Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 1,5 Ilość ocen: 3

Kierowca

- Powinienem zwolnić swojego kierowcę, mówi minister do żony.
- Jeździ jak wariat, już piąty raz ledwo uszedłem z życiem...
- Daj mu jeszcze jedną szansę!

Kierowca
  • Obecnie 1,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 1,7/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

A miałem jechać na nockę.

Diablo jest mistrzem. Diablo jest wielki.
W górę kieliszki, szampan bąbelki.
Co za technika, jaka finezja,
Krzyśka potyczki sama poezja.

Taniec na nogach, sierpy,uniki,
zachwyca speców, zero krytyki.
Końcowy gong i ręce w górę.
Diablo zwycięża. Diablo jest królem.

Diabli z zasiadką, diabli z rybami,
Diablo championem, Diabla się chwali.
Puściły nerwy już się skończyło.
Zaraz chwileczkę, to mi się śniło?

Mamy mistrza czy nie?
  • Obecnie 4 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,2/5 (19)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Rybie Oko/Artykuły/Felietony/Telewędkarz 

Telewędkarz

Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1Ocena: 6 Ilość ocen: 1  hit
Ocena: 6 
Ilość ocen: 1 
 Ilość wyświetleń: 5197 
Komentarzy: 3 
ID: 30309 
Węzeł: 18651 

Wyróżniamy kilka subkultur wędkarskich. Wędkujący internauci, wędkujący dziennikarze, niewędkujący działacze. Nie wiadomo dlaczego wyłącznie pojęcie „wędkujący internauta” używane jest pogardliwie. No to wymyśliłem pojęcie telewędkarza. To wędkarz który używa telefonu. Tak jak wędkujący internauta używa internetu. Może by się tak pośmiać z obydwu typów wędkarzy? Czemu nie.

