Lewe menu

Filtry

Humor»

Ocena: 1,5 Ilość ocen: 3

Sekretarka

Na początek proponuję pani 10 milionów plus premia, mówi prezes do nowo przyjmowanej sekretarki, po czym dodaje, lustrując ją wzrokiem:
- Choć, hmmm, z przyjemnością dałbym pani dwanaście...
Na to sekretarka:
- Z przyjemnością, panie prezesie, to ja biorę dwadzieścia!

Sekretarka
  • Obecnie 1,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 1,7/5 (3)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Hyde Park»

"PAN TO DOŁÓŻ"

Wodo, miłości nasza, tyś nam życie, zdrowie...
Ile Cię cenic trzeba, ten tylko się dowie
kto nadzieję utracił, że w Twej żyznej toni
jeszcze rybka za rybką kiedyś bedzie gonić.
Dziś piękno Twe w całej ozdobie ku pamięci
opiszę Hołd oddając Tobie:

więcej...

czyli ostatni zjazd ......
  • Obecnie 4,5 z 5.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 4,5/5 (13)

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Ty już oceniałeś/aś tę stronę, oceny można dokonywać tylko raz!

Twoja ocena została zmieniona, dziękujemy za ocenę!

Szukaj

Reklama

Rybie Oko/Artykuły/Felietony/Zawartość cukru w cukrze 

Zawartość cukru w cukrze

Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1Ocena: 5 Ilość ocen: 1
Ocena: 5 
Ilość ocen: 1 
 Ilość wyświetleń: 4773 
Komentarzy: 4 
ID: 27461 
Węzeł: 17767 

Warto czasem sięgnąć do filmoteki, do polskich komedii, odnaleźć w satyrze z tamtych lat odniesienie do dzisiejszej rzeczywistości. Ośmieszanie paranoi byłego systemu okazało się niestety równiż wizją futurystyczną. Dziś mierzymy zawartość mięsa w mięsie, sera w serze, mleka w mleku.

