Wielorybnicy kontra ekolodzy |
Po dwóch dniach u japońskich wielorybników ekolodzy wracają do domu - informuje gazeta.pl
Dwójkę obrońców wielorybów przebywających od wtorku w niewoli u wielorybników odebrał w czwartek statek przysłany przez Australię. Poinformował o tym japoński Instytut Badań nad Wielorybami, który finansuje wyprawę na wieloryby. - Obaj opuścili bezpiecznie pokład "Yushin Maru" - podali.
Wielorybnicy japońscy uważają się za ofiary agresji ze strony radykalnych działaczy. Twierdzą, że to, co ekolodzy przedstawiali jako porwanie, było w istocie okupacją ich statku. - Na statku wielorybniczym pojawili się z ekwipunkiem, szczoteczkami do zębów i plecakami ze zmianą ubrań - twierdzi strona japońska, która wyraża też radość z pozbycia się intruzów.
Istotnie, w obecności ekologów i przy nagłośnieniu całej akcji w mediach światowych trudno byłoby łowić wieloryby. O tym, że taki był cel głośnej akcji, mówi też Kim McCoy, dyrektor australijskiej organizacji Sea Shepherd Conservation Society, do której należą dwaj zatrzymani. Ekolodzy mają zamiar użyć wszelkich środków, by uniemożliwić Japończykom zabicie pod pretekstem badań naukowych 900 wielorybów.
Z taką misją na Pacyfik ruszyły kilka tygodni temu dwa statki obrońców wielorybów, jeden Sea Shepherd, drugi organizacji Greenpeace. Sporo czasu zajęło im samo odszukanie japońskiej floty ukrytej w mgłach Antarktydy. Gdy im się to udało, dwaj działacze wsiedli na łódkę i podpłynęli do wielorybników. Zamierzali doręczyć kapitanowi kopię wyroku australijskiego sądu zakazującego połowów w pobliżu wybrzeży Australii.
Obrońcy wielorybów twierdzą, że Japończycy przywiązali ich kolegów do masztu na lodowatym pokładzie. Japończycy mają inną wersję wydarzeń: ekolodzy próbowali uszkodzić śrubę okrętową statku i oblać ich kwasem. Potem weszli nielegalnie się na pokład i dlatego wielorybnicy musieli zamknąć ich w pomieszczeniu biurowym. Gdy impas trwał, Sea Shepherd zagroził, że odbije kolegów siłą, wielorybnicy - że popłyną z nimi do Japonii. Równocześnie trwały gorączkowe konsultacje dyplomatyczne między Tokio a Canberrą.
To kolejny epizod w corocznej walce o ratowanie wielorybów pomiędzy ekologami a japońskimi wielorybnikami. Wprawdzie w grudniu ub.r. po apelu ONZ Japończycy zrezygnowali z odłowu 50 wielorybów humbaków, ale są inne gatunki. Od lat Japończycy wykorzystują lukę prawną w zakazie połowów i łowią pod pretekstem badań naukowych
Spór o wieloryby dzieli też Japonię i Australię, która ustanowiła na swych wodach terytorialnych rezerwat wielorybów o szerokości 370 km. W grudniu ub.r. australijski sąd federalny orzekł, że japońska spółka wielorybnicza Kyodu Senpaku polowała w rezerwacie. Japonia nie ma jednak zamiaru wycofywać swojej floty.
Źródło Gazeta Wyborcza


















Dyskusje i komentarze