Na początek, parę informacji wędkarskich. Żadne ryby jeszcze nie brały w tym roku porządnie, bo też nie bardzo ma co brać. Nie martwcie się więc w ogóle o dotychczasowe wyniki. Wszystko przed nami. Tydzień brań każdego gatunku powinien wystarczyć dobremu wędkarzowi na złowienie tej jedynej zdjęciowej ryby w roku 2006. Internauta też ma szansę. Wystarczy wykonać kilka operacji. Dla lepszego zrozumienia, posłużę się przykładem komputerowym. Aby złowić rybę należy:
1.Włączyć odpowiednią wyszukiwarkę. Czyli zebrać opinie kolegów łowiących ryby o danej wodzie, sprawdzić czy woda jest czasana siatkami przez rybaków ( w takim przypadku nie ma po co tam jechać), sprawdzić mapy dojazdów i wybrać odcinek z najgorszym dojazdem w celu uniknięcia zjawiska stonki
2.Otwieranie pliku. Otworzyć agrafkę, założyć przynętę, lub – najechać myszą (chwycić za haczyk) i kliknąć ( nałożyć przynętę na haczyk). Kliknąc, zamknąć agrafkę.
3.Zamykanie pliku. Czyli zarzucić przynętę i kliknąć „zamknij” ( zamykanie kabłąka kołowrotka)
4.Kliknij „enter”. Czyli, w przypadku brania unieść wędkę do góry.
5.Zamknij system. Czyli, po skończonym łowieniu posprzątaj stanowisko i poskładaj wędki.
Jeśli już przjedziesz drogi kolego internauto swą inicjację w wędkarstwie realnym, nie pisz jeszcze artykułów. Napisałeś ich już wiele na podstawie doświadczeń z gry Fishing-Simulator. Daj sobie trochę czasu, albo opisuj przyrodę a nie pisz poradnika wędkarskiego. Jak łatwo zauważyć, po przyjściu po rozum do głowy i przeczytaniu paru ksiązek, nie piszę poradników tylko felietony :-)
Dla wędkarzy nie identyfikujących się z pojęciem internauty, tak mocno odcinających się od tego pojęcia i najczęściej wyśmiewających się z kogoś, kto kontaktuje się przez internet: Otóż, drodzy „fachowcy”. Skoro tu dotarliście, to już jesteście internautami. Czy wam się podoba czy nie, skoro macie dostęp do netu i zarazem wędkujecie, to jesteście wędkującymi internautami, czy mu ta nazwa pasuje czy nie. Najśmieszniejsze w tym wszystkim są sytuacje, gdy wędkujący internauta, który uważa że nie jest internautą, naśmiewa się z wędkujących internautów, bo są internautami. Te same teorie na tematy okołowędkarskie można poczytać w niektórych książkach, artykułach w gazetach albo usłyszeć nad wodą od nie-internautów. Zaproponuję wam nowe pojęcie do wyśmiewania. To jest TELEWĘDKARZ. Internauci – można się odkuć za te kilka lat obrażania. Ci, którzy się tak bardzo śmieją z internautów z pewnością mają telefony. Są telewędkarzami. A kto to taki? To osoba, która dzwoni do kolegów i rozmawia o wędkarstwie. Można się nieźle pośmiać z tego, co telewędkarze opowiadają przez telefon. A jakie teorie? Ho ho ho! Telewędkarz wysyła sms-a do kolegi jak złowi rybę. A jak jej nie złowi, to też można wysłać sms-a. A co.
Telewędkarze działają poprzez telefon. Telefonem likwidują sieci na wodach, wykonują telefon do okręgu PeZetWu żeby wyrazić swoją opinię i podać propozycje. Sukcesy telewędkarzy na polu działania na rzecz wód można usłyszeć dzwoniąc pod odpowiedni numer telefonu. Jaki? Nie wiem. Nie jestem telewędkarzem. Można wymyślić jeszcze wiele nazw dla wędkarzy, w zależności od używanego sposobu komunikacji, którzy tworzą jakąś niby grupę.
Wszystkich za to wędkarzy, niezależnie od przynależności do subkultury komunikacyjnej, łączy jedna sprawa. Wszyscy narzekamy na PeZetWu bo mamy powody. Ale, zwykle kończy się na narzekaniu. Bo gdy jest jakaś akcja to liczyć można, ale głównie na komentarze pod informacja, a nie na działanie. Ot, choćby prośba w WŚ o nadsyłanie konkretnych przykładów niegospodarności czy wręcz przekrętów w PeZetWu. Ciekawe ile konkretnych informacji redaktorzy dostali od wędkarzy. Z drugiej strony, dziennikarze chcieliby konkretnych dowodów np. od internautów, to czegoś nie rozumiem. Dziennikarskie śledztwo ma być prowadzone w internecie a „gotowce” dostarczone do druku? Internauci dziennikarzami śledczymi? :) Nie wystarczy że pojawiają się na różnych portalach informacje, tematy do zbadania? No i skąd przekonanie, że ci śmieszni internauci, podejmujący swoje obarczone błędami jakieś akcje mogą coś podsunąć do gazety? A może te działania nie są jednak nic nie warte, mimo małej liczby osób popierających słuszne idee. No bo propozycję zlikwidowania rybactwa sieciowego na rzekach i jeziorach, w ogóle na wodach naturalnych popiera czynnie kilka osób. Reszta, nie zmieniła jeszcze sposobu myślenia albo nie lubi się wypowiadać. Dalej im się wydaje, ze rybactwo sieciowe i wędkarstwo mogą istnieć na tej samej wodzie. Wolą się pośmiać z kogoś, najlepiej z tego że używa internetu. A teraz można się pośmiać z telewędkarza że używa telefonu. I nic dalej razem nie zrobić, nawet nie spróbować zrobić. Tak wygodniej.
Wszystkich, po których się przejechałem bardziej lub mniej, nie przepraszam, ale pozdrawiam tradycyjnym pozdrowieniem ponad podziałami:
Siaty won!
T.P.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

Wędkarze wirtualni.

To niekoniecznie Internauci. I nawet niekoniecznie wędkarze posługujący się komputerem. To tacy wędkarze, ktόrzy łowią w wyobraźni, w grze symulacyjnej, albo w opowieściach, albo we śnie. Albo w marzeniach.