Za namową znajomych kupiłem kiedyś wędliny w sklepie „eko”. Wydałem 5 dych i zjadłem wszystko w 2 dni. Co to był za smak...
Dowiadujemy się z różnych publikacji, że w szynce, która kosztuje 16zł/kg połowa to woda. Że nie da się wyprodukować sera i sprzedawać go za 11zł/kg. Że 100% sera w serze musi kosztować minimum 20zł. Papier toaletowy 50 groszy za rolkę jest 2 razy cieńszy i mniej wydajny niż ten po 1 zł.
Zmieniłem podejście do wydawania pieniędzy. Skoro połowę zakupionej szynki czy sera wyrzucam, bo psuje się w 2 dni w lodówce, to ile płacę? Drugie tyle. Za szynkę 32zł, za ser 24zł/ za papier 1 zł. A jaki towar dostaję? Byle jaki, niedobry, niezdrowy. Tanio znaczy drogo. A ile wydam na starość na lekarstwa jak się od tego pochoruję? Lepiej nie myśleć, bo bólu głowy dostaję jak tylko pomyślę ile wyniesie ta moja emerytura.
Nie stać mnie więc na szynkę za 16zł, kupuję za 30zł minimum. Smaczne, pachnące, zdrowe, za te same pieniądze co pospolite badziewie. Nie stać mnie na buty w CCC za 100zł, stać mnie za to na buty firmy „ECCO” za 400zł. Nie stać mnie na bluzę o nazwie polar o właściwościach bluzy z bawełny, za 100zł, kupuję prawdziwy polar Adidas za 300zł. Nie dość, że trwałe, to wygodne, ładne, „oddychające”. Komfort za te same pieniądze.
Wędkarstwo dla mnie składa się z wielu czynników. To wartości przyrodnicze, towarzyskie, zdrowotne, czasem smakowe i cena. No właśnie, ile wydaję? Otóż, przeciętnie jeżdżę 60 razy w roku. Wydaję około 4000zł (mam nadzieję że małżonka nie przeczyta tego felietonu). Z tych pieniędzy 10% to zezwolenia za wędkowanie (opłata, składka , licencja, jak zwał tak zwał). 400zł to 3 opłaty okręgowe, członkowska + parę „dniówek”. Reszta to głównie paliwo, motele. Amortyzacji samochodu, olejów, opon już nie liczę, choć spokojnie mógłbym dodać 1000zł rocznie jak nie więcej za te ok. 15 tys km , które przejeżdżam „na ryby”. Wychodzi jasno, że koszt dniówki to ok. 70 zł, z czego licencje to 10%. Chętnie zamieniłbym połowę kosztów paliwa na licencję, bo cóż to za różnica? Żadna. Gdyby lepsze łowiska były bliżej, gdybym mieszkał nad Sanem albo gdybym łowił na Wiśle Wilka to spokojnie mogę kupić licencję roczną. Czy te opłaty są drogie? Jak widać nie, bo sprzedają się „na pniu”. Ile mógłbym dodać pieniędzy do licencji dzienne, gdybym nie musiał daleko jeździć? Łatwo policzyć, że spokojnie 25 zł "bez mrugnięcia okiem". Liczby nie kłamią. Konkretny przykład? Proszę bardzo. Jadę na Turawę z kolegą, wydaję na paliwo 60zł, a pod nosem mam 3 zaporówki ale bez ryb (wyłącznie ze względu na nadmierną eksploatację wędkarską). Moglibyśmy zaoszczędzić po 30zł "na łeb" i zapłacić dniówkę na "naszej" zaporówce.
Wędkarstwo dla większości jednak łączy się z łowieniem ryb, o których to wielu działaczy zapomniało. Nie neguję wartości spacerów, lepiej jednak to wykonywać w pobliskim parku, z dziećmi i małżonką, za to bez wędki. Zdrowe i też pożyteczne:-)
Zajmijmy się jednak kosztami złowienia ryby.
Chciałbym złowić łososia. Gdzie mam szansę i gdzie najtaniej? Na Parsętę, Słupię czy Regę? Nieeee.... Tam muszę pojechać ze trzy razy (średnio) żeby złowić jedną rybę, na kilkudniowe pobyty i wydać na jeden pobyt około 1000zł, razem powiedzmy 3000 zł za jedną rybę. Taniej do Skandynawii czy Kanady, bo wyda się 3600zł a złowi 15 dużych łososi. A inne wartości – przyroda, brak siatek i kłusoli czynią wędkarstwo w Polsce drogim hobby. I stresującym.
Ile powinien wziąć okręg Słupsk za licencje w pierwsze 3 dni stycznia? Stówę za dzień? A może 150? Chętni będą, a kasa by się przydała, co nie?
I tak jest ze wszystkimi rybami, ze wszystkimi wodami. Za mało zarabiamy, żeby płacić 200zł za byle co. Nie stać nas – wędkarzy – na tanie składki czy licencje. Może za 50 lat, ale nie teraz, bo jesteśmy za biedni. Za biedni na bylejakość w sklepie i nad wodą.
Chcę złowić pstrąga. Jest kilka rzeczek na Jurze. Jeżdżę więc kilka razy, zanim złowię wymiarowego pstrąga. I oczywiście wypuszczę. Wydam 300zł na koszty paliwa itp. Jeden pstrąg za 300zł. Lepiej wydać 3000 zł za granicą i złowić w tydzień 100 pstrągów. Taniej. A najważniejsze, że się połowi ryby, a nie liczy wyłącznie na łut szczęścia. Łut szczęścia przyda się żeby łowić pstrągi nie tylko 50-60cm, ale żeby zdarzył się 70-tak.
Mój znajomy zbankrutował bo był krótkowidzem. Widział złotówkę na dłoni, a nie widział 100zł leżących na ziemi. Gdybyśmy nawet stracili część pustych bezrybnych wód razem z częścią członków stowarzyszenia - mięsiarzy, to za czym płakać?
Czy wędkarze i nasze władze założą wreszcie okulary i zainwestują w kalkulatory? Może by tak panowie prezesi PZW na spółkę z panami redaktorami zaczęli przekonywać wędkarzy że tanio to znaczy drogo i byle jak. A drogo to znaczy taniej i dobrze, to może byłaby szansa na rybne wody, pieniądze na ochronę i zagospodarowanie. Internauci tego za was nie zrobią.
Gdyby dawniej pomyślano nad zmianą statutu na stowarzyszenie wyższej użyteczności, to zamiast „sępić” złotówkę od członków na „Łopuszną” wpłynęłoby po 100zł z ich podatków. Ośrodek by się wyremontowało, a cóż by znaczyło „przytulić” przy okazji tą złotówkę z każdej stówy? Czy ktoś by to w ogóle zauważył?
Mam nadzieję was, internauci przekonałem, albo przekonywać nie trzeba. Co zrobią inni, nie wiem, może zainwestują wreszcie w okulary i kalkulator. Może trzeba im zafundować 10 deko prawdziwej szynki, 10 deko prawdziwego sera, ukroić kromkę swojskiego chleba ze swojskim smalcem ze skwarkami. A może, panowie prezesi, kupicie sobie to sami, zjecie na kolację i popijecie herbatą słodzoną cukrem ze stuprocentową zawartością cukru. I następnego dnia te same siły, ten sam czas co poświęcacie na konserwowanie bylejakości i fikcji prowędkarskiej działalności , poświęćcie na dobre zmiany, na tworzenie rzeczy prostych . Zamiast trudnych i skomplikowanych. I zobaczcie wasze i nasze 100zł leżące na ziemi a nie złotówkę w dłoni.

