
Również poczytna gazeta "Daily Mail" z 13 września 2006 r. w artykule "Nowe prawo dla powstrzymania Polaków od wyjadania zasobów karpia" (New laws to stop Poles eating carp stocks) oskarża robotników przybyłych z Europy Wschodniej o plądrowanie zasobów ryb z brytyjskich rzek i strumieni. Nawet BBC News donosi we wtorek 13 września o narastających animozjach pomiędzy brytyjskimi i polskimi wędkarzami, którzy mieliby kraść złowione ryby w celach spożywczych. Brytyjski nadawca publiczny donosi też, że nad jeziorami Little Testwood i Nutsy w Totton, w których połowy zarezerwowane są dla członków klubu wędkarskiego Test Valley Angling Club, musiano wystawić specjalne tablice w językach Europy Wschodniej, w tym polskim, przestrzegające przed zabieraniem złowionych ryb do domu.
Zza biurka
Prasowe rewelacje potwierdza w rozmowie z "Polish Express" Dennis Meadhurst z Lee Anglers Consortium, który zajmuje się utrzymaniem rybostanu i kontrolą wędkarstwa nad londyńską rzeką Lee Navigation.
- Przychodzi do nas mnóstwo wędkarzy z Polski - relacjonuje. - Kupują jednodniowe bilety na połowy ryb w akwenie pod naszym zarządem, więc od tej strony są w porządku - zapewnia. Niestety mają według niego ten niedobry zwyczaj zabierania ze sobą ryb, które złowili.
- Mamy ogromne kłopoty z populacją ryb, więc staramy się informować wszystkich, że należy po złowieniu wypuszczać je wolno, niestety wielu Polaków się do tego nie stosuje - skarży się.
Podobnych kłopotów nie chciał jednak potwierdzić nikt z londyńskiego stowarzyszenia wędkarzy London Anglers Association, ani z podlondyńskiego Sawbridgeworth Angling Society.
- Docierają do nas raporty o tym, że niektórzy wędkarze zabierają ze sobą złowione ryby - przyznaje Louise Fishlee, dyrektor departamentu do spraw rekreacji British Waterways, zarządzającej szlakami wodnymi w Wielkiej Brytanii i udzielającej koncesji stowarzyszeniom wędkarskim na połowy w tych akwenach. - Nie wiemy jednak, kim są te osoby, ani jakiej są narodowości - podkreśla.














Dyskusje i komentarze
Jarosław Szczepaniak
04.10.2006 21:02
Andrzej Trembaczowski
04.10.2006 16:01