To wbrew pozorom najstarsza kategoria wędkarzy. Wędkarze-gawędziarze, wędkarze-marzyciele i nibywędkarze. W sumie sympatyczni, nieszkodliwi i - co ważne - niekonkurencyjni. Tacy ryb z wody nie zabierają, ale zato jakie ryby łowią!!!
)
Pozdrawiam
Andrzej

Początek

Ryszard Siejakowski

Tomuś, Ty się chyba zapatrzyłeś na Wielkiego Stratega polskiego burdelu politycznego. Wielki Strateg czyli mały kurdupel, tak pięknie określił nie wiadomo kogo, tytułem łże elity. Ja tez sie dałem nabrać na tytuł Twojego artykułu. Kurcze, myślę sobie, Tomuś dorwał sie do telebajarzy gawędziarzy wędkujących inaczej. A tu autor tylko trochę pogaworzył o nowej specjalizacji wedkarskiej i dobrał sie do d..py Zgromadzeniu Starców Wodolejów. Widzę Tomeczku, ze przejąłeś wszystkie "pozytywne" cechy nowej kadry przywódczej w naszym kraju, czyli bajdurzenie tuż obok tematu. Jest taki stary kawał z broda po kolana. Związany jest z Wielkim Wodzem Rewolucji.
"Mówimy Rewolucja, myślimy Lenin. Mówimy Lenin, myślimy komunizm. Mówimy komunizm, myślimy dobrobyt. I tak od ponad osiemdziesięciu kilku lat, co innego mówimy i co innego myślimy"
Parafrazując, można by rzecz sprowadzić do stwierdzenia, że mówimy telewędkarz, a cholera wie dlaczego, od razu kojarzy sie nam Areopag Starców i tzw. pustowodzie.
A przecież temat telewędkarza, można wspaniale rozwinąć. Taki telewędkarz, przykładowo przesyła MMS-em fotkę ryby, której nie złapał ale pożyczył od życzliwego wędkarza. Biedny adresat tej wiadomości, nie wie, że jest perfidnie robiony w konia, bo ryba oczywiście została uwolniona...wirtualnie, gdyż i ryba była wirtualna. Kolejny wytyk dla telewędkarzy, to szybka komunikacja, że biorą w miejscu X. Ani się oglądniesz a tam juz całe kółko różańcowe telewędkarzy. Szkopuł w tym, że telewędkarz żartowniś zrobił w konia całą grupę innych telewędkarzy. Telewędkarz potrafi tak obrazowo opisać rybę przez telefon, że rozmówca po drugiej stronie połączenia gryzie paznokcie z własnej bezsilności, że żona zadała mu na dzisiaj prace porządkowe przed imieninami teściowej.
Telewędkarzem może być każdy. Ty, ja, kolega z sąsiedniej ulicy. To nie ujma. Wręcz odwrotnie. Taki telewędkarz, może być tzw. pożytkiem. Chociaż z tym może być różnie. Dwa razy chciałem być telewędkarzem i zadzwoniłem do Okręgu, aby zawiadomić o kłusownictwie. Niestety, moje dobre intencje nie zostały dobrze przyjęte. Raz ekipa była w tzw. terenie i paniusia nie chciała mi podać numeru komórkowego do dowodzącego akcją. Musi co była to tzw. akcja na papierze. A drugi raz, nie dysponowali samochodem. W ten prosty sposób, odmówiono mi prawa do zostania telewędkarzem.
PS. Tomuś, to jeden z ostatnich postów na RO. Biorę rozbrat z RO na cztery miechy. Zapewne wielu odetchnie z ulgą hihihi....
Pozdrówka.

Początek

Tomku!
Niezmiennie czytając Ciebie odnoszę wrażenie, że ciągle jeszcze jest szansa na normalność w Polsce i oczywiście w pełni popieram Twe idealistyczno-realistyczne poglądy ).
A potem sprawdzam ilość komentarzy pod bzdetem p.Kustosza i...normalnie mnie opadają wszystkie członki.
Moja niecierpliwość wynika z racji nieubłaganie upływającego czasu.
Moje poglądy sprzed ponad roku nic się nie zmieniły i czas pokazuje, że "jedwabne" rewolucje preferowane przez Andrzeja, a w szczególności Jurka są UTOPIĄ w naszym kraju.
Budowanie na gruzach jest zawsze łatwiejsze od ciągłego pdpierania kijami sypiącego się muru.
Popieram w całości olanie dzisiejszego PZW i utworzenie PZW-BIS na bazie KWI, co onegdaj wypłynęło w dysputach na RO.
Jeśli jest to niemożliwe do realizacji ze względów formalnych, to sorry Winetou! Niech sobie będzie jak jest.
Tak mi się tylko pomyślało ((
Oczywiście jako nie-członek KWI chętnie bym się kimś posłużył w realizacji swych niecnych planów ))
Pozdrawiam wszystkich miłośników ciszy!
Waldek Kantyka

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Systemy CMS eZPublish

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).