Dyskusje i recenzje

Schowaj teksty   
   

Zgadzam się ze wszystkim i wszystkimi, ale swoje dodac muszę. Mieszkam na tzw Ścianie Wschodniej, w naszym kole w dobrych czasach było siedmiuset członków, zostało trzystu. Czy pozostali przestali wędkować??- nie , po prostu nie wykupuja karty bo nie mają za co , a łowią. Łowia również ci, co nigdy wędkarzami nie byli, łowia na wędki i sieci, bąki i inne wynalazki. Lowią i będą łowić, bo niekiedy tylko to zjedzą dzieci co tata złowi.Nie straszna im policja czy komornik, bo w domu tylko stara wersalka i stół.
Przykra to prawda, ale taka ona jest i dopuki taka sytuacja w kraju będzię, nie bedzie ryb w naszych wodach.Na nic tu umoralnianie,podwyższanie składek, wymiany prezesów, a o szynce za 40 złkg to lepiej nie wspominaj.

Początek

Kuba Guzowski

Czyli z diagnoza. Trafione.
Ale nie z terapia.
Dlaczego chcesz (teoretyczne) pieniadze uzyskane z wyszych skladek powierzyc ludzim, którzy myla sie w kazdej swojej decyzji przez ostatnie 16 lat? Dlaczego uwazasz ze kiedykolwiek przejrza na oczy? Dlaczego sadzisz, ze wielka organizacja - ani scentralizowana, ani zdecentralizowana - moze skutecznie te pieniadze zainwestowac i w konsekwencji poprawic rybostan, skoro przez 16 lat wszystko jedzie w dól jak po równi pochylej? Sahare chcesz podlewac?
W przedsiebiorstwie za takie jego prowadzenie rada nadzorcza dawno by zarzad odwolala, albo przedsiebiorstwo by upadlo...
To sie wszystko musi rozgrywac nie na poziomie ZO czy ZG, ale w samorzadach. Gminach, powiatach. Ci ludzie musza poczuc, ze mozna by miec w tym interes, bo na ich terenie znajduje sie fajne jezioro czy rzeka, nad która przyjada ludzie i wykupia licencje. Nie jacys prezesi czy wiceprezesi do spraw zawilych, lecz powierzchownych.

Początek

Witam.
W tym artykule jest sama prawda. Proszę się zastanowić czyja to wina?
Jestem wędkarzem od ponad 45 lat. Uważam, że za taki stan rzeczy ponoszą winę tylko wędkarze!!!!!!. Pseudodziałacze doprowadzili do wypaczenia i komercjalizacji nasze wędkarstwo!!!!!!!!!(oczywiście na naszych oczach). Wprowadzanie (za nasze pieniądze) zbiorników komercyjnych powinno być zbojkotowane. Co to za łowienie w balii, gdzie wpuszczono kilka ton karpia? Jest to profanacja wędkarstwa. Ale skoro są chętni, to tacy "działacze" robią na tym niezły interes. Apeluję o bojkot takiego "wędkarstwa". Aktualnie łowię w rzece Odra. Znalazłem sobie spokojne miejsce i wcale nie narzekam na wyniki i atrakcje typowo wędkarskie( jestem nad wodą ok. 300 dni lub nocy w roku). Nigdy nie skorzystam z prponowanych mi (oczywiście za dodatkową opłatą) specjalnych wód.
Wniosek jest tylko jeden. Odbudować od podstaw PZW z pozbyciem się tych "zasłużonych" Panów. W naturalnych rzekach czeka na nas jeszcze bardzo dużo ryb.
Pozdrawiam

Początek

...znaczy drogo, czy odwrotnie...

Sporo jest logiki w tym co piszesz. Mentalności człowieka nie zmieni 10, czy 15 lat, na to trzeba dłuższego okresu czasu, chęci zrozumienia koniecznych zmian w funkcjonowania wędkarstwa w innej rzeczywistości. Obecnie koszty są naprawdę spore. Pokusiłem się i policzyłem ile samemu wydaje rocznie i złapałem się za głowę.
Ale cyferki pokazały mi również jedno...

Opłaty PZW w sumie niewielkie - ale tutaj ryb prawie nie łowie (nie ma ich)
Opłaty za dodatkowe zezwolenia na połów na łowiskach nie należących do związku - duże - ale tutaj łowię ryby...

Pamiętam dyskusję sprzed dwóch lat, dotyczącą przetargów na wody. Wiele dobrych, obfitujących jeszcze w ryby łowisk związek utracił na rzecz innych dzierżawców.
Ci wprowadzili opłaty wynikające z prostej kalkulacji i za to trzeba płacić chcąc łowić.

Obecnie doszło do tego, że na początku roku człowiek głęboko się zastanawia co wykupić. Wykupiłem członkowską, trzy zezwolenia i parę setek poleciało. Czy wykupić okręgową - nie wiem, niby te sześdziesiąt parę zł niewiele, ale po co?

Nigdy nie próbowałem policzyć ile kosztuje mnie złowiona ryba, nie w tym rzecz. Dla zysku, czy opłacalności nie wędkuje się.
Ale wielu z nas tak właśnie liczy. Do tej pory funkcjonuje paskudne określenie "karta musi się zwrócić" - ale czy na tym polega idea wędkarstwa?

Złą politykę informacyjną w tym zakresie prowadzą władze związku. Ani w WW, ani na stronie ZG, nie znalazłem dotąd próby wytłumaczenia tej matematycznej łamigłówki. Ludzie powinni wiedzieć jakie są koszty utrzymania łowisk i na co idą pieniążki, bo inaczej zaczną odchodzić.

Dla przeciętnego wędkarza jest widoczne - co roku składki kilkanaście złotych do góry - ryb coraz mniej...jak to zrozumieć i kogo za to winić?

Początek

 
RSS 2.0
PDF
E-mail do moderatorów Wersja drukowalna - Sklep Wędkarski ŻBIK Pomoc Błędy Księga Gości
Reklamy Krokus: Hobbystycznie założona strona genealogiczna oparta o Webtrees: Żbikowska . Można znależć na niej już sporo różnych nazwisk. Bardzo ciekawe materiały źródłowe dotyczące narodzin, zgonów i zawartych związków małżeńskich z parafii Grążąwy.

Wielki Portal Wędkarski "Rybie Oko" ma charakter otwarty (podobnie jak Wikipedia), każdy może zgłosić chęć współpracy przy jego budowie, obsłudze, zarządzaniu i zostać Moderatorem. Również każdy, kto ma ochotę stać się współtwórcą Rybiego Oka, może wybrać sobie własną grządkę do uprawiania i wspólnie z innymi czynić ją zgodną z własną wizją. Może uczestniczyć w rozwoju konkretnego istniejącego już działu wędkarskiego (np.Filmy, Fotografie, Sprzęt, Humor, Wody, Łowiska, Linki, itp.) lub też stworzyć całkiem nowy. Jeśli lubisz wędkarstwo i pragniesz zostać współtwórcą Rybiego Oka wypełnij ten Formularz listu E-mail i napisz w nim czym chcesz się zająć, i dlaczego właśnie Ty. Aktualne gremium adminów i moderatorów zadecyduje, czy zasługujesz na taką rolę, jeśli jednak masz chęci i choć nieco wiesz o wędkarstwie zapewne masz duże szanse :).